KE łamie praworządność

Szefowa Komisji Europejskiej pogroziła Włochom, że jeśli nie zagłosują tak, jak trzeba, to KE „ma narzędzia”, by Włochy ukarać. Tak jak Węgry i Polskę. Można być wdzięcznym Ursuli von der Leyen za te słowa szczerości – podobnie jak wcześniej kanclerz Scholz wygadał się, o co chodzi w europejskiej polityce prowadzonej przez niemieckich polityków.

Albo narody UE podporządkują się ich wizji Europy, albo będą miały kłopoty. Na początek – bo przecież na tym nie musi się skończyć – finansowe. Skandal z niewypłacaniem Polsce pieniędzy z KPO jest wobec tych słów pani komisarz jasno i otwarcie pokazany. Nie chodzi o żadną „praworządność” ani o „wartości europejskie” – to wyświechtane frazesy, które mają przykryć właściwą istotę rzeczy. Albo będą rządzić politycy, którzy się Berlinowi podobają – w Polsce, we Włoszech – albo KE spróbuje je obalić. Pogarda dla wyborów demokratycznych, prawa do suwerennego wybierania sobie rządów demaskuje dziś elity unijne bardziej niż kiedykolwiek. To jest jasne – łamanie praworządności i zapisów traktatów cechuje działania KE i warto sformułować to także prawnie. A na początek: jeśli Włosi postawią wniosek o odwołanie szefowej KE, trzeba go poprzeć.

 

 

 



Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Joanna Lichocka
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo