Korupcja i "kanibalizacja" systemu szkoleniowego. Mobilizacja pogłębi jedynie problemy wojska rosyjskiego

W Federacji Rosyjskiej od kilkudziesięciu już godzin trwa "częściowa mobilizacja", która ma objąć około 300 tysięcy osób. Rosjanie są w stanie drugą kategorią uzbrojenia wyposażyć te wojska, które trafią na front. Będzie to jednak sprzęt o niskiej wartości bojowej.  Nie ułatwiać tego zadania będzie fakt, że magazyny głębokiego składowania są częściowo rozkradzione i zdekompletowane. Korupcja w Rosji dotyczy również w dużym stopniu Sił Zbrojnych FR. - Rosyjskie wojsko było niewydolne i źle zorganizowane, a te problemy wraz z wprowadzeniem kolejnych żołnierzy z mobilizacji jedynie się pogłębią. Zniszczeniu lub poważnemu osłabieniu uległy na Ukrainie najlepsze formacje rosyjskie - zauważa ekspert ds. obronności prof. Piotr Grochmalski .

kremlin.ru

Dziennikarze niezależnej "Nowej Gaziety" informowali, że dekret o mobilizacji podpisany przez prezydenta Władimira Putina dotyczyć ma około miliona osób. Jednak nawet zapowiadana przez szefa rosyjskiego MON Siergieja Szojgu mobilizacja 300 tysięcy osób wymusi na Federacji Rosyjskiej szersze sięgniecie po sprzęt wojskowy składowany w głębokich magazynach.


Tymi rezerwami sprzętowymi będą w stanie wyposażyć te 300 tysięcy żołnierzy. Wyposażenie to będzie jednak znacznie gorsze od tego, które było zaangażowane na początku rosyjskiej inwazji

- zauważa prof. Piotr Grochmalski.

Rosjanie są w stanie drugą kategorią uzbrojenia wyposażyć te wojska, które trafią na front. Będzie to sprzęt o niskiej wartości bojowej.  Nie ułatwiać tego zadania będzie fakt, że magazyny głębokiego składowania są częściowo rozkradzione i zdekompletowane. Korupcja w Rosji dotyczy w dużym stopniu również Sił Zbrojnych FR.


Problemy z ukompletowaniem i wyposażeniem żołnierzy są tak duże, że stworzono nawet listę kilkunastu przedmiotów, które poborowi mają wziąć ze sobą. Chodzi m.in. o śpiwory, latarki, plecaka, czy też noże, ale także drony oraz hełmy.

 


Zmobilizowane osoby przejdą "unitarkę", która powinna trwać około dwóch tygodni. Później wkraczamy w proces realnego szkolenia i zgrywania formacji. Potrzeba minimum pół roku, aby przekształcić tych żołnierzy w wojsko, które będzie jednak słabo przeszkolone i zmotywowane.

Pytanie, czy Rosja będzie w stanie wytrzymać tych kilka miesięcy, a nie wysłać na front formacje po jedynie elementarnym przeszkoleniu, aby upychać dziury i ratować sytuację na Ukrainę

- zauważa ekspert ds. obronności. 

Szkolenie wojskowe odwzorowuje rosyjską rzeczywistość, która legła na polu walki. Widać bardzo wyraźnie, że w liczbach bezwzględnych w Siłach Zbrojnych FR brakuje podoficerów. Luka pomiędzy wyższym dowództwem a żołnierzem będzie się jedynie pogłębiać. W związku z tym nawet decyzje taktyczne przekazywane z wyższego na niższy szczebel będą nieskutecznie realizowane.

Ze względu na brak podoficerów i oficerów już w pierwszych fazach wojny Rosjanie wysyłali studentów oraz częściowo kadrę z uczelni wojskowych do jednostek walczących na front.

Mamy do czynienia ze swoistym kanibalizmem szkół wojskowych i systemu szkoleniowego. Tego się nie da szybko nadrobić.  Brakuje kadry oraz przeszkolonych podoficerów

- kończy prof. Grochmalski. 

 



Źródło: niezalezna.pl

 

##Ukraina #sprzęt wojskowy #mobilizacja w Rosji #mobilizacja #Kreml ##Putin #rosyjska agresja

Paweł Kryszczak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo