Anna Fotyga dla „GPC”: Przywódcy świata powinni byli słuchać Polski, a Polska nie powinna była słuchać Unii

Dziś należy pójść swoją drogą np. w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości. Ci, którzy mają wobec nas zarzuty, mylą się. Kiedyś znów możemy usłyszeć, że trzeba było słuchać Polski, również w sprawie sądownictwa. W kwestii ochrony granic w Brukseli również słychać, iż to Polska miała rację. Te głosy niestety są słyszalne głównie w kuluarach, gdyż otwarte przyznanie się do błędu byłoby katastrofą dla wielu sił politycznych, a także konkretnych państw. Widzą to jednak społeczeństwa, które dokonują własnych wyborów – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” Anna Fotyga, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, była szefowa polskiej dyplomacji.

fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

Poniżej publikujemy fragment wywiadu:

Z instytucji unijnych płyną głosy, że w kwestii polityki wobec Rosji należało słuchać Polski. Pytana o to, na ile naprawdę zmieniła się postawa unijnych elit wobec naszego kraju oraz czy widać przekonanie, że w przyszłości trzeba będzie słuchać Polski – eurodeputowana PiS odpowiada:

Niestety nie. To swego rodzaju gra, w której mówi się o przeszłości, podkreśla się, że trzeba było słuchać Polski, ale nikt nie mówi, że nadal należy nas słuchać. Takie słowa nie padają. Musimy więc wciąż robić swoje, wywierać nacisk. Unia przez lata prowadziła swoją politykę opartą na błędnej diagnozie Rosji, mimo że sam Kreml dostarczał coraz to nowych argumentów wystarczających do radykalnej zmiany postawy Unii. Dlatego w Parlamencie Europejskim organizowałam wiele inicjatyw, by pokazać prawdziwą twarz Rosji. Tę z Czeczenii, Syrii czy Libii, ale także efekty wsparcia udzielanego brutalnym reżimom na całym świecie, od Korei Północnej, przez Iran, po Nikaraguę i Wenezuelę. Przynosi to pewne rezultaty, gdyż na przykład Hiszpanie z obawą patrzą na rosyjską obecność w Ameryce Łacińskiej. Podobne obawy co do roli Rosji w Afryce, szczególnie w Mali i Republice Środkowoafrykańskiej, powinni mieć Francuzi. Przede wszystkim jednak powinniśmy wzmacniać nasze państwo, zarówno militarnie, jak i instytucjonalnie.
- mówi była szefowa polskiej dyplomacji.

W dalszej części rozmowy Anna Fotyga wylicza przypadki, w których po dłuższej refleksji Unia Europejska ostatecznie zmuszona była przyznać rację Polsce.

Przywódcy świata powinni byli słuchać Polski, a Polska nie powinna była słuchać Unii. Także w kwestii kierunków polityki wobec Rosji. W przeszłości polskie rządy mogły pójść za wskazówkami prezydenta Lecha Kaczyńskiego w wielu dziedzinach, m.in. bezpieczeństwa energetycznego. Trzeba było iść własną drogą w sprawach, w których mamy wyłączne kompetencje. Dziś należy pójść swoją drogą np. w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości. Ci, którzy mają wobec nas zarzuty, mylą się. Kiedyś znów możemy usłyszeć, że trzeba było słuchać Polski również w sprawie sądownictwa. W kwestii ochrony granic w Brukseli również słychać, iż to Polska miała rację. Te głosy niestety są słyszalne głównie w kuluarach, gdyż otwarte przyznanie się do błędu byłoby katastrofą dla wielu sił politycznych, a także konkretnych państw. Widzą to jednak społeczeństwa, które dokonują własnych wyborów. Jestem przekonana, że polityka migracyjna Unii, już teraz akceptująca nasze rozwiązania, będzie zgodna z polską wizją. Tak samo uważam, iż Polska ma również rację w kwestii rynku energii i systemu ETS. Głosy o konieczności reformy systemu uprawnień do emisji CO2, a nawet o jego całkowitym porzuceniu, dochodzą np. z Kanady. Unia musi posłuchać w tej sprawie Polski, gdyż nasze racje i argumenty są uniwersalne, co jest szczególnie widoczne w sytuacji wojny na Ukrainie.
- mówi Anna Fotyga w rozmowie z „Codzienną”.

Cały wywiad ukazał się w piątkowo-niedzielnym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.


 

 

 



Źródło: Niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

#Gazeta Polska Codziennie

Hubert Kowalski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo