Częściowa mobilizacja, "referenda" i widmo "ataku nuklearnego". Sposób na zastraszenie Ukrainy?

- Przyczyną decyzji Putina o ogłoszeniu częściowej mobilizacji w Rosji są problemy z kadrami, małe efekty zaciągu ochotniczego oraz rezygnacje służących już w wojsku z kontraktów - ocenił redaktor naczelny „Nowej Techniki Wojskowej” Mariusz Cielma.

By Mil.ru, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=68412900

Według eksperta duże straty na froncie, w tym w efekcie udanej niedawnej ukraińskiej kontrofensywy, słabe morale rosyjskich wojskowych zniechęcają ochotników do udziału w działaniach zbrojnych. Zachęty finansowe nie są wystarczające wobec dużego ryzyka ranienia lub śmierci.

To sprawia, że, jak mówi Cielma, do dalszego prowadzenia wojny „konieczny jest przymusowy zaciąg”.

We wtorek Duma Państwowa Rosji przyjęła ustawę, która wprowadza lub zaostrza kary więzienia m.in. za poddanie się do niewoli i ucieczkę z frontu oraz niewypełnienie rozkazów. Karane będzie również niestawienie się na pobór mobilizacyjny.

„To ma pomóc frekwencji i poprzez groźby zmniejszyć liczbę odmów”

– zaznacza analityk.

„Formalne zwiększenie liczby żołnierzy nie rozwiąże też innego problemu – z wyszkoleniem wojska. Dotychczasowe działania na froncie pokazały, że problemy ma zawodowa armia. Szybkie przeszkolenie zmobilizowanych, zwłaszcza w sytuacji, gdy wielu szkoleniowców wysłano na front, wydaje się nieprawdopodobne”

– dodaje Cielma.

Ocenia również, że zsynchronizowanie ogłoszenia mobilizacji z zapowiedzią tzw. referendów i aneksji terytoriów okupowanych ma na celu zastraszenie Ukrainy i Zachodu oraz ograniczenie ukraińskich działań kontrofensywnych.

„Dlatego pojawia się presja, przynajmniej słowna, że broń nuklearna może być w grze”

– powiedział Cielma.

"Inwazja się nie udaje" 

"Złamanie przez prezydenta Putina własnych obietnic, że nie będzie mobilizował części swojej ludności i nielegalna aneksja części Ukrainy, są przyznaniem, że jego inwazja się nie udaje"

- powiedział Gavin Williamson, minister obrony Wielkiej Brytanii. 

Z kolei Michał Marek, autor monografii "Operacja Ukraina", napisał, że "Rosjanie będą musieli poświęcić wiele czasu na realizację planu mobilizacji - szkolenia, logistyka itd.", dzięki czemu "Ukraińcy mają czas na przeprowadzenie kolejnego natarcia". 

"Mało prawdopodobnym wydaje się to, że napływ rezerwistów na tym etapie wojny odmieni sytuację na froncie. Jest natomiast szansa na wzrost fermentu społecznego, który nastąpi w efekcie poważnych strat wśród rezerwistów oraz po potencjalnym braku sukcesów"

- ocenił Marek. 

Dodał, że "prawdopodobnym wydaje się, iż pierwsze grupy rezerwistów zostaną skierowane na Donbas - tutaj Rosjanie nadal będą nacierać i prawdopodobnie odnosić niewielkie sukcesy".

"Pozostaje jednak północ i południe - tu nadal szansa dla Ukrainy"

- doprecyzował. 

"Po "referendach" wejdziemy w nowy, jeszcze trudniejszy etap nacisków na Zachód -nasze społeczeństwa będą regularnie straszone widmem ataku nuklearnego"

- prognozuje Marek. 

 

 



Źródło: PAP, twitter.com, niezalezna.pl

#Ukraina

mm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo