"Taka niekompetencja, że to wstyd". Macierewicz o kulisach operacji dezinformacyjnej TVN ws. Smoleńska

"Wyniki badań NIAR pokazały, że samolot, lecąc tak, jak zakładali to Miller i Anodina, rozbija się zupełnie inaczej niż to, co wydarzyło się na wrakowisku" - mówił w TVP Info przewodniczący podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz. - Nie ma wątpliwości, że ten samolot został wysadzony w powietrze - dodał.

Michał Rachoń i Antoni Macierewicz
fot. TVP Info

W programie "Czarno na białym" w TVN24 został niedawno wyemitowany reportaż "Siła kłamstwa", w którym przedstawiono materiały fałszywie sugerujące, że podkomisja smoleńska, kierowana przez Antoniego Macierewicza, dysponowała wynikami badań, które zaprzeczały tezie o wybuchu w skrzydle prezydenckiego samolotu Tu-154 lecącego do Smoleńska, a które nie zostały opublikowane. 

Dziś w TVP Info wyemitowano film pokazujący szczegóły raportu podkomisji i wyjaśniający przekłamania, jakie nastąpiły w materiale stacji TVN. Tuż po emisji redaktor Michał Rachoń rozmawiał z Antonim Macierewiczem. 

Co spowodowało katastrofę smoleńską?

- Przyczyną były eksplozje - wskazał bez wahania przewodniczący podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz, wskazując na eksplozje w lewym skrzydle oraz centropłacie Tupolewa. 

W jaki sposób podkomisja smoleńska badała katastrofę z 10 kwietnia 2010 roku? Antoni Macierewicz mówił w rozmowie z redaktorem Michałem Rachoniem o pierwszych wykonanych pracach.

- Postanowiliśmy zweryfikować raport Anodiny i Millera. Te raporty oba były bardzo nasycone nieprawdami, trzeba było sprawdzić, czy całość tego materiału jest prawdziwa czy nie. Stąd zamówienie NIAR i badanie modelu w Wojskowej Akademii Technicznej. Wyniki badań NIAR pokazały, że samolot lecąc tak, jak zakładali to Miller i Anodina, rozbija się zupełnie inaczej, niż to, co wydarzyło się na wrakowisku

- wskazał Macierewicz, dodając:

Mowa jest o 8 milionach, które kosztowała ta praca. Za to odpowiedzialni są Donald Tusk i Jerzy Miller. Gdyby zrobiono porządnie te raporty, nie trzeba było zamawiać ekspertyzy w NIAR. 

Atak TVN na podkomisję smoleńską

W ostatnim czasie telewizja TVN wyemitowała reportaż, oskarżając Antoniego Macierewicza o manipulacje dotyczące raportu końcowego. W odpowiedzi przewodniczący Macierewicz wskazał wczoraj w Telewizji Republika, że reportaż zawierał "co najmniej 47 kłamstw". Dziś tylko to potwierdził.

- Operacja dezinformacyjna TVN polega na tym, że wyników badań NIAR TVN nie pokazał. Nie pokazał zestawienia symulacji z tym, co się stało na wrakowisku, a to istota badania NIAR - mówił w TVP Info.

"Stacja TVN twierdzi, że NIAR potwierdził, że samolot leciał dokładnie według trajektorii, którą zaproponowali Rosjanie" - zauważył prowadzący program Michał Rachoń.

- To jedno z wielu kłamstw TVN. Nic takiego nie miało miejsca. Trajektoria, którą pokazuje NIAR, jest wynikiem współpracy z komisją. My przekazaliśmy dane, żeby tak wypracować trajektorię, żeby samolot upadł na ziemię zgodnie z raportem Anodiny. Wtedy można zrobić symulację, która pokaże, czy to prawda, czy nieprawda. Okazało się, że to nieprawda

- powiedział Macierewicz. 

"Czyli dane MAK zostały wprowadzone do komputerów NIAR?" - zapytał Rachoń. 

- Dokładnie tak - potwierdził Macierewicz. - Okazało się, że gdy się wprowadzi dane MAK co do wysokości lotu, to samolot uderza w tą budę Bodina i rozwala wszystko, co nie miało miejsca. W związku z tym przekazaliśmy dane z prokuratury i wtedy udało się ten samolot uderzyć w ziemię dokładnie w tym miejscu, gdzie są pierwsze ślady uderzenia - po to, żeby ekspertyza dokładnie oddawała założenia MAK i Millera. Tak się stało, te efekty są zupełnie inne.

Eksplozja na 30 metrach. "Nie ma wątpliwości"

Jak w rzeczywistości wyglądało to zdarzenie? Jak wyglądała pozycja samolotu w miejscu brzozy, o której też sporo mówiło się w materiale telewizji TVN?

- Eksplozja następuje zaraz za minięciem radiolatarni, w tym momencie samolot odchodzi na drugie zajście, zgodnie z decyzją pilotów podjętych już godzinę wcześniej. Piloci w ciągu ostatnich 40 minut 8-krotnie powtarzają, że odejdą. To robią, za radiolatarnią odchodzą do góry i w tym momencie następuje eksplozja. Na wysokości około 30 metrów

- wyjaśnił Macierewicz. 

Wypowiedzi redaktora TVN na temat materiałów wybuchowych pokazują taką niekompetencję, że to wstyd. On nie ma w ogóle pojęcia na temat ładunków wybuchowych. Jeżeli chodzi o to, co się stało w Smoleńsku, to wiadomo, że samolot był badany przed wylotem przez przedstawicieli odpowiednich służb. Badał pies, który ma możliwości identyfikacji wielokrotnie większe niż urządzenie techniczne. Przechodził tam, gdzie były fotele, gdyby były ślady na fotelach, to by je znalazł. Wybuch nastąpił w skrzydle, to miejsce, które jest zamknięte. My zidentyfikowaliśmy co najmniej na dwóch fragmentach poszycia samolotu obecność materiałów wybuchowych.

- Nie ma wątpliwości, że ten samolot został wysadzony w powietrze - zaznaczył Macierewicz. - Jest relacja pana Wiśniewskiego z roku 2010, jeszcze z kwietnia, że słyszał dwa wybuchy, widział, jak była kula płomienia i dymu na co najmniej 40 metrach. A nie ma nikogo, kto by wątpił w to, że nie było wybuchu paliwa. Więc co wybuchło? Wybuchł materiał, który był umieszczony, żeby zamordować polską ekipę, a zwłaszcza pana prezydenta. 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, TVP Info

#Antoni Macierewicz #Smoleńsk

mk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo