Zabił, bo słyszał głosy. Dziś wyrok

We wtorek zostanie ogłoszony wyrok ws. oskarżonego o zabójstwo pracownika dworca PKS – powiedziała rzecznik prasowa Sądu Okręgowego w Kaliszu sędzia Edyta Janiszewska.

Filip Blazejowski/Gazeta Polska

15 stycznia 2017 roku 27-letni Adrian Sz. zaatakował nożem pracownika dworca PKS w Kaliszu, który akurat odśnieżał chodnik w otoczeniu budynku. 59-latek, ugodzony w szyję i plecy, zmarł po przewiezieniu do szpitala.

Adriana Sz. zatrzymano na miejscu zbrodni. Nie stawiał oporu i przyznał się do winy. Funkcjonariuszom powiedział, że jest chory na schizofrenię; zabić kazały mu głosy, które słyszał.

Wyjaśnił, że tego dnia spacerował po Kaliszu z myślą, aby kogoś zabić. W centrum handlowym przy ul. Górnośląskiej kupił nóż, tzw. finkę. Dotarł na dworzec PKS i tutaj zamordował przypadkowo napotkanego mężczyznę – mówił rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler.

W trakcie pobytu w areszcie Sz. przeszedł obserwację psychiatryczną, która miała wykazać, czy był poczytalny w momencie popełnienia zbrodni i jaki był motyw jego działania. Biegli psychiatrzy stwierdzili, że poczytalność oskarżonego nie była ograniczona ani zniesiona w chwili zdarzenia.

W sądzie I instancji oskarżony powiedział, że zdarzenia nie pamięta i żałuje tego, co się stało.

Jednym ze świadków w procesie była matka oskarżonego. Zeznała, że zauważyła u syna oznaki problemów na tle psychicznym. Powiedziała, że syn skarżył się, że słyszy głosy i bał się ich. Mówiła, że znikał z domu na kilka godzin i nie pamiętał, co w tym czasie robił. Jej zdaniem "zaczął zachowywać się w sposób nienormalny. Mówił, że będzie uczył się hebrajskiego, zapalał świeczki w domu".

Oświadczyła, że na skutek jej próśb "syn poszedł do lekarza, a ten stwierdził, że ma depresję i dał skierowanie do szpitala; tam ordynator odmówił hospitalizacji".

Zdaniem matki problemy zdrowotne syna pojawiły się w lutym 2016 roku. Wtedy zrezygnował z pracy za granicą, gdzie opiekował się starszymi osobami i wrócił do Polski. Kobieta podkreślała, że syna wychowywała z szacunkiem do ludzi. Mężczyzna ukończył studia licencjackie, w Kaliszu pracował w biurze rachunkowym.

Według prokuratora Adama Handke oskarżony "był świadomy niedogodności swojej psychiki, a mówienie o głosach, które kazały mu to zrobić, biegli odczytali jako zespół manipulacji".

Biegli stwierdzili, że oskarżony ma osobowość schizoidalną, jednak nie jest chory na schizofrenię. "Jego zachowanie świadczy o tym, że epatuje swoją chorobą, ma wyuczone stereotypowe informacje do przekazywania innym, że jest chory, co miało uwiarygodnić jego zachowanie" – mówił prokurator.

Podczas śledztwa nie udało się poznać motywu działania Adriana Sz. Zachowanie oskarżonego – jak powiedział prokurator - może dowodzić, że zrobił to, "bo chciał poczuć się panem życia lub przeżyć odczucia związane z odbieraniem komuś życia".

Prokurator zażądał 25 lat więzienia.

Adwokat oskarżonego Arkadiusz Jaskuła mówił, że u jego klienta zdiagnozowano guza mózgu, co mogło mieć wpływ na jego zachowanie. Dodał, że lekarze z aresztu śledczego stwierdzili u niego schizofrenię paranoidalną. Dlatego wniósł o umorzenie postępowania argumentując, że "są podstawy, żeby sądzić, że oskarżony jest niepoczytalny".

Sędzia Marek Bajger wymierzy oskarżonemu karę 25 lat więzienia. Podczas uzasadnienia wyroku powiedział, że motywem zabójstwa nie jest choroba. "Działanie oskarżonego miało charakter logiki przestępczej, a nie chorego człowieka" – stwierdził.

Od wyroku odwołali się obrońca skazanego i prokurator.

Według prokuratora sąd popełnił błąd w ustaleniach motywu, który kierował oskarżonym. Z kolei obrońca stwierdził, że są podstawy, żeby sądzić, że jest on niepoczytalny. Zawnioskował o przeprowadzenie dodatkowych badań psychiatrycznych. Zakwestionował rezultaty badań biegłych, którzy uznali, że nie ma potrzeby dłuższej obserwacji psychiatrycznej.

Sąd Apelacyjny w Łodzi uznał argumenty obu stron i sprawa wróciła do Kalisza.

Proces został wznowiony w listopadzie 2018 r. Przed rozpoczęciem procesu prokurator, zgodnie z wytycznymi SA, złożył wniosek o powołanie nowego zespołu biegłych, którzy mieli przeprowadzić kompleksową ocenę stanu zdrowia psychicznego oskarżonego.

Podczas wznowionego procesu oskarżony odmówił składania zeznań. Na pytanie sądu stwierdził krótko: "Nie pamiętam. Nie potwierdzam i nie zaprzeczam".

Sprawa trafiła do sędziego, który zmarł. Trzeba było na nowo otworzyć przewód sądowy.

Wyrok zostanie ogłoszony w Sądzie Okręgowym w Kaliszu we wtorek.

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl,

bm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo