Z ziemi rosyjskiej, z domu niewoli

W ukraińskiej niewoli jest 6 tys. rosyjskich żołnierzy. Wielu zapewne z własnej woli. Wolą być jeńcami w obcym kraju niż wolni w swojej ojczyźnie. U nich „wolny” to niewolnik bardziej upodlony niż więzień gdziekolwiek indziej.

6 tys. ludzi przyznało rację słowom Mickiewicza sprzed 200 lat: „I hordy ludów wyszły z tej ojczyzny,/Nie zostawiwszy śladów swego życia”. To wstrząsające podsumowanie. Przejść przez życie tak, by nie móc zostawić po sobie nic, co wzbudzałoby wdzięczność i szacunek, by nie móc nic dobrego, mądrego, szlachetnego, prawdziwie twórczego uczynić, by być zawsze w swoim kraju, jako człowiek stworzony przez Boga i przeznaczony do wielkich rzeczy, kimś zbędnym, niepotrzebnym. Z jedynym wyjątkiem – gdy potrzebne są siły ludzkie dla powiększania potęgi militarnej lub niezbędne „mięso armatnie”. Taki los milionów ludzi, setek pokoleń w Rosji jest naprawdę godny opłakania. „Kraina pusta, biała i otwarta/Jak zgotowana do pisania karta” – Mickiewicz nie miał wątpliwości, czym jest Rosja. Potrafił współczuć Rosjanom, ale i przestrzegać przed nimi. W przeciwieństwie do różnych Sartre’ów, Aragonów, Gilbertów Bécaud, zachwyconych, wzruszonych i olśnionych krainą niewolników.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Ewa Polak-Pałkiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo