Niemiecki historyk pod wrażeniem polskiego raportu 

Raport o stratach wojennych przedstawiony 1 września w Warszawie to kamień milowy w dziedzinie historycznych badań nad kwestią reparacji, dlatego nie zawężałbym tej publikacji do sytuacji bieżącej. Tym bardziej z niesmakiem przyjmuję negatywne, odrzucające z góry tę pracę komentarze niemieckich historyków i polityków. Uznaję je wręcz za haniebne -  mówi dr. Karl Heinz Roth, niemiecki lekarz i historyk.

pixabay.com/noelsch

- Ich opinia nie była oparta na lekturze pierwszego tomu, wydali wyrok bez znajomości treści. Panie Doktorze, rozmawiamy kilka dni po upublicznieniu raportu o polskich stratach wojennych, wiemy, że czytał Pan już anglojęzyczną wersję. Jakie są Pana pierwsze wrażenia jako historyka, ale również jako współautora książki o reparacjach wojennych w ujęciu Polski i Grecji? Czekałem na ten raport z niecierpliwością, a teraz w  dwa dni przeczytałem i  przeanalizowałem pierwszy tom. I muszę już na wstępie przyznać, że nie spodziewałem się tak dobrego opracowania. 

- Jestem pod wrażeniem raportu i jego suwerennej, metodycznej koncepcji. Autorzy zdecydowali się na zastosowanie uniwersalnego pojęcia reparacji, co nie jest wcale typowe, to znaczy uwzględnili: straty humanitarne, straty w ludziach, ciężkie straumatyzowanie ludności, następstwa fizycznego uszczerbku na zdrowiu, następnie straty materialne, te w dziedzinie kultury, rabunek finansowy, pracę przymusową – wszystkie te elementy zebrali pod jednym dachem, tworząc pozycję wyjściową do oszacowania strat. Jest to metoda imponująca, sam bym ją wybrał. Z dr. Karlem Heinzem Rothem, niemieckim lekarzem, historykiem, współautorem książki „Wyparte – Odroczone – Odrzucone. Niemiecki dług reparacyjny wobec Polski” (Instytut Zachodni, 2020), rozmawiają Olga Doleśniak-Harczuk i Antoni Opaliński (PR24). Wywiad pt. „Jestem pod wrażeniem polskiego raportu. To kamień milowy w debacie o reparacjach” w środowej „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Jeszcze o reperacjach. Tym razem z polskiego podwórka. Nie minął tydzień, a Platforma Obywatelska zmieniła swój stosunek do reparacji dla Polski za zniszczenia niemieckie w czasie II Wojny Światowej. Donald Tusk, który jeszcze 1 września był sceptyczny podkreśla, że czeka na harmonogram działań dyplomatycznych, a jego partia będzie wspierać postulaty. – Nie ma wątpliwości, że pierwsza reakcja była naturalna. Gdyby KO zaczęła rządzić to zamiecie sprawę pod dywan. Tak jak nie kiwnęła nawet palcem w bucie by zrobić coś w tej materii, gdy rządziła – uważa Anna Kwiecień z PiS. 

1 września, w 83. rocznicę wybuchu II wojny światowej, w Zamku Królewskim w Warszawie został zaprezentowany raport o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej w latach 1939-1945. Według wyliczeń ekspertów kwota odszkodowania jakie winne są nam Niemcy oscyluje w okolicach 6,2 biliona złotych. Sprawa w sposób oczywisty wywołała lawinę komentarzy. Początkowo suchej nitki na pomyśle reparacji nie zostawiali politycy Koalicji Obywatelskiej. Dopiero po kilku dniach zmienili strategię. Więcej w artykule red. Jacka Liziniewicza pt. „Platforma już chce reparacji” w „Codziennej” na środę.

„GPC” nie jest obojętna wobec dziwnych zachowań środowiska sędziowskiego. Podczas procesu Bartosz Kramek vs. „Gazeta Polska” nie brakowało bulwersujących sytuacji, nawet na sali rozpraw. Ale na stronie Sądu Apelacyjnego w Warszawie pojawiło się oświadczenie „wiceprezes ds. cywilnych”, z którego dowiadujemy się, że wszystko było… w porządku.

Bartosz Kramek, czyli jeden z liderów Fundacji Otwarty Dialog, autor instrukcji „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd” obraził się na satyryczną okładkę „Gazety Polskiej” sprzed pięciu lat. Złożył pozew przeciwko redaktorowi naczelnemu Tomaszowi Sakiewiczowi i wydawcy tygodnika. Proces przed warszawskimi sądami toczy się od lat, zapadły już cztery wyroki, a to nie koniec, bo jest zapowiedź kasacji do Sądu Najwyższego. Jak zachowali się sędziowie na proces i już po rozprawie? Więcej w artykule red. Grzegorza Brońskiego „Pudrowanie blamażu”.

160 krajów z całego świata odbiera polskie produkty żywnościowe. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że od stycznia 2023 r. zostanie wyrównany poziom dopłat od hektara dla polskich rolników, a nawet może on przekroczyć średnią dopłat w UE. – Gdy inni próbują wzniecać niepokoje, my staramy się zapewnić polskiej wsi godne warunki funkcjonowania – dodał. 

- Chcemy, żeby polskie rolnictwo było jak najbardziej opłacalne, i  nasza polityka jest ukierunkowana na rodzinne gospodarstwa rolne liczące 30–50 hektarów – podkreślił szef rządu podczas wizyty w Brańsku na Podlasiu. – Dlatego od stycznia 2023 r. zostanie wyrównany poziom dopłat dla rolników od hektara – zapowiedział. Szczegóły w artykule red. Jana Kamienieckiego „Będą wyższe dopłaty dla rolników”.

Nowa Żelazna Dama z Wielkiej Brytanii twarda wobec Kremla. Zwycięstwo minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Liz Truss w wyborach premiera odbiło się, co zrozumiałe, bardzo głośnym echem w światowych mediach. Wzbudziło też mieszane reakcje. Najbardziej negatywne, co nie zaskakuje, płyną z Rosji. 

Amerykańskie media podkreślają głównie to, że Truss odziedziczyła po Borisie Johnsonie kraj w chaosie. „New York Times” zauważył, że musi zmierzyć się z „najgorszym kryzysem ekonomicznym od ery Thatcher”. CNN przyznał, że odziedziczyła „kraj pogrążony w zamęcie”, a zdobycie piątej kadencji dla torysów będzie bardzo trudnym zadaniem. „WSJ” zaś dodał, że czeka ich wkrótce „gospodarcza burza”? Szczegóły medialnej oceny Liz Truss w artykule „Rosyjscy dziennikarze są wściekli na nową premier Wielkiej Brytanii” red. Wiktora Młynarza w środowej „GPC”.

Dobra środa tylko z „Gazetą Polską Codziennie”!

 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

masz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo