Gliński: Zagrabione Polsce dobra kultury mogą jeszcze wrócić

„Jest tylko jeden obszar, w którym można częściowo naprawić historyczne krzywdy wyrządzone Polsce przez działania okupanta podczas II wojny światowej: zagrabione, ale niezniszczone dobra kultury wywiezione z Polski mogą jeszcze do niej wrócić” – czytamy w artykule wicepremiera RP, ministra kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Piotra Glińskiego opublikowanym na łamach litewskiego portalu Delfi.

fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

Wicepremier zwrócił uwagę, że wraz z wybuchem II wojny światowej Niemcy rozpoczęły spójną i celową kampanię wymazywania Polski z mapy Europy. 

„Naród polski miał zostać pozbawiony elit intelektualnych, tożsamości i suwerenności. Zniszczenia i grabieże nie oszczędziły polskiej kultury. Literatura, muzyka, film, teatr, sztuka: wszystkie dziedziny kultury poniosły niepowetowane straty, które są odczuwalne do dziś”.
- zaznacza prof. Gliński w opublikowanym w poniedziałek tekście.

Niszczenie kultury polskiej

Wicepremier wylicza następnie, że Polskie straty wojenne można znaleźć na całym świecie, zarówno w zbiorach publicznych, jak i prywatnych. Kolejne pokolenia często nie znają historii i pochodzenia tych przedmiotów. Często nie zdają sobie sprawy, jak destrukcyjnie okupant obszedł się z polskim dziedzictwem.

Podkreśla, że straty w ruchomych dobrach kultury poniesione przez Polskę szacuje się na ponad 516 tys. pozycji, przy czym same muzea zostały pozbawione około 50 proc. swoich zbiorów, a straty biblioteczne szacuje się na 70 proc. przedwojennego zasobu. Szacunki te są jednak z pewnością zaniżone, gdyż zazwyczaj dokumentację zbiorów i bibliotek celowo niszczono lub rekwirowano.

Minister kultury i dziedzictwa narodowego podkreśla, że działania okupanta w Polsce były zgodne z myślą wyrażoną przez Josepha Goebbelsa: „Naród polski nie jest godzien nazywać się narodem kulturalnym”. 

Niszczenie kultury polskiej następowało również poprzez jej celową deprecjację. Niemcy udowadniali zależność sztuki rozwijającej się na ziemiach polskich od sztuki niemieckiej lub argumentowali jej niską indywidualną wartość artystyczną. W przedmowie do katalogu Sichergestellte Kunstwerke im Generalgouvernement, który podsumowywał prace zespołu Mühlmanna i zawierał opis ponad 520 najcenniejszych dzieł sztuki zagrabionych z polskich zbiorów, możemy przeczytać co następuje: „Mówienie o autonomicznym rozwoju kultury polskiej w epokach historycznych wydaje się nieistotne. Jest sztuka o właściwościach niemieckich, są dzieła holenderskie czy flamandzkie, które w swoim duchu i charakterze nie wyrażają niczego innego jak niemiecką istotę i siłę niemieckiej kultury”.
- zauważa wicepremier.

Zinstytucjonalizowanej grabieży niemieckiej towarzyszyły nieudokumentowane rekwizycje niemieckich dygnitarzy i ich rodzin, którzy zabierali dzieła sztuki w celu ozdobienia swoich biur, siedzib i mieszkań. W 1944 roku świadomość zbliżającej się klęski Niemiec i przesuwającego się frontu wschodniego przyniosła nową falę szabrownictwa: proste kradzieże popełniane także przez prostych żołnierzy. W ten sposób, poza zaplanowaną akcją szabrowniczą, skradziono i wywieziono w głąb Rzeszy wiele dzieł sztuki ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie i innych polskich kolekcji, także prywatnych - dodaje szef resortu kultury.

Faza sowieckiej grabieży

Wicepremier Gliński przypomina, że również na wschodnich kresach Polski, włączonych do ZSRS, konfiskowano własność prywatną, oczyszczone kościoły zamieniano na magazyny, a dzieła sztuki ewakuowane na Kresy Wschodnie z centralnej i zachodniej Polski były przejmowane przez Armię Czerwoną. 

Drugą fazą sowieckiej grabieży była ofensywa frontu wschodniego, a następnie brygady trofiejne (zdobyczne). Jednostki te składały się ze specjalistów z różnych dziedzin sztuki, w zamierzeniu miały być rekompensatą za sowieckie straty spowodowane przez Niemców po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej. Szybko jednak okazało się, że planowana rekompensata przerodziła się w regularny, brutalny rabunek, który nie oszczędzał polskiego dziedzictwa. Założone przez Niemców magazyny zrabowanych dzieł sztuki zostały przejęte przez Sowietów. Część z nich wróciła później, w czasach PRL, jako dary „bratniego narodu radzieckiego”, ale wiele wciąż pozostaje w magazynach rosyjskich muzeów.
- czytamy w tekście Glińskiego.

Wicepremier podkreśla, że szeroko zakrojony, celowy rabunek polskich dzieł sztuki przez niemieckich i sowieckich okupantów pozostawił w polskiej kulturze gruntowne poczucie straty. 

„Straty, która mimo upływu ponad 80 lat od wybuchu II wojny światowej, wciąż odczuwana jest jako bolesna”.
- podkreśla.

Odzyskiwanie utraconych dzieł sztuki

Polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie ustaje w wysiłkach na rzecz dokumentowania, poszukiwania i odzyskiwania utraconych dzieł sztuki, kontynuując tym samym działania polskich muzealników, archiwistów czy bibliotekarzy, którzy już we wrześniu 1939 roku zaczęli rejestrować straty w zbiorach, archiwach i książkach. 

„Musimy pamiętać, że wiele zrabowanych Polsce dóbr kultury przechowuje się, a często ukrywa, w prywatnych kolekcjach. Dopiero zmiana nastawienia władz, oraz zmiany w prawodawstwie takich krajów jak Niemcy, gdzie dzieła sztuki skradzione i wywiezione z Polski w czasie II wojny światowej są nadal przechowywane, oraz wystawiane na sprzedaż, mogą doprowadzić do tego, że obywatele tych krajów będą musieli zwrócić te przedmioty do swoich pierwotnych kolekcji”.
- akcentuje wicepremier.


 

 



Źródło: Niezalezna.pl, PAP

 

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo