Wizja jednej wspólnej listy opozycji oddala się coraz bardziej? Szef PSL: „Mamy zupełnie inne poglądy”

W mediach pojawia się coraz więcej doniesień o planach utworzenia jednej wspólnej listy opozycji. Ma to związek z nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. Zapytany o tą wizję lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz odparł: "Od dawna mówiłem, że nie da się zbudować jednej listy opozycji na wybory nie mając wspólnych poglądów w sprawach światopoglądowych, a w sprawie aborcji te poglądy na opozycji się rozjeżdżają".

Władysław Kosiniak-Kamysz
fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Przewodniczący PO Donald Tusk w środę podczas debaty z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim, która odbyła się w ramach Campusu Polska Przyszłości poruszył temat aborcji.

"Pierwszego dnia po wygranych wyborach zaproponujemy Sejmowi ustawę, zakładającą, że aborcja do 12 tygodnia będzie wyłącznie decyzją kobiety"

- oświadczył.

Kosiniak-Kamysz pytany o tę deklarację Tuska podkreślił, że jest zwolennikiem przywrócenia kompromisu aborcyjnego i przeprowadzenia referendum w tej sprawie.

"Najpierw powrót do kompromisu, a później referendum z trzema pytaniami dla każdej opcji politycznej. Dla PiS i Konfederacji to jest zaostrzenie tych przepisów aborcyjnych, dla PO i Lewicy to jest ten wybór do 12 tygodnia bez żadnych innych uwarunkowań, niezależnie od wskazań medycznych, a dla centrum, dla mnie i myślę dla ruchu Hołowni, dla części wyborców PiS-u, to jest wybór centrum, czyli powrót do trzech przesłanek, powrót do kompromisu, który został przez Trybunał Konstytucyjny wyrzucony i zmniejszył poczucie bezpieczeństwa Polek"

- powiedział szef ludowców.

"Nie jestem w partii lewicowej"

Na pytanie, czy zagłosowałby za taką ustawą o której mówi Tusk, gdyby została wniesiona do Sejmu, Kosiniak-Kamysz odparł, że nie.

"Ja mam inny pogląd na te sprawy. Ja nie jestem w partii lewicowej. Lewica i Platforma Obywatelska mają podobne poglądy, a ja jestem za powrotem do kompromisu"

- podkreślił lider PSL.

Jedna lista opozycji?

Dopytywany, czy to definitywnie przekreśla pomysł o wspólnej liście opozycji w najbliższych wyborach, Kosiniak-Kamysz odparł, że od dawna mówi o tym, że taka jedna lista nie jest możliwa.

"Od kiedy my o tym mówimy, wypowiadam się w tej sprawie przynajmniej raz w tygodniu od dwóch lat. Ileż razy to można powtarzać? My mamy swój pomysł, mamy swój plan za którym jest większość Polaków, bo jak pokazują badania opinii społecznej, to większość chce powrotu do kompromisu"

- zaznaczył szef PSL.

"To jest coś o czym ja mówiłem od dawna, że nie da się zbudować jednej listy nie mając wspólnych poglądów w sprawach światopoglądowych, a przynajmniej zbliżonych, a tutaj te poglądy się rozjeżdżają, a nie zbliżają"

- oświadczył Kosiniak-Kamysz.

Powtórzył, że według niego powinien zostać przywrócony kompromis aborcyjny, a później potwierdzenie go w referendum.

"Żeby 20 milionów kobiet, a nie 460 osób, w większości mężczyzn, decydowało o tym, nie parlamentarzyści, ale obywatele"

- powiedział lider PSL.

"Nie wiem dlaczego, ci wszyscy, ci z lewej, i ci z prawej, tak się boją zapytać Polaków o zdanie w tej sprawie. Chyba boją się, że nie mają większości po prostu i dlatego"

- powiedział Kosiniak-Kamysz.


Do stycznia 2021 r., gdy wszedł w życie wyrok TK z jesieni 2020 r., na mocy przepisów tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., przerywanie ciąży w Polsce było dopuszczalne w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowiła zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazywały na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, gdy zachodziło uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (np. kazirodztwo, gwałt).

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

 

#opozycja #Władysław Kosiniak-Kamysz #jedna lista #wybory #PO #PSL

az
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo