Na Campusie o wspólnej walucie UE. Prof. Krysiak: Strefa euro bogaci Niemcy - ze stratą innych dookoła

"Kurs na euro – polską walutę przyszłości?" - nazwano panel na Campusie Polska Przyszłości, podczas którego uczestnicy przekonywali do jedynie słusznej opcji: nie "czy?" a "jak zrobić to najlepiej?". Dyskutowano o przystąpieniu Polski do strefy euro. Na liście gości zabrakło jednak kogoś o odmiennych poglądach. O polemikę z przedstawionymi tezami poprosiliśmy zatem prof. Zbigniewa Krysiaka (Szkoła Główna Handlowa, Instytut Myśli Schumanna).

fot. YouTube/@Campus_Polska_Przyszłości

Pozostawanie przez Polskę poza strefą euro będzie pociągało za sobą coraz więcej kosztów - przekonywano w środę podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie. Dyskusja odbyła się podczas panelu „kurs na euro – polską walutę przyszłości?”. W nazwie równie dobrze mogłoby zabraknąć znaku zapytania. Wszyscy paneliści okazali się gorącymi zwolennikami przyłączenia Polski do strefy euro.

Członek Rady Polityki Pieniężnej dr Ludwik Kotecki podkreślał, że „poza od dawna znanymi korzyściami - takimi jak kwestie ryzyka kursowego czy niższych stóp procentowych - kolejną korzyścią jest właśnie silniejsza integracja”.

O komentarz poprosiliśmy prof. Zbigniewa Krysiaka (Szkoła Główna Handlowa, Instytut Myśli Schumanna).

- Dziś widzimy, że kraje o różnym potencjale ekonomicznym, które są w strefie euro - mimo jednakowej stopy procentowej, ustalanej przez Europejski Bank Centralny - mają bardzo różną i wysoką inflację. Ten instrument stopy procentowej nie działa, czyli sama waluta - jako instrument - także nie działa - słyszymy na początku. Zdaniem prof. Krysiaka, „gdyby te kraje miały wyrównany potencjał gospodarczy, co jest warunkiem według ekonomistów noblistów, nie byłoby takiego zróżnicowania w poziomie inflacji”.

- Kraje nadbałtyckie, o niższym potencjale, nie mogą dziś sterować swoją gospodarką. W efekcie dochodzi do strat - wysysania wartości z gospodarek o niskim potencjale ekonomicznym przez gospodarki o wysokim potencjale - np. Niemcy czy Holandię - przekonuje.

Prof. Krysiak przywołał w rozmowie „opracowanie niemieckiego think tanku sprzed paru lat, w którym pokazano, że od czasu uruchomienia euro, jedynymi wygranymi byli Niemcy i Holendrzy”. - Pozostałe kraje poniosły potężne straty w ich redukcji tempa rozwoju gospodarczego - dodaje.

Odnosząc się dalej do słów dr. Koteckiego, prof. Krysiak mówił:

„używanie pojęcia „integracja” przez ekonomistę jest dla mnie niezrozumiałe. To słowo bardzo ogólne, niemające znaczenia w wyjaśnianiu funkcjonowania rynków walutowych, finansowych, wyjaśniania problemów makroekonomicznych. W kontekście omawianej materii, słowo „integracja” nic nie znaczy”.

- Grecja jest znakomitym przykładem. Cały kryzys został pogłębiony, ponieważ nie mogli używać własnej waluty. Co ciekawe, grecki dług jest dziś jeszcze wyższy niż podczas kryzysu. Europejski Bank Centralny narzucił Grecji określone zasady: poziomu redukcji emerytur, wydatków na szkolnictwo itd. To wszystko ustalono bez kontekstu modelu funkcjonowania greckiej gospodarki - argumentuje wykładowca SGH.

Dalej słyszymy:

„w gospodarce uciekamy od centralizacji, a mówimy o dywersyfikacji, mnogości podmiotów. Im bardziej zróżnicowana gospodarka, tym jest efektywniejsza. Strefa euro rozwija i bogaci Niemcy ze stratą innych dookoła”.

Podczas panelu, głos zabrał jeden z uczestników. Zarzucił organizatorom, że „stworzyli w ten sposób "fajne kółko wzajemnej adoracji", a w debacie było "zero konkretów". Prowadzący panel Marek Tatała odpowiedział, że Polska zobowiązała się do wejścia do strefy euro, wstępując do Unii Europejskiej. Dlatego - w jego ocenie - nie ma po co dyskutować czy wejść do strefy euro, tylko należy rozmawiać jak zrobić to najlepiej.

- Nie ma żadnego przymusu

- oponuje prof. Krysiak i dodaje, że „przykładem tego są Duńczycy, którzy euro nie przyjęli”.

- Źle potraktowano tego młodego człowieka, właściwie to też żadna odpowiedź. Dialog i argumenty, niezależnie od systemu wartości młodego człowieka - to jest sposób na rozwój, edukację, budowanie potencjału intelektualnego. Takie spotkania powinny być wykorzystywane do tego, by odnosić się merytorycznie - podsumowuje.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo