Prokuratura nie wie, co się dzieje z próbkami

Na pytanie „Gazety Polskiej Codziennie”, czy próbki przywiezione ze Smoleńska, które dwa tygodnie temu trafiły do Centralnego Laboratorium Komendy Policji, są już badane przez biegłych, prokuratura wojskowa nie jest w stanie odpowiedzieć. – Nie wiem,

Filip Błażejowski/GP
Na pytanie „Gazety Polskiej Codziennie”, czy próbki przywiezione ze Smoleńska, które dwa tygodnie temu trafiły do Centralnego Laboratorium Komendy Policji, są już badane przez biegłych, prokuratura wojskowa nie jest w stanie odpowiedzieć. – Nie wiem, nie potwierdzam i nie zaprzeczam – mówi p.o. rzecznik prasowy NPW ppłk Janusz Wójcik.

- Prokuratura nie dysponuje wiedzą, czy biegli już rozpoczęli badanie laboratoryjne próbek przywiezionych w sierpniu br. – powiedział "Gazecie Polskiej Codziennie" p.o. rzecznika Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie ppłk Janusz Wójcik.

Chodzi o materiał pobrany przez biegłych w Smoleńsku pomiędzy 22 lipca a 8 sierpnia 2013 r. z foteli rządowego tupolewa. Chociaż 348 próbek trafiło do Polski 8 sierpnia, prokuratura przekazała je do analiz Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu Policji dopiero 21 sierpnia. Teraz sama nie wie, co się dzieje z próbkami, które mają być przebadane na obecność materiałów wybuchowych.

– To już nieprawdopodobna arogancja, przekraczająca wyobrażenie bylejakości tego śledztwa. To tak, jakby prokuratura świadomie bojkotowała swoje elementarne obowiązki bądź demonstrowała ignorancję – komentuje Antoni Macierewicz, przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. badania katastrofy smoleńskiej.

„Codzienna” zapytała prokuraturę, czy badania już się rozpoczęły. Wniosek o to, aby w nich uczestniczyć, złożyli na początku sierpnia pełnomocnicy części rodzin ofiar: mec. Piotr Pszczółkowski i mec. Stefan Hambura. Do dzisiaj nie otrzymali odpowiedzi, jakie jest stanowisko śledczych w tej sprawie.

– A zasadność naszych wniosków przestaje mieć właściwie sens, jeżeli nie będziemy od początku uczestniczyli w badaniach. Więc z jednej strony to dobrze, że badania jeszcze się nie rozpoczęły, bo jest szansa, że będziemy je nadzorowali od pierwszego dnia. Z drugiej jednak jako pełnomocnika rodzin ofiar martwi mnie opieszałość tych prac, a brak wiedzy śledczych w tak podstawowej kwestii jest wręcz alarmujący – mówi „Codziennej” mec. Pszczółkowski.

Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"
 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Katarzyna Pawlak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo