Gdy królowie zadrżeli pierwszy raz

„Drgną strachem lutrzy, Moskwa i poganie!” – tak przepowiedział historyczne zwycięstwo Polski w Europie w nadciągających czasach skromny, starszy wiekiem zakonnik z klasztoru w ukraińskim Barze. Dlaczego Adam Mickiewicz cały wykład w Paryżu (w lutym 1842 r.) poświecił temu karmelicie z dalekich Kresów? Warto odpowiedzieć na to pytanie, wcześniej stawiając kwestię, czy nasze czasy nie przypominają epoki konfederacji barskiej?

Inna jest tylko sceneria, inne oręże… Czy jednak nie jest dziś w Polsce trochę tak, jak za dni tego szlacheckiego powstania (1768–1772)? Powstania przeciw jawnie wrogim poczynaniom dwóch ościennych państw, zwłaszcza Rosji; przeciw spiskom i knowaniom mieszkających tu ludzi – cieszących się przywilejami, korzystających z bogactwa, otoczonych splendorem – wymierzonym w Rzeczpospolitą? Często ludzi o polskich nazwiskach.

Z buntu przeciw zniewoleniu

Taka sama jak wówczas jest próba sparaliżowania i unicestwienia legalnej władzy, odebrania możliwości podejmowania decyzji przez Sejm, blokowanie wprowadzania reform. Niezliczona ilość agentów wpływu, tysiące szpiclów rosyjskich i pruskich, uzależnianie wielu osobistości od pieniędzy wrogów Polski… Szantaż, przekupstwo, terror obcej armii. (Wtedy obecnej na naszym terytorium w liczbie 30 tys. żołnierzy rosyjskich; dziś – tuż za granicą). Wreszcie obojętność tamtej Europy wobec losu Polski, a dziś – skrywana wrogość wobec nas państw trzęsących Unią Europejską. Bo ta Polska przeszkadza, bo jest coraz silniejsza.

Naprawdę jest zakalcem Europy.

I przeciw temu wszystkiemu garstka szlachty, wiernej Bogu, Rzeczypospolitej i temu, co oznacza honor Polaka i szlachcica – właśnie szlachetności. Nie „większość bezwzględna”, nie „cały naród”, ale jego faktyczna elita złożona z patriotów gotowych oddać życie za Polskę, prawdziwych rycerzy. Tak jak i dziś – by nie wymieniać z nazwiska wszystkich po kolei: przywódców państwa, środowisk patriotycznych, wojskowych, historyków, mediów prowadzących cierpliwie tę wojnę, choć bez wystrzałów armatnich, przeciw zdrajcom i nieprzyjaciołom naszego państwa.

Pośród tamtego wybuchu szlachetnych uczuć ludzi zdolnych do czynu, nieoglądających się na okoliczności, na sojuszników, protektorów – zakonnik, ojciec Marek Jandołowicz (1713–1799), przełożony klasztoru karmelitów w Barze, który zostaje ich przywódcą duchowym. Wraz z Józefem Pułaskim przygotowywał konfederację. Staje na murach Baru razem z konfederatami jako jego obrońca. Krzyż w ręku i jego płomienna przemowa do hetmana Branickiego, który idzie na czele wojsk atakujących twierdzę, odpiera pierwszy atak.

Całej Europy ozdoba

Był on także autorem słynnego w owych latach proroctwa, ujętego w formę poematu dotyczącego losów Polski. Warto dziś przytoczyć (za Mickiewiczem) fragment tego utworu pochodzącego z 1762 r., stawiając pytanie, czyż nie wypełnia się aby ono na naszych oczach:

„Dokąd jest Polska, berło niekwitnące, Dokąd nie będzie wstępnie działające; Ale jak tylko na wstępnem zostanie, Drgną strachem lutrzy, Moskwa i poganie!”.

Następnie autor wymienia przyszłe losy narodów wyrażonych symbolami: Żydzi są tu „pielgrzymem”, Ukraina i kraje bałkańskie „niewolnikiem”, „Strzelec” to Turcja. „Róża natury” – kraje skandynawskie. „Kogut, oznacza w języku przenośnym zawsze Francję” – zaznacza Mickiewicz, która „jak wąż się wyleni”, co jest zapowiedzią wielkiego przewrotu. Zapowiedziany jest także upadek Rosji.

„Natenczas pielgrzym, wielkie swoje śluby, Złoży przy grobie, Bogu trybut luby. Niewolnik, wolny będzie bez okupu, Strzelec pozbędzie łakomego łupu. \ Róża natury chłód w ciepło zamieni, Kogut z chytrości jak wąż się wyleni, Tak nasze runo znowu w swoje wieki, Wieszcz opowiada czas już niedaleki. (…) A ty jak Fenix z popiołów powstaniesz, Całej Europy ozdobą się staniesz!” – puentuje autor w końcowej inwokacji do Polski.

Garstka, przed którą zadrżeli królowie

Mickiewicz, komentując utwór, zaznacza, że ksiądz Marek nie mówi tu o konieczności odzyskania tronu dla króla, który nie będzie ulegał Rosji; nie ma tu mowy o walce stronnictw, o programie reform. Kapelan konfederatów „podnosi rzecz całą znacznie wyżej, ujmuje ją ze stanowiska, na którym zostawił ją był słynny kaznodzieja i prorok, ks. Piotr Skarga”. Zapowiada rozbiory jako okres koniecznej pokuty. Poeta przypomina, że choć w owym czasie świat nie pojmował jeszcze całej doniosłości wydarzeń rozgrywających się w Polsce, a i „sami konfederaci nie mieli jeszcze jasnej świadomości swoich działań”, to jednak „pierwszy to raz królowie zadrżeli na widok źle uzbrojonych i źle dowodzonych garstek wojska; zatrwożyli się widząc, że ich systemat równowagi europejskiej i sankcji pragmatycznej jest zagrożony”. Europa odczuła nagłe mrowienie w plecach. „Królowie połączyli się, by zniszczyć tę ideę”.

Mickiewicz podkreśla, że u księdza Marka „znajdują się pierwszy raz wyrażone myśli wyznaczające Polsce posłannictwo europejskie”. Ten wiersz – przepowiednia, podobnie jak jego autor – więziony po klęsce obrońców Baru przez sześć lat, traktowany jako wyjątkowo niebezpieczny przestępca; o jego losach decydowała osobiście Katarzyna II – choć zniknął z pamięci Polaków w epoce stanisławowskiej, został przypomniany w czasie zaborów, gdy powstawały Legiony Polskie. Potem znajdowano go, w różnych wersjach, we wspomnieniach, poematach, dramatach m.in. Seweryna Goszczyńskiego („Proroctwo księdza Marka”), Henryka Rzewuskiego („Pamiętniki Soplicy”), Juliusza Słowackiego („Ksiądz Marek”).

Mickiewicz był bardzo wyczulony na brak rewerencji w podejściu do kapelana konfederatów, traktowania jego przesłania i losów jako ciekawostki historycznej. Przestrzegał też, że to „pajęcze przędziwo rozedrze się w niezgrabnych rękach”, niczym wielkie wydarzenie historyczne sprowadzone do rangi anegdoty w powieściach Walter Scotta. Rzeczywiście, nie brakowało ludzi zarzucających ks. Markowi fanatyzm. Wyrzekających, że na wyrost traktowano go jako cudotwórcę (był utalentowanym lekarzem, przypisywano mu wiele uzdrowień). Sam Słowacki dopiero po swym przełomie religijnym, już po ogłoszeniu „Beniowskiego”, inaczej ujmował postać ks. Marka; stał się wówczas piewcą konfederacji i jej kapelana.

Gdy zwycięża idea szlachetności

W konfederacji barskiej „bierze górę starożytna idea polska” – tłumaczy Mickiewicz wyrafinowanej publiczności paryskiej słuchającej go w Collège de France, „idea szlachetności, poświęcenia się i zapału, która odrzuca wszelkie rachuby i łamie wszelkie trudności. (…) odrzucona najpierw przez królów, potem przez wielmożów, podjęta jest teraz przez drobną szlachtę (…); staje się ona ideą narodową, ogarnia cały obszar kraju”.

„A tak nastaną złote nasze wieki / Wieszczbą wskazanie – czas już niedaleki…”, głosił ks. Marek. To proroctwo nie było oparte tylko na intuicji, idealizmie, chwilowym natchnieniu, myśleniu życzeniowym, ale wyrażało rzadką zdolność patrzenia na historię, rozumienia jej odsłon i jej bohaterów. Jej sensu, który wskazuje zawsze na walkę duchową. Nie wystarczy znać historię, by ją rozumieć. Są ludzie mający tę zdolność i dziś pośród nas. Są wśród nich politycy. Są obrońcy polskiej gospodarki i polskiego pieniądza. Są coraz liczniejsi woluntariusze rozumiejący sens działań społecznych i ci, którzy z pobudek patriotycznych spieszą na pomoc Ukrainie. Są ludzie pióra. Nie warto zastanawiać się nawet, ilu ich jest, bo jak zawsze w dziejach – na pewno są w mniejszości.

Ale Pan Historii nie jest buchalterem, który podlicza zastępy swoich wiernych, zanim podejmie decyzję, by użyczyć im swoich sił. Zarówno ks. Marek, jak i Adam Mickiewicz, Józef Piłsudski, ks. Skorupka nie na ludzkich, przyziemnych kalkulacjach opierali sądy i wybory, które pozwoliły im odegrać niepowtarzalną rolę w naszej historii, biorąc na serio hasło konfederackie, by wobec potęgi nieprzyjaciela zawsze stawiać opór, nigdy się nie cofać.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

#Gazeta Polska Codziennie

Ewa Polak-Pałkiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo