Skazańcy bez kolejki do lekarza? Więzienie to nie sanatorium

Zmiana zasad stosowania dozoru elektronicznego, skuteczniejsze ściganie unikających odsiadki, nowa formacja czuwająca nad bezpieczeństwem. Przede wszystkim jednak likwidacja przywilejów, które przysługiwały skazańcom. Nierzadko absurdalnych – jak choćby dostęp do lekarza specjalisty łatwiejszy niż ma większość Polaków. To zmiany, które niesie nowelizacja kodeksu karnego.

Zdjęcie autorstwa Donald Tong z Pexels

Nowelizacja kodeksu karnego wykonawczego, którą niedawno podpisał prezydent Andrzej Duda, wprowadza wiele zmian, m.in. w traktowaniu przestępców odbywających karę pozbawienia wolności. Tym samym rozpoczyna się – przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości – reforma pn. „Nowoczesne więziennictwo”, a kończy debata nad jej założeniami, która momentami przebiegała w dość zaskakujący sposób. Okazało się, że część polityków opozycji zaciekle broniła przywilejów skazanych. W sumie jednak czy powinno to tak dziwić? – każde wybory potwierdzają, że osoby przebywające za kratkami to żelazny elektorat Platformy Obywatelskiej. 

Ma wyrok, więc ma siedzieć

Obecnie w zakładach karnych i aresztach śledczych przebywa nieco ponad 70 tys. osób. Równocześnie od lat ogromnym problemem są przestępcy, którzy pomimo skazania unikają odsiadki, bo np. podczas procesu odpowiadali z wolnej stopy. 

„W drugiej połowie 2021 r. zaledwie 4,27 proc. skazanych dobrowolnie stawiło się do odbycia kary. Wykorzystują obecne przepisy, które są nieskuteczne w egzekwowaniu kary. Nic nie grozi dziś za jej unikanie, a Policja może zatrzymać i doprowadzić skazanego do więzienia dopiero po wydaniu polecenia przez sąd”.
- tłumaczyli autorzy reformy.

Dzięki wprowadzonym zmianom policjanci doprowadzą delikwenta, nie czekając na sądowe polecenie. A gdy w przyszłości taki skazany będzie się starał o warunkowe przedterminowe zwolnienie, to brak dobrowolnego wykonania wyroku wpłynie na decyzję, czy wcześniej wyjdzie na wolność. 

Praca, dozór, bezpieczeństwo

Do niedawna więźniowie spędzali czas głównie w celach i nie robili nic pożytecznego. A przecież wielu z nich ma finansowe zobowiązania: grzywny, alimenty, nakaz naprawienia szkód, nawiązki na rzecz ofiar itp. Sześć lat temu uruchomiono jednak program Praca dla Więźniów i obecnie 88 proc. zdolnych do wykonywania pracy ma możliwość zarobku (wcześniej zaledwie co trzeci). Teraz wprowadzony zostanie przepis, aby osadzeni „mieli możliwość wykonania pracy na terenie jednostki penitencjarnej w zamian za niespłacone przez nich grzywny”.

Zmiany obejmą również procedurę stosowania dozoru elektronicznego, który wcześniej mógł być wykorzystany jedynie wobec skazanych na kary do roku więzienia. Teraz ta bariera to półtora roku. System dozoru elektronicznego, czyli słynna „bransoletka”, kojarzony jest ze sprawcami lżejszych przestępstw. Teraz będzie miał dodatkową rolę. 

„W przypadku więźniów skazanych na dłuższe kary ostatnie pół roku pobytu w zakładzie karnym będą mogli odbyć w SDE. Pozwoli to kontrolować wdrożenie się skazanych do życia na wolności”.
- podkreślono.

Fundamentalnym celem reformy jest zagwarantowanie bezpieczeństwa funkcjonariuszom i pracownikom, aby uniknąć tragedii takiej jak w rzeszowskim zakładzie karnym, gdy osadzony śmiertelne zranił ostrym narzędziem psycholog. Dlatego powstanie Inspektorat Wewnętrzny Służby Więziennej, którego zadaniem będzie reagowanie na wszelkiego rodzaju zagrożenia.

To kara, a nie wczasy!

Jeszcze budząca spore emocje kwestia przywilejów skazanych, których, o dziwo, jest (lub raczej było) wiele. Osoby ciężko i uczciwie pracujące pewnie będą zdumione, że bandyci za kratkami mieli np. nieograniczony dostęp do lekarza czy darmowe telefony i pocztę. Skrajny przykład to przypadek osadzonego, który wysyłał skargi do wszelkich instytucji, bo mógł. Za znaczki, i to w ciągu zaledwie pół roku, Służba Więzienna zapłaciła – uwaga! – 26 tys. zł. 

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, podczas sejmowego wystąpienia, spuentował takie sytuacje w obrazowy sposób: „Więzienie to nie sanatorium, a osadzeni to nie kuracjusze”.

– Chcemy, aby kary były adekwatne do winy, aby niosły ze sobą realną dolegliwość, która będzie zniechęcać tych „wczasowiczów”, którzy tam trafiają, by więcej już tam trafić nie chcieli.
- dodał Ziobro.

Dlatego postanowiono w końcu wyeliminować bulwersujące przywileje

„Obecnie więźniowie kierowani są do lekarzy, w tym specjalistów, poza kolejnością i systemem udzielania świadczeń zdrowotnych” – zwrócili uwagę autorzy reformy. „Nie ma żadnego uzasadnienia, by korzystali ze służby zdrowia na lepszych warunkach niż ogół Polaków. Dlatego reforma wprowadza zasadę udzielania świadczeń zdrowotnych osobom pozbawionym wolności z zachowaniem reguł obowiązujących wszystkich pacjentów”.
- napisano. 

A jeśli podczas badania laboratoryjnego okaże się, że osadzony jest odurzony narkotykami lub innymi substancjami psychoaktywnym, to poniesie koszty badania. 

Poprosiliśmy Centralny Zarząd Służby Więziennej o wskazanie, które z nadchodzących zmian będą miały największy wpływ na codzienną służbę.

„Uchwalone przepisy zawierają zarówno rozwiązania korzystne z punktu widzenia funkcjonariuszy i pracowników, jak i przewidują znaczne usprawnienie wykonywania kary przy jednoczesnym pozbawieniu więźniów niczym nieuzasadnionych przywilejów, np. korzystania ze specjalistycznej opieki medycznej bez kolejki czy używania sprzętu RTV i AGD bez uiszczania opłaty za energię elektryczną”.
- podkreślono. 

Funkcjonariusze zyskają też możliwość rozszerzonego stosowania kajdanek, co ma istotne znaczenie w przypadku bezpośredniego kontaktu ze szczególnie niebezpiecznymi przestępcami. 

I coś, co było dla funkcjonariuszy bardzo uciążliwe, a wreszcie zniknie, a więc zajmowanie się niedorzecznymi skargami osadzonych. Choćby na obiad, na „współlokatora”, na mokry spacerniak, na brak dostępu do kablówki czy odmowę przekazania telefonu komórkowego. Taka lista nie miałaby końca…

„Bezzasadne skargi można będzie pozostawić bez rozpoznania, co oznacza brak konieczności podejmowania jakichkolwiek czynności wyjaśniających w związku z niejednokrotnie absurdalnymi zarzutami. W zgodnej opinii większości funkcjonariuszy podstawowym problemem, z którym musieli mierzyć się każdego dnia, było nadmierne zaangażowanie w realizację uprawnienia skazanych do wykonywania połączeń telefonicznych. W uchwalonej ustawie przewidziano, że osadzony będzie mógł korzystać z telefonu co do zasady jeden raz w tygodniu. Co więcej, w ramach decyzji o wymierzeniu kary dyscyplinarnej możliwe będzie pozbawienie skazanego możliwości korzystania z widzeń i aparatu telefonicznego na 28 dni”.
- poinformowano „Codzienną”.

Tekst ukazał się w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Grzegorz Broński
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo