Lek na proputinowskie zaburzenie

Jeszcze nie tak dawno Emmanuel Macron apelował, aby „nie upokarzać Władimira Putina”, i przekonywał, że „w przyszłości trzeba będzie dojść do porozumienia z Moskwą”. Co więcej, z tonu jego wypowiedzi, mimo że później gwałtownie temu zaprzeczał, można było wywnioskować, że chętnie oddałby wschodnie regiony Ukrainy Putinowi jako cenę pokoju i powrotu do „biznesu jak zwykle”.

Tymczasem teraz Francuz już nie dzwoni na Kreml. Co więcej, kilka dni temu podpisał akt ratyfikacji akcesji do NATO Szwecji i Finlandii. Co więc się zmieniło? Otóż jednym z powodów tej wolty mogła być niedawna wizyta Siergieja Ławrowa w Afryce oraz rosyjska aktywność na terenie dawnych afrykańskich kolonii Francji, między innymi w Mali i Republice Środkowoafrykańskiej. No cóż, dużo łatwiej dawać coś z cudzego niż z własnego. Jeśli nadal zachodni politycy będą starali się kupić pokój od Putina kosztem Ukrainy, może trzeba im wytłumaczyć, by w ramach rekompensaty ofiarowali władcy Rosji coś z własnych terytoriów lub stref wpływu. To chyba najlepszy lek na „nieupokarzanie”. Na Emmanuela Macrona zadziałał.

 

 

 


Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Jacek Szpakowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo