Urzędnicza bezkarność pod gdańskim parasolem. Koralewski: „To pokazuje zależności o charakterze przestępczym”

- Przeraża parasol, który jest rozpostarty nad działaniami gdańskich urzędników. Dzięki niemu czują się na tyle bezkarnie, że mogą dokonywać takich dziwnych czynów jak ta sprawa z owcami - ocenił przewodniczący klubu Prawo i Samorządność w Radzie Miasta Gdańska Kazimierz Koralewski w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

pixnio

Na portalu Niezalezna.pl informowaliśmy, że 150 tys. zł gdański urząd miasta kosztowało wypożyczenie owiec, które miały zastąpić kosiarki. Jak się okazuje, pieniądze nie odeszły od ratusza zbyt daleko, bo do kolegi jednego z urzędników. 

Sprawa wynajmu owiec za 150 tys. zł i projektu "Opływ na wypasie" została nagłośniona w ubiegłym tygodniu przez radnych PiS. Stało się to po tym, gdy lokalne portale obiegł film ze zdjęciami spalinowej kosiarki w miejscu, gdzie pasły się owce (projekt Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni miał m.in. promować ekologiczne metody strzyżenia traw). Jak dzisiaj podało Radio Zet, urzędnikiem odpowiedzialnym za zapytanie ofertowe w sprawie projektu "Opływ na Wypasie" był Jerzy Burdyński z Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni i jest on jednocześnie wspólnikiem w firmie HB Soda Pomorze (zajmującej się oczyszczaniem powierzchni). Radio ustaliło, że wypożyczone owce należą do wspólnika Burdyńskiego.

Sprawę w rozmowie z portalem Niezalezna.pl skomentował gdański radny Prawa i Sprawiedliwości Kazimierz Koralewski, który jest też przewodniczącym klubu tej partii. - Urzędnik musiał czuć się bardzo bezpiecznie skoro potrafił wyciągnąć 150 tysięcy na taki cel, jak strzyżenie chaszczy za pomocą owiec, które zresztą tych chaszczy nie chciały jeść i dlatego z tego co media donosiły, dowożone jest siano, bo jakoś te owce muszą żyć - zauważył. 

- Dlatego trudno zrozumieć ideę trzymania owiec w zagrodzie na terenie Dolnego Miasta w dużym wojewódzkim mieście. To ani nie spełnia swojego zadania, ani nie jest żadnym czynem humanitarnym. Naprawdę trudno to zrozumieć a bezczelność z jaką popełniono ten czyn świadczy o ogromnym tupecie, poczuciu bezkarności. To jest kuriozalna sytuacja

- zaznaczył.

Kazimierz Koralewski zwrócił uwagę, że "przeraża parasol, który jest rozpostarty nad działaniami gdańskich urzędników". - Dzięki niemu czują się na tyle bezkarnie, że mogą dokonywać takich dziwnych czynów. Fakty, które stwierdzono, jeżeli chodzi o pewne zależności mają charakter w zasadzie przestępczy - zakończył. 

 

 



Źródło: Niezalezna.pl

Adrian Siwek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo