Tymi rękami wrzucili rtęć do Odry

Katastrofę na Odrze trzeba przede wszystkim zatrzymać, wyjaśnić, jak to się stało, że dochodzi kolejny raz w ostatniej dekadzie do wymarcia ryb – i to na niespotykaną dotąd skalę – a następnie wyciągnąć wnioski.

Wydawało się, że to oczywistość, która nie powinna wzbudzać gorących polemik. Niestety, jest zupełnie inaczej. Opozycja, próbując złapać sondażowy wiatr w żagle, oskarża rząd niemal o zatrucie rzeki, stosując dokładnie taką samą strategię, jak w przypadku inflacji. „Przyklejenie” winy za kilkadziesiąt ton śniętych ryb do premiera Mateusza Morawieckiego nie jest metodą na rozwiązanie problemów, a toczeniem politycznej piany – stąd cała histeria wokół rtęci, której stężenie przekroczyło normę. Krytyka obiegu informacji w państwowych instytucjach, które ostrzegły szefa rządu dopiero 9 sierpnia, jest zrozumiała. Ale oskarżenia o celowe doprowadzenie do katastrofy przez polityków sprawia, że chyba jednak niekoniecznie na środowisku komuś tu zależy.
 

 

 



Źródło:

Grzegorz Wszołek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo