„Ten system musi powstać”. Lichocka: Ma zapobiec tego typu katastrofom w przyszłości

To, że ten system (stałego monitorowania wód powierzchniowych – red.) musi powstać w tej chwili, jest koniecznością, która ma zapobiec w przyszłości tego typu katastrofom, bo to jest katastrofa ekologiczna i nie jest jasne, z jakiego powodu – powiedziała dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości Joanna Lichocka.

commons.wikimedia.org

"Dotychczasowe badania GIOŚ nie wykazały występowania substancji toksycznych. W żadnym z badanych gatunków śniętych ryb nie stwierdzono obecności pestycydów. Również metale ciężkie zostały wykluczone. Izotopy promieniotwórcze są poniżej normy. Trwają badania w kierunku dioksyn. Dodatkowo Inspekcja Weterynaryjna koordynuje prowadzenie badań świeżych ryb w kierunku wykonania rozszerzonej autopsji, badań histopatologicznych oraz jeśli możliwe mikrobiologicznych i grzybów" – powiedziała wczoraj minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

Joanna Lichocka była dziś pytana w radiowej Jedynce, czy reakcja rządu na sytuację na Odrze była wystarczająca.

Od 26 lipca tak naprawdę zostały podjęte działania, ale chyba jest jasne, że premier Mateusz Morawiecki dowiedział się o tym od podległych mu służb zbyt późno, stąd te dymisje [prezesa Wód Polskich i GIOŚ]

– zaznaczyła poseł PiS.

W tej chwili już cały aparat państwa, predestynowany do badania i zapobiegania temu nieszczęściu, jest uruchomiony i to od wielu dni już się toczy. Wczoraj wojewoda dolnośląski poinformował, że Odra na odcinku dolnośląskim wróciła już do swojej normy sprzed roku, z poprzednich lat, więc widać, że to czyszczenie Odry przynosi efekty

– podkreśliła Joanna Lichocka.

Dodała, że musimy oczywiście wyciągnąć z tego wnioski, „nie tyle personalne czy kadrowe, ale systemowe”. „Stąd wczoraj minister Moskwa poinformowała że przeznaczamy 250 mln zł na stałe monitorowanie wód powierzchniowych po to, żeby zanim będziemy mieli efekty, w postaci np. śniętych ryb, wiedzieć, że coś się z rzeką, coś z jeziorem dzieje” - mówiła.

To, że ten system musi powstać w tej chwili, jest koniecznością, która ma zapobiec w przyszłości tego typu katastrofom, bo to jest katastrofa ekologiczna i nie jest jasne z jakiego powodu. Przy zbiegu okoliczności różnych nieszczęśliwych okoliczności związanych z naturą, może to być przyczyna naturalna, ale nie musi. Ta nadwyżka tlenu i inne czynniki pokazują, że oprócz tych z naturalnych przyczyn, jak niski stan wód i jak wysoka temperatura, mogła tam być jeszcze jakaś substancja, która na przykład spowodowała nadmierne natlenienie tej wody. Ale to musimy zbadać, musimy się dokładnie tego dowiedzieć, bo to jest po prostu poważna sprawa

– dodała.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#Polska

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo