Setki osób pozwą genderową klinikę do sądu

Jakiś czas temu rząd Wielkiej Brytanii zdecydował o zamknięciu kliniki Tavistock – jedynej placówki, w której świadczono usługi zmiany płci u nieletnich. Londyński dziennik „The Times” donosi, że szykuje się wobec niej pozew zbiorowy, a dołączyć do niego mogą setki jej pacjentów oraz ich rodziny.

Facebook

Klinika Tavistock była jedyną placówką brytyjskiej służby zdrowia NHS, która „leczyła” dysforię płciową. Od 1989 r. trafiło do niej 19 tys. dzieci, a w ostatnich latach ich liczba gwałtownie wzrosła. O klinice zrobiło się głośno z powodu jej byłej pacjentki, Keiry Bell, która zarzuciła placówce, że pozwolono jej na nieodwracalną terapię hormonalną i operację usunięcia biustu, nie zbadawszy wcześniej, czy w ogóle jej potrzebuje.

Takich przypadków było więcej. Na podstawie wykonanego na zlecenie rządu raportu dr Hilary Cass, byłej prezydent Królewskiego Kolegium Pediatrii, ustalono, że pracownicy kliniki ignorowali inne choroby psychiczne u pacjentów, nie zbierali danych o efektach ubocznych terapii hormonalnej, często bardzo niebezpiecznych dla dzieci, i nie dotrzymywali zwykłych zasad bezpieczeństwa. W związku z tym rząd zdecydował w lipcu, że klinika zostanie zamknięta.

Londyński dziennik „The Times” donosi jednak, że na tym nie skończą się kłopoty kliniki. Szykuje się bowiem pozew zbiorowy przeciw Tavistock byłych pacjentów i ich rodzin.

Autorzy pozwu twierdzą, że u wielu znajdujących się w trudnej sytuacji emocjonalnej dzieci została błędnie zdiagnozowana dysforia płciowa, co spowodowało wysłanie ich na terapie, których efektów nie da się odwrócić. Ich zdaniem hormony i środki blokujące proces dojrzewania były podawane dzieciom bez zbadania, czy w ogóle są potrzebne. 

Pozew jest prowadzony przez kancelarię Pogust Good­head. Jej prawnicy mają pół roku na złożenie dokumentów w sądzie. Do tego czasu byli pacjenci, którzy przeszli „kurację” w Tavistock, mogą do niego dołączyć. Prawnicy spodziewają się nawet tysiąca osób, którym genderowa klinika zrujnowała zdrowie i życie.

Tavistock niestety jest jedynie czubkiem góry lodowej. W niemal wszystkich państwach Zachodu liczba młodych ludzi chcących zmienić płeć gwałtownie rośnie. Wzrasta też liczba osób, które żałują tego kroku. Zjawisko jest już na tyle powszechne, że dorobiło się własnej nazwy – detranzycja. Coraz więcej ekspertów mówi otwarcie, że większość pacjentów nie cierpi na dysforię, lecz ma inne problemy, np. z brakiem akceptacji wśród rówieśników.

 

 


Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo