Pomoc Ukrainie nabiera systemowego wymiaru - mówi "Gazecie Polskiej Codziennie" szef BBN

- Dysponujemy dwoma skutecznymi instrumentami nacisku na Kreml, do których należą dostawy sprzętu wojskowego dla Sił Zbrojnych Ukrainy oraz sankcje gospodarcze wymierzone w Rosję. Wbrew temu, co mówią niektórzy krytycy, sankcje są skuteczne. Tyle że ich wymierne skutki pojawiają się po pewnym czasie. Niewątpliwie mamy do czynienia z już obserwowanym spadkiem produkcji na terenie Rosji – mówi szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Jakie wnioski płyną z niedawnej rozmowy strony polskiej z przedstawicielami administracji USA, w tym z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Jakiem Sullivanem w Waszyngtonie?

Spotkania w Waszyngtonie dotyczyły w pierwszym rzędzie kwestii rosyjskiej agresji na Ukrainę. Mówiliśmy o działaniach, które będziemy podejmować w najbliższym czasie, aby wesprzeć stronę ukraińską. W agendzie rozmów znalazł się również drugi ważny temat, jakim jest wdrażanie postanowień z czerwcowego szczytu NATO w Madrycie.

Podczas niego prezydent Andrzej Duda, obok wsparcia Ukrainy, położył duży nacisk na pomoc państwom szczególnie zaangażowanym w ten proces. Efektem apelu prezydenta była m.in. decyzja USA o możliwości pozyskania przez Polskę dodatkowych 116 czołgów Abrams. 

Rozmowy z przedstawicielami administracji amerykańskiej służyły także omówieniu ogólnej polityki wobec sytuacji w regionie. Widzimy daleko idące działania Waszyngtonu, mające pomóc Ukrainie oraz wzmocnić sojuszników w Europie, ale mamy też świadomość rosnącego zaangażowania USA w regionie Indo-Pacyfiku. Omówiliśmy również współpracę polsko-amerykańską na polu nie tylko bezpieczeństwa wojskowego, lecz także energetyki. Umowa o rozwoju polskiego programu energetyki jądrowej, podpisana w 2020 r., znacząco ułatwia współpracę Warszawy i Waszyngtonu w tych sprawach.

Czy realizacja dosyć ambitnych postanowień NATO-wskiego szczytu będzie przebiegała bezproblemowo?

Osiągnięciem jest zgoda wszystkich 30 sojuszników co do rozszerzenia NATO o Szwecję i Finlandię oraz zapisy nowej strategii Sojuszu, mówiące wprost o tym, że Rosja stanowi zagrożenie. Taki zapis oczywiście pociąga za sobą skutki związane z przygotowaniami w wymiarze czysto wojskowym. To chociażby zapowiedź zwiększenia sił wysokiej gotowości NATO do ponad 300 tys. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Postanowienia szczytu stanowią dobrą podstawę do dalszego wzmacniania naszego bezpieczeństwa. Zarówno z przedstawicielami Białego Domu, Departamentu Stanu, jak i Pentagonu rozmawialiśmy np. o planach związanych ze zwiększeniem sojuszniczych batalionowych grup bojowych obecnych w Polsce i państwach bałtyckich. Przypomnę, że państwem ramowym grupy bojowej stacjonującej w Polsce są USA. 

W ostatnim czasie zauważalna jest wzmożona działalność MON, jeśli chodzi o podpisywanie nowych kontraktów dla Sił Zbrojnych RP. Jak oceniany jest południowokoreański kierunek modernizacji naszego wojska?

Mamy zwiększony popyt na broń i chcemy przyspieszyć pewne programy zbrojeniowe. Znamy wydolność przemysłów zbrojeniowych, a także rosnące potrzeby nasze oraz naszych sojuszników. Stąd decyzje, aby obok zakupów od głównego sojusznika, którym są Stany Zjednoczone, nawiązać kontakty z Koreą Południową. Kraj ten, obok Japonii, Nowej Zelandii czy Australii, jako bliski partner Sojuszu brał udział jako gość w madryckim szczycie. Jest to o tyle ważne, że rzeczy, które dzieją się na Dalekim Wschodzie, w tym napięcia wokół Tajwanu, mają również wpływ na bezpieczeństwo w naszej części świata.

Oczekiwania naszego prezydenta w kwestii zakupów modernizacyjnych sprowadzają się do tego, że nowe uzbrojenie musimy pozyskać szybko – z uwagi na sytuację bezpieczeństwa oraz przekazanie znacznych zasobów Ukrainie. Ma to być uzbrojenie nowoczesne oraz dawać jasną perspektywę zaangażowania naszego przemysłu obronnego. Kierunek koreański te wymagania spełnia. 

Czego możemy się spodziewać po właśnie utworzonym Międzynarodowym Zespole ds. Pomocy Ukrainie?

W pierwszych tygodniach wojny pomoc wojskowa dla Ukrainy była organizowana ad hoc i w sposób rozproszony. Teraz nabiera coraz bardziej systemowego wymiaru. Nie powinno przy tym dziwić uczestnictwo polskiego generała Jarosława Gromadzińskiego w tej inicjatywie. Polska należy obok USA i Wielkiej Brytanii do największych darczyńców pomocy wojskowej dla Ukrainy.

Nawet jeżeli wojna nam spowszedniała, to ciągle jesteśmy bardzo daleko od jej rozstrzygnięcia. W tej chwili życzymy, aby Ukraina miała wystarczający potencjał wojskowy umożliwiający przeprowadzenie zdecydowanej kontrofensywy, mającej umożliwić odbicie okupowanych obszarów. To pozycja, z której można by myśleć o rozmowach w sprawie zawieszenia broni. Niemniej obecnie przełom na froncie jest wciąż niepewny. 

Ustawa o obronie ojczyzny wprowadziła rozwiązania mające zagwarantować wystarczające fundusze, aby móc zrealizować zakup nowoczesnego sprzętu wojskowego. Czy jest jednak możliwe zwiększenie stanu liczebnego Sił Zbrojnych RP do 300 tys. żołnierzy?

Trzeba wprost powiedzieć, że realizacja tych założeń ma długi horyzont czasowy. Należy pamiętać o tym, ile czasu potrzeba na wykształcenie kadr oficerskich oraz podoficerskich. Tego nie da się zrobić w ciągu miesięcy. Musimy sobie zdawać sprawę, że kilkusettysięczne wojsko to również koszty dla polskiej gospodarki. Osoby te nie będą pracować, tylko służyć w wojsku. Zdajemy sobie przy tym sprawę z uwarunkowań demograficznych. Mamy do czynienia z procesem starzenia się społeczeństwa.

Niemniej przy obecnej liczbie ludności mamy dość duży niewykorzystany potencjał mobilizacyjny. Prezydent Andrzej Duda i wicepremier Mariusz Błaszczak mają tego świadomość. Stąd też chociażby wprowadzenie różnorodnych form służby wojskowej.

 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Paweł Kryszczak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo