Atos contra Putin

Nie, to nie jeden ze słynnych muszkieterów z powieści Dumasa rzucił wyzwanie władcy Moskowii, chodzi o „świętą górę” prawosławia, od której hrabia de la Fère zapożyczył swe pseudo – grecką wyspę, sławetną republikę mnichów, będącą w chrześcijaństwie wschodnim autorytetem duchowym i moralnym bodaj większym niż jego honorowy przywódca, ekumeniczny patriarcha Konstantynopola.

Góra Atos formalnie jest terytorium Grecji, rządzi nią gubernator, ale zarazem zgodnie z art. 105 greckiej konstytucji jest to jedyna na świecie niezależna mnisza republika, a jej władza naczelna należy do Świętego Kinotu, który składa się z delegowanych do niego przedstawicieli tutejszych monasterów. A pierwszy z nich znany jako Wielka Ławra został założony w 963 przez Św. Atanazego z Atos, który jest uznawany za założyciela całej struktury życia monastycznego, przyjętej na Świętej Górze.
Dorobek duchowy mnisiej republiki był zawsze szczególnie ceniony w Rosji, ze wsparciem carów powstał tam i rosyjski monaster, a po epoce bezbożnej komuny „nowa Rosja” Putina nawiązała z Atosem iście braterskie stosunki. Świeżo „nawróceni” oligarchowie i wysocy urzędnicy państwowi nie tylko wystawali ze swym szefem na wielogodzinnych nabożeństwach, ale i stworzyli swoiście elitarny „Klub Atos”, który na terenach należących do rosyjskiego monasteru św. Pantelejmona wybudował luksusowe „domki pielgrzymów” i zalał klasztor istną lawiną obfitych darów pieniężnych. Wdzięczni ojczulkowie nie wnikali w źródło pochodzenia pieniędzy i wspierali Kreml jako główną w świecie prawosławną siłę. Sam Putin witany był tam przez rosyjskich mnichów z wielkim entuzjazmem, a po napaści na Ukrainę w 2014 r. wsparli oni Moskwę, ogłaszając, że „obrońcy Donbasu [czyli separatyści – J.L.] są wybrańcami Pana Niebios” i „wojują za Ruś Świętą i Soborną, której przeznaczono stać się światłem i wyzwoleniem dla całego świata”.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie przyznanie autokefalii Cerkwi Ukraińskiej przez Patriarchę Ekumenicznego Konstantynopola, co spowodowało wściekły atak nań ze strony sputinizowanego doszczętnie Patriarchatu Moskiewskiego. To spowodowało kontrakcję Bartłomieja, który zlikwidował niekanoniczną praktykę „podwójnej jurysdykcji” nad klasztorem Pantelejmona, przywracając statutowe podporządkowanie wyłącznie Konstantynopolowi. Nie należy zapominać, że wszyscy mnisi z Góry Atos mają obowiązkowo obywatelstwo greckie, co dodatkowo utrudniło Moskalom próby ingerencji. Po 24 lutego wspomniany Klub Atos praktycznie przestał działać, wykwintne wille świecą pustkami, a pielgrzymów z Rosji można dziś policzyć na palcach jednej ręki. Po tym jak w prasie greckiej pojawiły się artykuły o próbach wykorzystania przez Moskwę monasteru Pantelejmona jako ośrodka wywiadowczo-dywersyjnego władze w Atenach zablokowały wszelkie dotacje płynące z Rosji lub budzących wątpliwości źródeł, czyli rosyjskiej diaspory, co wywołało gniewną reakcję moskiewskiego MSZ.

Patriarcha Ekumeniczny Bartłomiej odwiedził Świętą Górę w maju, w apogeum rosyjskiej agresji i demonstracyjnie modlił się z igumenami – opatami wszystkich klasztorów – o zakończenie wojny na Ukrainie. Oznajmił również, że nie zamierza usuwać z Atosu mnichów rosyjskich, o ile „nie będą oni dopuszczać się prowokacji” i zwrócił się wprost do Patriarchy Moskiewskiego Cyryla, wzywając go - „jeśli zachował resztki sumienia i wiary chrześcijańskiej” - do ustąpienia ze stanowiska i potępienie zbrodniczych działań Putina. Zwierzchnicy atoskich klasztorów zadeklarowali „solidarność i wsparcie dla narodu ukraińskiego”.

Wspierając podporządkowaną sobie całkowicie Cerkiew Rosyjską Kreml uznał za „państwa nieprzyjazne” oprócz oczywistych wrogów typu USA, Wielkiej Brytanii czy Polski także tradycyjnie prawosławne kraje: Grecję, Czarnogórę, Bułgarię, Rumunię, Cypr i Macedonię Północną, co wszakże jedynie pogłębi izolację Patriarchatu Moskiewskiego w światowym prawosławiu. „Nowaja Gazieta” przepowiadała to już na początku inwazji na Ukrainę, wskazując, że największym wyzwaniem dla rosyjskich wiernych może stać się zerwanie właśnie ze Świętą Górą Atos, od wieków głównym autorytetem moralnym dla Moskwy. A jest to nieuchronna konsekwencja decyzji synodu Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej z 2018 r. o zerwaniu łączności kanonicznej z Patriarchatem Konstantynopolskim, honorowym zwierzchnikiem prawosławia na całym świecie, w odwecie za jego stwierdzenie bezprawnej aneksji Metropolii Kijewskiej przez Moskwę w XVII w. i postanowienie przywrócenia autokefalii Cerkwi Ukraińskiej. Mimo jednak wściekłej kampanii międzynarodowej większość lokalnych prawosławnych kościołów prawosławnych uznała słuszność działań Patriarchy Ekumenicznego i niezależność od Moskwy niedawno powołanej Cerkwi Prawosławnej Ukrainy. Trzeba tu wspomnieć o fakcie często umykającym naszej uwadze – otóż liczba prawosławnych wiernych na Ukrainie sytuuje ten kraj jako drugi na świecie! Po Rosji – jak na razie, bowiem dane statystyczne dotyczące tego państwa w dowolnej dziedzinie budzą poważne wątpliwości, a wedle badań niezależnych, jak moskiewskie Centrum Lavady, nominalni rosyjscy prawosławni wierni uczestniczą praktycznie w życiu religijnym stanowią … 3  proc. ich liczby ogólnej. W dodatku w miarę ujawniania kolejnych bestialskich zbrodni rosyjskich w wojnie z Ukrainą coraz więcej tamtejszych prawosławnych uznających dotąd zwierzchnictwo Patriarchatu Moskiewskiego całymi parafiami wraz z duchownymi przechodzi do Prawosławnej Cerkwi Ukrainy, nie chcąc mieć nic wspólnego z Moskalami w ornatach z ołtarzy błogosławiących morderców i gwałcicieli.
 

 

 


Źródło:

Jerzy „Bayraktar” Lubach
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo