Mołdawia reaguje w sprawie Naddniestrza. Ograniczenia dla urzędników z separatystycznego regionu

Od 1 sierpnia urzędnicy z separatystycznego Naddniestrza muszą uzyskiwać od mołdawskich władz specjalne zezwolenie na podróże służbowe poza granice kraju - oświadczyła w piątek rzeczniczka prasowa Biura ds. Polityki Reintegracji przy rządzie Mołdawii Mariana Sari, cytowana przez portal Balkan Insight.

Andrei Szocs, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Jak dodała, obowiązek ten dotyczy m.in. lotów ze stolicy Mołdawii Kiszyniowa, jako że na terenie samozwańczej "republiki" nie ma żadnego portu lotniczego. Zarządzenie nie odnosi się natomiast do pozostałych kategorii osób z regionu naddniestrzańskiego ani podróży o charakterze prywatnym.

Prorosyjskie władze Naddniestrza zareagowały krytycznie na decyzję mołdawskiego rządu, argumentując, że jest to "nacisk na (...) obywateli, uniemożliwiający im swobodne przemieszczanie się" - powiadomił Balkan Insight.

Naddniestrze, zdominowana przez ludność rosyjskojęzyczną separatystyczna "republika" na terytorium Mołdawii, na początku lat 90. wypowiedziało posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie i po krótkiej wojnie, której towarzyszyła rosyjska interwencja, wywalczyło niemal pełną niezależność. Ma własnego prezydenta, armię, siły bezpieczeństwa, urzędy podatkowe i walutę.

Niepodległości Naddniestrza nie uznało żadne państwo, w tym Rosja, choć ta ostatnia wspiera je gospodarczo i politycznie. W Naddniestrzu stacjonuje też około 1,5 tys. rosyjskich żołnierzy.

W miejscowości Cobasna w Naddniestrzu, przy granicy z Ukrainą, mieści się posowiecki arsenał z około 20-21 tys. ton amunicji, która w ponad połowie jest przeterminowana. W ocenie ekspertów warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich potencjalna eksplozja na terenie tego kontrolowanego przez rosyjską armię składu mogłaby osiągnąć siłę wybuchu 10 kiloton trotylu.

Pod koniec kwietnia w "republice" doszło do serii incydentów. Odnotowano tam eksplozje nieopodal tzw. ministerstwa bezpieczeństwa w Tyraspolu, zniszczenie dwóch przekaźników radiowych, "atak" na jednostkę wojskową i domniemany ostrzał w pobliżu rosyjskich składów broni. W ocenie ukraińskiego wywiadu wojskowego były to prowokacje Kremla, które miały na celu wciągnięcie Naddniestrza w trwającą wojnę.

22 lipca szef naddniestrzańskiego tzw. resortu dyplomacji Witalij Ignatiew oświadczył, że region aspiruje do wejścia w skład Federacji Rosyjskiej.

 

 



Źródło: Pap, Niezalezna.pl

as
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo