Pożegnanie salezjanów

W ostatnich dniach salezjanie w Polsce okryli się żałobą po śmierci trzech współbraci. Dwóch związanych było z Salezjańską Organizacją Sportową SALOS. Trzeci uspokajał nastroje podczas starć kibiców z policją w Słupsku w 1998 r.

W inspektorii warszawskiej do wieczności odszedł ks. Zbigniew Malinowski, były przełożony prowincji pw. św. Stanisława Kostki, organizator i wieloletni dyrektor salezjańskiej szkoły muzycznej w Lutomiersku. To za jego kadencji jako przełożonego w Polsce rozpoczęła działalność Salezjańska Organizacja Sportowa SALOS RP. Dzisiaj jest niezwykle prężnie działającą organizacją, która odnotowała na swoim koncie wiele sukcesów wychowawczych i sportowych.

Jednym z zaangażowanych w działalność SALOS w inspektorii warszawskiej był ks. Grzegorz Radziszewski, który zginął w głośnym w tych dniach wypadku polskiego autokaru jadącego do Medjugorie. Grzegorz z wielkim zaangażowaniem prowadził też drużyny ZHR, był kierownikiem oratoriów, lubianym katechetą, wielokrotnie uczestniczył w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę i do Ostrej Bramy. Wszędzie go było pełno, a jego śmierć, podobnie jak innych pielgrzymów do Medjugorie, bardzo nas wszystkich zabolała.

W Szczecinie natomiast zmarł ks. Stanisław Styrna, którego można by nazwać ikoną naszego zgromadzenia – w wielu aspektach wprowadził je na zupełnie nowe tory obecności w polskim Kościele. Najbardziej był rozpoznawalny, jako kapelan pilskiej Solidarności, gdy wykazał się wielką odwagą w mrocznych czasach stanu wojennego. Ukrywał wówczas zagrożonych aresztowaniem, upominał się u władz o zaprzestanie represji.

Założył w Pile Klub Inteligencji Katolickiej, organizował Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej i Tygodnie Społeczne, które w tamtych czasach stały się jedyną przestrzenią wyrażania wolnych myśli. Zanim jednak został proboszczem i dziekanem pilskim, był rektorem salezjańskiego seminarium, inspektorem warszawskiej prowincji salezjanów, przez moment także wykładowcą katolickiej nauki społecznej na KUL.

W latach 80. SB uważała ks. Styrnę, o czym dowiedzieć się dzisiaj możemy z dokumentów wytworzonych przez aparat represji, za centralną postać pilskiej opozycji. Za swoją aktywność był wielokrotnie represjonowany, karany kolegiami ds. wykroczeń, prowadzono przeciwko niemu sprawę operacyjnego rozpracowania „Społecznik” oraz sprawę „Bosko”, w której odnotowywano donosy na wszystkie nieprawomyślne wystąpienia salezjanów z inspektorii św. Wojciecha. W pamiętnym październiku 1984 r., kiedy SB najpierw uprowadziła, a później zamordowała ks. Jerzego Popiełuszkę, decyzją episkopatu ks. Stanisław Styrna został członkiem komisji ds. duszpasterstwa ludzi pracy. Za swoje zaangażowanie duszpasterskie i społeczne został w 2007 r. Honorowym Obywatelem Miasta Piły. Trudno w kilku zdaniach wymienić wszystkie zasługi tego niezłomnego kapłana.

Był niezwykle prawym i odważnym człowiekiem. W felietonie kibica chciałbym jednak wspomnieć o mało znanym epizodzie z jego bogatego życiorysu. Kibice w Polsce dobrze pamiętają sprawę Przemka Czai. 10 stycznia 1998 r. po meczu koszykówki w Słupsku 13-letni Przemek został pobity przez policjanta i w wyniku odniesionych ran zmarł. Gdy wiadomość ta dotarła do rzesz kibiców, rozpoczęła się istna wojna. Słupsk stał się polem bitwy.

Jednym z tych, którzy od razu starali się uspokoić nastroje, był właśnie ks. Styrna, ówczesny proboszcz parafii św. Rodziny w Słupsku. Chodził z różańcem na miejsce tragedii, namawiał do modlitwy w intencji Przemka. Zawsze potrafił znaleźć się i zachować, jak trzeba!

 

 


Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

ks. Jarosław Wąsowicz SDB
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo