​Papież nie chce, by go wyręczano

- Kolejny przejaw normalności, daleki od uroczystej oprawy i wymogów ceremoniału - tak watykaniści oceniają zwykły gest papieża . Wczoraj w drodze do rzymskiej bazyliki św. Augustyna na mszę Franciszek sam niósł swoją mitrę, czyli nakrycie głowy bisk

Casa Rosada/http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/deed.en
- Kolejny przejaw normalności, daleki od uroczystej oprawy i wymogów ceremoniału - tak watykaniści oceniają zwykły gest papieża . Wczoraj w drodze do rzymskiej bazyliki św. Augustyna na mszę Franciszek sam niósł swoją mitrę, czyli nakrycie głowy biskupa.
 

Papież wysiadł z samochodu trzymając w ręku dużą saszetkę z białej tkaniny. Była w niej mitra. Nie powierzył jej mistrzowi ceremonii lecz sam przyjechał z nią z Watykanu.
 
Ten szczegół uznano za kolejny dowód tego, że Franciszek chce pozostać zwyczajnym, spontanicznym jak dotąd, człowiekiem i zerwać z wizerunkiem biskupa Rzymu jako monarchy, któremu na każdym kroku służą pomocnicy, asystenci i hierarchowie.
 
- Musimy zachowywać się normalnie - powiedział papież dziennikarzom w drodze powrotnej z Rio de Janeiro, a słowa te uznano za ważny klucz do interpretacji stylu jego pontyfikatu.

W jeszcze większe zdumienie Franciszek wprawił, gdy zrezygnował z mieszkania w papieskim apartamencie w Pałacu Apostolskim i pozostał po swym wyborze w Domu świętej Marty, czyli hotelu, gdzie zatrzymują się hierarchowie i księża przybywający służbowo do Watykanu. Obiady i kolacje jada często w towarzystwie innych gości hotelu, we wspólnej stołówce.
 
Od swego wyboru w marcu ani razu nie skorzystał z przeznaczonej tylko dla niego limuzyny ze specjalną watykańską rejestracją SCV1. Zarówno po Watykanie, jak i poza nim Franciszek jeździ średniej klasy samochodem.

 

 



Źródło: niezalezna.pl,PAP

mg
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo