Prof. Grochmalski dla Niezalezna.pl: Rosja ma świadomość ogromnego zagrożenia, w jakim się znalazła

Zdaniem wykładowcy Akademii Sztuki Wojennej prof. Piotra Grochmalskiego do precyzyjnego ataku na cele wojskowe znajdujące się w bazie lotniczej Nowofedorowka strona ukraińska mogła użyć systemów przeciwokrętowych Neptun. - Rosja ma świadomość ogromnego zagrożenia, w jakim się znalazła. Logistycznie dla Rosji to koszmar. W zasięgu ukraińskich zestawów rakietowych znajdują się nie tylko Krym, ale i most Krymski łączący Półwysep Krymski z Półwyspem Tamańskim - zauważa prof. Grochmalski.

Wikimedia CommonsPresident.gov.ua

W tym tygodniu miała seria potężnych eksplozji, w wyniku których zniszczone zostały m.in. rosyjskie samoloty oraz składy amunicji znajdujące się w bazie lotniczej Nowofedorowka oddalonej od linii frontu o ponad 200 km. Jest to jedno z kluczowych lotnisk wykorzystywanych przez Rosję do realizacji misji bojowych na południowym froncie.

Ukraińcy niewiele mówią, jeśli chodzi o samą operację, która zakończyła się zniszczeniem. 


Jak zauważa prof. Piotr Grochmalski, podczas wtorkowych wydarzeń na Krymie mieliśmy do czynienia z wybuchami w kilku miejscach w rosyjskiej bazie lotniczej.

Może to więc sugerować użycie przez Ukraińców sprzętu, który już posiadają, czyli systemów Neptun. Są to przeciwokrętowe pociski, które weszły na wyposażenie Sił Zbrojnych Ukrainy tuż przed drugą fazą rosyjskiej inwazji

- stwierdza wykładowca Akademii Sztuki Wojennej. 

Neptuny z powodzeniem zostały wykorzystane do wyeliminowania flagowego okrętu rosyjskiej Floty Czarnomorskiej krążownika rakietowego Moskwa w kwietniu tego roku.

Neptun to system stworzony do eliminacji okrętów, ale mogło dojść do przystosowania tego uzbrojenia do niszczenia celów lądowych. Warto zauważyć, że sami Rosjanie wykorzystują rakiety przeciwlotniczego systemu S-300 do uderzeń w cele lądowe. 

Pocisk RK-360MT Neptun, ważący 870 kg, dysponuje głowicą o masie 150 kg. Zasięg tego pocisku wynosi od 7 do 280 km, natomiast prędkość szacowana jest na 900 km/h.

Rakieta może operować od 3 do 10 metrów nad powierzchnią wody, przez co utrudnione jest jej wykrycie i wyeliminowanie. 

W Waszyngtonie toczy się dyskusja w sprawie dostarczenia do zestawów HIMARS rakiet MGM-140 ATACMS o zasięgu około 300 km. Posiadanie tego typu rakiet w istotnym stopniu przyczyniłoby się do urealnienia ukraińskiej ofensywy na południowym froncie

- zauważa wykładowca Akademii Sztuki Wojennej. 

Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan nie zgadza się na tego typu rozwiązania, pozostali bliscy współpracownicy Joe Bidena optują za dostawami rakiet ATACMS. Jake Sullivan obawia się, że dostawy tego sprzętu wojskowego mogłoby doprowadzić do eskalacji konfliktu.


Tymczasem Ukraińcy, uderzając w cele wojskowe oddalone ponad 200 km od linii frontu, pokazali, że dysponują już takimi zdolnościami. W związku z tym dostawy rakiet ATACMS wzmocniłyby jedynie możliwości Sił Zbrojnych Ukrainy

- mówi prof. Grochmalski.   

Częściowe zniszczenie pasa startowego oraz wyeliminowanie i uszkodzenie maszyn na Krymie jest zaś kluczowe w sytuacji możliwej ofensywy ukraińskiej na południu.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#sprzęt wojskowy #Krym #Neptun #pocisk przeciwokrętowy #Morze Czarne #rosyjska agresja #Półwysep Krymski

Paweł Kryszczak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo