Macedońskie ostrzeżenie

Unia Europejska chciałaby odbierać krajom członkowskim coraz więcej suwerenności i kompetencji, to oczywiście nic nowego. O tym, jak wygląda to w relacjach z Polską, napisałem sto artykułów i jeszcze sto kolejnych przyjdzie mi napisać, chyba że TSUE zrobi z tym porządek i mi tego pisania skutecznie zabroni.

O tym, że nie tylko my miewamy absurdalne, a czasem i niebezpieczne kłopoty, też już było, ot, choćby przy okazji decyzji tego właśnie sądu próbującego odebrać Litwie możliwość obrony jej granic przed nielegalnymi imigrantami, ściąganymi tam (i tu) przez konsorcjum Łukaszenki, Putina i bliskowschodnich handlarzy żywym towarem.

Niedawno, słuchając bardzo ciekawego podcastu Ośrodka Studiów Wschodnich o drodze Macedonii Północnej do UE, dowiedziałem się, jak sprawy potrafią się dziś mieć z państwem aspirującym i przyznam, że pomimo mojego braku złudzeń wobec tej wspaniałej europejskiej rodziny narodów z surowymi niemieckimi rodzicami, zasłyszana opowieść jednak mnie trochę zaskoczyła. Gdy ogłoszono przyznanie Ukrainie statusu kandydata, radosny nastrój psuły trochę państwa, które – jak choćby Macedonia – są w tej poczekalni już wiele, wiele lat. O kłopotach tego kraju wcześniej trochę się u nas mówiło w kontekście nazwy, budzącej sprzeciwy odwołujących się do tej samej spuścizny Greków. To jednak załatwiono, ale wtedy na scenę weszła Bułgaria. Bułgarzy w ogóle uznają Macedończyków nie za naród, lecz za sztuczny twór komunistycznego „dziel i rządź”. A że ten skorumpowany kraj, nie wiedzieć czemu, ma w UE specjalne przywileje, postanowiono Macedończykom narzucić jako warunek akcesji już nie tylko dopasowanie przepisów, lecz nawet podręczników historii, a wszystko na bułgarską modłę, co rodzi milion nowych kłopotów. Bardzo polecam zagłębić się w temat, bo być może na nieszczęsnej Macedonii ktoś testuje rozwiązania, które i państwom członkowskim niedługo zacznie wciskać.  

 

 


Źródło:

Krzysztof Karnkowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo