Politycy opozycji w formie. Nie widzieli jeszcze raportu o reparacjach, a już mówią, że źle

Sprawa załatwiana jest od złej strony, temat to "kiełbasa wyborcza", dokument w niczym nie pomoże, choć jeszcze nie powstał - tak politycy opozycji oceniają jeszcze nieopublikowany raport dotyczący należnych Polsce reparacji wojennych od Niemiec. W dzisiejszym programie "W Punkt" na antenie Telewizji Republika Katarzyna Gójska pytała o opinie zaproszonych posłów nt. roszczeń wojennych. "Jestem wręcz zażenowany wypowiedziami" - ocenił wiceszef MON Wojciech Skurkiewicz.

Telewizja Republika

1 września ma zostać opublikowana pierwsza część raportu dotyczącego strat Polski poniesionych w wyniku II wojny światowej i wysokości odszkodowania dla naszego państwa od Niemiec. Temat reparacji wojennych był dziś omawiany w programie W Punkt na antenie Telewizji Republika. "Mamy zapowiedzi, że za tą publikacją pójdą również działania polityczne" - przypomniała na wstępie redaktor Katarzyna Gójska.  

Rząd wypełnia zobowiązania

Zdaniem posła Solidarnej Polski Janusza Kowalskiego, wraz z opublikowaniem raportu, powinna zostać złożona oficjalna nota dyplomatyczna w sprawie żądania reparacji od Niemiec. Przypomniał, że stosowna uchwała w tej sprawie została jednomyślnie przyjęta w 2004 roku, "a dzisiaj proniemiecka Platforma Obywatelska atakuje prawicę, za to, że domaga się realizacji tego wielkiego zobowiązania wobec polskiego narodu"

"Jestem przekonany, że po publikacji raportu, ta sprawa stanie się oficjalną częścią agendy polskiego państwa (...). Nie może być tak, że Niemcy w sposób bezczelny unikają zapłacenia za zniszczenie Rzeczpospolitej Polski"

- stwierdził Kowalski.

"Eksperci" Nowej Lewicy  

Karolina Pawliczak z Nowej Lewicy przyznała co prawda, że temat jest ważny, jednak, jej zdaniem patrząc na to, co się dzieje obecnie w Polsce, nie jest to najlepszy czas na poruszanie tej kwestii. Według polityk temat został "wrzucony" po to, aby odsunąć od "pisowskiej władzy" to, "co powinno ich mobilizować do działania".

Jej zdaniem raport wywołał niepotrzebną "nagonkę na Niemcy", a cała procedura jest prowadzona "nie od tej strony". Powołała się również na rzekomych ekspertów, których zdaniem, sprawa rekompensat od Niemiec powinna być załatwiona w mniej radykalny sposób. Jednak na pytanie redaktor, jakie sukcesy mają ci "eksperci", skoro polityk przytacza ich zdanie, nie była w stanie żadnych przytoczyć. "A jakie PiS ma sukcesy?" - spytała jedynie Pawliczak.

Po zapłatę bez rachunku?

Stefan Krajewski z PSL posunął się nawet dalej. Przyznał, że tego raportu jeszcze nikt nie widział, ale i tak stwierdził, że dokument w niczym nie pomoże. Zarzucił również, że ta sprawa podnoszona jest wraz z nadchodzącymi wyborami. "Raport nic nowego nie wniesie, poza określeniem wartości strat" - mówił. W jego ocenie, z jednej strony zestawienie powinno być przygotowane, a z drugiej rząd powinien już działać - na podstawie czego? Nie wyjaśnił.

"Jak pan idzie po odszkodowanie, to pan musi wiedzieć, co pan stracił, bo nikt tego odszkodowania panu nie wypłaci"

- zauważyła prowadząca. "Dokładnie tak, ale trzeba jeszcze później o to odszkodowanie dochodzić" - odpowiedział wybiegając w przyszłość Krajewski.

"Dla nich każdy czas jest niedobry"

"Jestem wręcz zażenowany wypowiedziami posłów w sprawie reparacji. Jeżeli państwo uważacie, że dzisiaj jest zły czas, bo za rok są wybory, to w przyszłym roku będzie zły czas, bo też będą wybory, za dwa lata też będzie zły czas, bo będą wybory do europarlamentu, a za trzy lata, też będzie zły czas, bo będą wybory prezydenckie. Przyjmując państwa tok myślenia, to nigdy nie będzie dobrego czasu, bo zawsze to będzie kanwą kampanii wyborczej. Absolutnie się nie zgadzam z taką retoryką"

- zwrócił uwagę wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz.

Podkreślił, że praca ekspertów nad raportem była żmudna i skrupulatna, dlatego, zajęło to tyle czasu. Przypomniał również, że Niemcy niedawno zakończyli wypłacanie reparacji dla Meksyku. "Mówienie o tym, że to się nie uda... Szanowni państwo, każdy średnio-inteligentny człowiek wie, że jeżeli chce wystąpić na drogę sądową, chce skierować wniosek o roszczenia, to najpierw musi przedstawić to, o co się upomina" - mówił wiceszef MON. Podkreślił ,że jest o co się upominać, bo Polska w skutek II wojny światowej, straciła około 40 proc. swojego potencjału przemysłowego.

 

 


Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

#II wojna światowa #Telewizja Republika #reparacje wojenne

Mateusz Święcicki
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo