Głowy Lenina w workach na śmieci na słynnym placu. Aktywiści pokazują, że "Rosja jest taka, jak zawsze"

Obecne zbrodnie rosyjskie to nie jedyne w historii - przypomnieć to ma akcja "sowiecki wirus". Wydarzenie na placu Paryskim w Berlinie zostało przygotowane przez berliński oddział Instytutu Pileckiego i ukraińską organizację Vitsche.

Facebook/Kateryna Tarabukina

"Akcja Eva Yakubovska, Vitsche Berlin i Pilecki-Institut "Sowiecki wirus". Kilkadziesiąt głów Lenina w workach na śmieci na Placu Paryskim przed Brama Brandenburską. Przechodnie otrzymują tekst Lemkina o Hołodomorze i sowieckim ludobójstwie na Ukraińcach"

- napisała na Facebooku szefowa Instytutu Pileckiego Hanna Radziejowska, dołączając swoje zdjęcie po środku instalacji.

Do każdego przechodnia, który zatrzymał się, by przyjrzeć się "Sowieckiemu wirusowi" podchodzili młodzi Ukraińcy, wyjaśniający akcję i proponujący ulotki z tekstem prawnika Rafała Lemkina, twórcy pojęcia "ludobójstwo".

Projekt "Sowiecki wirus" zorganizowano z okazji Międzynarodowego Dnia Pamięci Wielkiego Terroru. Ukraińska organizacja Vitsche z Berlina podkreśla, że "rosyjska propaganda często ukrywa swoje własne zbrodnie, jak również przeszłe zbrodnie reżimu sowieckiego i bezpodstawnie zmienia fakty historyczne, aby być postrzeganą bardziej przychylnie. Przykładem tego jest fałszywe twierdzenie Putina, że państwowość ukraińską jako pierwszy stworzył Lenin. To twierdzenie jest niedorzeczne, biorąc pod uwagę, że za rządów Lenina bolszewicy brutalnie najechali i zajęli wiele części dzisiejszej Ukrainy, mordując tysiące w samym Kijowie".

"Ten happening pokazuje, że Rosja jest taka sama jak zawsze i robi to samo co zawsze. Dla kogoś kto ma elementarną wiedzę historyczną, to, że Rosja znowu okazała się totalitarnym, ludobójczym systemem nie jest żadnym zaskoczeniem. Zaskakujący są tylko ludzie, którzy tego nie rozumieją"

- mówi pan Szymon, Polak mieszkający w Berlinie, który z Facebooka dowiedział się o planowanej akcji i przyjechał w piątek wieczorem z odległej dzielnicy Steglitz pod Bramę Brandenburską, by przyjrzeć się "Sowieckiemu wirusowi".

Działania po wybuchu wojny

"Sowiecki wirus" to kolejna wspólna akcja Vitsche i Instytutu Pileckiego w Berlinie. W lipcu szefowa Instytutu Hanna Radziejowska mówiła: "W naszym instytucie skrystalizował się po wybuchu wojny Alians Organizacji Ukraińskich. Oni są bardzo aktywni. Mają głęboką świadomość, że od ich głosów w Berlinie zależy wpływanie na to, żeby Niemcy pomagały Ukrainie, wysyłały broń, nakładały embargo. Cytując ich powiem, że traktują oni Instytut Pileckiego jako swój dom. (...) Współpracujemy z Vitsche, która organizuje bardzo dużo demonstracji, akcji performatywnych, wydarzeń kulturalnych. Często projekty i wydarzenia są wspólne".

"Udało nam się zorganizować parę głośnych happeningów we współpracy z naszymi przyjaciółmi ukraińskimi z Vitsche, np. akcja wieszania flag ukraińskich i polskich na Kolumnie Zwycięstwa oraz odnotowana między innymi przez BBC World Service akcja "Czołgi dla Ukrainy""

- mówiła Radziejowska.

 

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Instytut Pileckiego #Władimir Putin #Lenin #Ukraina

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo