Praca za członkostwo w PO? Ofiara mobbingu w gorzowskim WORD mówi w TV Republika: "To było powszechne"

- Moja psychika nie była na tyle dobra, żeby samemu zacząć działać. Nie mam męża czy innej osoby, która może mnie wziąć za rękę, pociągnąć, powiedzieć "posłuchaj, robimy to tak i tak". Byłam sama z tym wszystkim - wyznała Magdalena Szypiórkowska, tłumacząc w Telewizji Republika, czemu od razu nie zawiadomiła prokuratury o molestowaniu seksualnym w gorzowskim WORDZ-ie. Jej zdaniem podejście typu "praca za członkostwo w PO" było w Gorzowie powszechne.

Katarzyna Gójska i Anna Szypiórkowska
printscreen Telewizja Republika

Magdalena Szypiórkowska pytana była przez Katarzynę Gójską m.in. o to, na jakim etapie jest jej sprawa.

"Sprawa jest w prokuraturze, czekam na reakcję ze strony prokuratury. Dowody są w prokuraturze i są na etapie uzupełniania" - wyjaśniła Szypiórkowska. Odpowiedziała też na zarzuty dotyczące tego, że nie od razu powiadomiła prokuraturę.

Pan dyrektor chwalił się wielokrotnie dobrymi znajomościami wszędzie. Był wieloletnim dyrektorem w Urzędzie Wojewódzkim, jako dyrektor Wydziału ds. Bezpieczeństwa i Zarządzania. Chwalił się tymi znajomościami, widziałam dobrze, kto do niego przychodzi na kawę, na herbatę. [...] Nie mając takiego zaplecza finansowego i znajomości, jakie ma pan dyrektor, chodziłam, pukałam, każdy mnie informował, ale nawet adwokat chciał pieniędzy za wniosek do prokuratury. To mnie odpychało. Byłam w inspekcji pracy, gdzie poinformowano, na jakiej to może być drodze. Nie zachęcało to, pukałam wszędzie. Moja psychika nie była na tyle dobra, żeby samemu zacząć działać. Nie mam męża, czy innej osoby, która może mnie wziąć za rękę, pociągnąć, powiedzieć "posłuchaj, robimy to tak i tak". Byłam sama z tym wszystkim

- wytłumaczyła Szypiórkowska w programie "W punkt".

Magdalena Szypiórkowska poinformowała, że do prokuratury i do dziennikarzy zgłaszają się kolejne osoby, które doświadczyły podobnego traktowania w gorzowskim WORD-zie. 

Dzięki temu, że zgłosiłam się z imienia i nazwiska, przedstawiłam swoją twarz, ludzie zaczęli się otwierać. Zgłaszają się i do redakcji, do mnie, do adwokata, osoby, które mówią, co działo się wcześniej, kiedy mnie nie było [...]. Zbierają się dowody, jest cały czas aktualizacja. Po to to robię, nie mam parcia na szkło

- powiedziała.

Gość Katarzyny Gójskiej odniosła się też do praktyk panujących w gorzowskim PO, polegających na oferowaniu pracy za członkostwo w ugrupowaniu. Jej zdaniem jest to praktyka powszechna. 

Myślę, że tak. Raz, że ja tak miałam, dwa mój dobry kolega Stanisław Czerczak, który mnie wspiera, potwierdził, że tak było. Widziałam to też ze strony klubu. Kiedy przyszłam do Platformy, był piknik, witano oklaskami nowe osoby, mówiono - zobaczcie, jesteśmy coraz mocniejsi, coraz lepsi. Myślę, że o to im chodzi, żeby zebrać jak największą ilość ludzi, pokazywać że jeśli będziesz z nami, będziesz miał pracę, będziesz miał dobrze, będziesz chroniony. W moim przypadku to nie zadziałało

- dodała.


 

 

 


Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

#Anna Szczypiórkowska #Telewizja Republika #Gorzów #mobbing w gorzowskim WORD

Mateusz Tomaszewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo