Nie mają odwagi bronić prawdy

Zarządzane z Niemiec wydawnictwo, które kilka tygodni temu pozbyło się redaktora naczelnego „Newsweeka”, usiłuje tuszować sprawę. Tym razem usiłuje posłużyć się Państwową Inspekcją Pracy, która rzekomo nie dopatrzyła się nieprawidłowości, w tym mobbingu pracowników. PIP orzekła, że procedury antymobbingowe zadziałały prawidłowo – ogłosił RASP.

Wyrzucony z pracy redaktor ogłasza się ofiarą nagonki. Nowy naczelny – kontynuujący tę samą, zgodną z przekazami PO linię pisma – „nie chce udawać, że nic się nie stało”, ale zespół chce to już mieć za sobą. W ankiecie zaproponowanej pracownikom przez Inspekcję Pracy nt. przykładów mobbingu odważyło się wziąć udział tylko osiem na trzydzieści osób. Zaledwie dwie napisały w ankiecie uwagi potwierdzające przypadki mobbingu. To dzieje się w warszawskiej redakcji poważnego ponoć tygodnika. Strach, upokarzające podporządkowanie się interesom niemieckiego wydawnictwa – oto charakterystyka stosunków pracy w tej służącej Platformie i interesom niemieckim redakcji. Nie dziwne, że są w stanie napisać każde świństwo – z dawno połamanymi kręgosłupami nie potrafią obronić własnej i swoich kolegów godności. Jeśli nie mają odwagi wypełnić anonimowej ankiety, nie mają także siły, by bronić prawdy.
 

 

 


Źródło:

Joanna Lichocka
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo