Jak już informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl posłowie Platformy Obywatelskiej robią wszystko, aby jeszcze przed zapowiadanymi na wrzesień strajkami przeforsować projekt zmian w ustawie o związkach zawodowych. W rozmowie z naszym portalem były lider „Solidarności” poseł PiS Janusz Śniadek określa ustawę mianem „barbarzyńskiej” i obawia się, że jej przyjęcie doprowadzi do likwidacji wszelkich niezależnych od władz i rządu instytucji społecznych.

- Jest to ordynarna szykana antyzwiązkowa, działanie rodem ze stanu wojennego, kiedy próbowano zniszczyć „Solidarność”. Był taki moment, że wprowadzając stan wojenny w ogóle zlikwidowano wszelkie przejawy jakiegokolwiek życia niezależnego, społecznego. Zawieszano wszystkie instytucje społeczne i myślę, że następnym krokiem Platformy Obywatelskiej będzie właśnie taki krok – likwidowanie wszelkich niezależnych od władz, od rządu instytucji społecznych. Jest to z całą pewnością pochodną tych akcji protestacyjnych przeciwko prowadzonej przez platformę polityce antyspołecznej, antypracowniczej – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl Janusz Śniadek.

Były lider „Solidarności” podkreśla, że ustawa wymierzona w funkcjonowanie związków zawodowych pojawia się właśnie w momencie, w którym związkowcy zapowiedzieli strajki.

- Ja widzę tutaj dokładnie ścisły związek. Ta ustawa pojawia się w sytuacji zapowiedzi znaczących protestów społecznych i to ma podwójny wymiar. Z jednej strony jest obliczone na zastraszenie związków zawodowych, a z drugiej na być może sprowokowanie bardziej burzliwego przebiegu tych protestów, rozgniewanie związkowców tymi inicjatywami – tłumaczy Janusz Śniadek.

Poseł PiS wylicza też, co konkretnie proponują politycy Platformy Obywatelskiej i zwraca uwagę, że wbrew lansowanej powszechnie opinii nie chodzi tu o pieniądze publiczne.

- Ustawa ściśle reguluje kwestię etatów związkowych. To nie są żadne pieniądze publiczne, tylko środki zakładów pracy. Z jednej strony owszem zobowiązuje się pracodawców których związki liczą przeszło od 150 członków, to jest minimum na jeden etat, potem przy kolejnych etatach są to znacząco wyższe progi – pięćset, tysiąc członków. Te środki są z funduszu zakładu pracy i tylko na poziomie zakładów pracy te etaty związkowe są finansowane. We wszystkich strukturach ponadzakładowych te etaty są opłacane tylko i wyłącznie ze składek związkowych. Nigdzie tutaj nie są przeznaczane na to środki budżetowe, publiczne, natomiast symetrycznie również jeśli chodzi o pracodawców to są przewidziane pewne ulgi. Składki na organizacje pracodawców, które opłacają poszczególne zakłady pracy, których pracodawcy należą do jakiś struktur pracodawców, jest możliwość wliczania w koszty i zwalniane są z opodatkowania. Tutaj więc to wsparcie dla funkcjonowania dla rachitycznego w końcu w Polsce dialogu społecznego, dlatego mówię, że ta ustawa ma na celu zabicie tego dialogu w ogóle. Wbrew temu co się uważa, to jednym z mankamentów w wolnej Polsce naszej ciągle cherlawej demokracji jest właśnie ta słabość dialogu społecznego. Ta ustawa grozi jeszcze bardzo znaczącym osłabieniem go. Sądzę, że związki są na tyle prężne, że nawet i taki dramatycznie niedobry ruch by przeżyły – wyjaśnia w rozmowie z portalem niezalezna.pl były lider „Solidarności”.

Pytany o to, co zamierza w tej sytuacji zrobić Prawo i Sprawiedliwość jako największa partia opozycyjna w Sejmie, Janusz Śniadek zapewnia, że politycy PiS z całą pewnością będą głosowali przeciwko lansowanym przez PO zmianom w ustawie.

- W oczywisty sposób będziemy głosowali przeciw. Natomiast w Sejmie głosuje żelazna arytmetyka, jeśli znajdzie się w koalicji rządowej, jeśli będzie dyscyplina głosowania, to ryzyko uchwalenia tego jest duże, tak jak wszystkich z resztą ustaw. Będzie to wielkim testem dla prezydenta. Podpisanie takiej barbarzyńskiej, jeszcze raz podkreślam rodem ze stanu wojennego ustawy, będzie świadczyło o rzeczywistych intencjach i o lojalności partyjnej Bronisława Komorowskiego – stwierdza Janusz Śniadek.