Mec. Łopatowski o aferze w gorzowskim WORD: To klasyk doktryny Neumanna

Zapewne słyszał pan o tzw. doktrynie Neumanna. To klasyk tej sytuacji. Uznano, że nic się nie dzieje, że jest tylko słowo przeciwko słowu. W mojej ocenie lubuscy politycy PO zbagatelizowali sprawę. Poza tym to nie był pierwszy przypadek mobbingu w gorzowskim WORD – mówi w wywiadzie dla "Gazety Polskiej Codziennie" adwokat Krzysztof Łopatowski, pełnomocnik Magdaleny Szypiórkowskiej poszkodowanej w aferze w gorzowskim WORD.

Google Maps [screenshot]

Grzegorz Broński: Czy będąc pełnomocnikiem Magdaleny Szypiórkowskiej, ma Pan już kompletną wiedzę o sprawie, czy nadal się zapoznaje z materiałem dowodowym?

Krzysztof Łopatowski: Nie mam jeszcze pełnej wiedzy w tym zakresie, podobnie nie mogę jeszcze dokonać ostatecznej oceny prawnokarnej stanu faktycznego sprawy. Wstępnie postępowanie przygotowawcze jest prowadzone pod kątem mobbingu. Mogę jedynie powiedzieć, że mam pewne podejrzenia, że doszło również do usiłowania wymuszenia innej czynności seksualnej, ale to jest kwalifikacja wysoce wstępna.

Którą ewentualnie będzie Pan sugerował prokuraturze?

Kiedy zapoznam się z całym materiałem dowodowym i będzie on wskazywał na to, że również do takiego przestępstwa doszło, na pewno!

Prowadzone postępowanie jest w sprawie czy już przeciwko?

Według mojej wiedzy na razie w sprawie. Mogę powiedzieć, że zostaliśmy zobowiązani przez prokuratora do opracowania i przedstawienia stosownego wniosku dowodowego, który jest w tej chwili przygotowywany.

Czego będzie dotyczył? Materiału, który potwierdza tezy o popełnieniu przestępstwa?

Dokładnie. Są to SMS i nagrania rozmów pomiędzy pokrzywdzoną a podejrzanym in statu nascendi.

Wprawdzie prokuratura dopiero rozpoczęła pracę, ale sporo już wiemy, bo pani Szypiórkowska udzieliła kilku wywiadów, w których opowiadała, co ją spotkało. Były też konferencje, choćby samorządowców, do których pani Magdalena bezskutecznie zwracała się o interwencję. Ostatecznie trafiła do Pana.

Ta sprawa ma dwa aspekty – polityczny i karny. Chodzi w nich o kobietę, która zgłosiła się z problemem i prośbą o pomoc do lokalnych polityków PO i spotkała się ze ścianą. Żadnej pomocy. Ona nawet nie wiedziała, co zrobić, gdzie pójść, a poza tym jest w trudnej sytuacji finansowej. Ma na utrzymaniu czwórkę dzieci. Dlatego właśnie Stanisław Czerczak, prezes Fundacji CODEX, oraz dziennikarz „Gazety Lubuskiej” Robert Bagiński, postanowili jej pomóc, zwrócili się między innymi do mnie z prośbą, czy nie zająłbym się sprawą. Po wstępnej analizie postanowiłem udzielić pani Szypiórkowskiej pomocy prawnej.

Dlaczego pani Szypiórkowska nie zdecydowała się na wcześniejsze złożenie zawiadomienia? Bo od spotkania z poseł Krystyną Sibińską do powiadomienia prokuratury minęło sporo czasu.

Zwrócę uwagę, że każdy obywatel ma społeczny obowiązek złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, o którym się dowiedział. A taki szczególny obowiązek, na mocy art. 304 § 2 kpk, ciąży m.in. na kimś, kto jest posłem na Sejm, jak pani Sibińska, czy marszałkiem województwa, jakim jest pani Polak, taki obowiązek ciąży w zasadzie na każdym urzędniku, który się dowie o przestępstwie ściganym z urzędu. Nie wspomnę tu szerzej o treści artykułu 240 Kodeksu karnego, który penalizuje niezawiadomienie o wyszczególnionych tam przestępstwach.

Jak w takim razie skomentuje Pan tłumaczenia urzędników, że nie mieli oficjalnego zawiadomienia, że to były informacje nieformalne i dlatego nie reagowali?  

Ja się z takich naiwnych tłumaczeń po prostu śmieję… Zapewne słyszał pan o tzw. doktrynie Neumanna. To klasyk tej sytuacji. Uznano, że nic się nie dzieje, że jest tylko słowo przeciwko słowu. W mojej ocenie lubuscy politycy PO zbagatelizowali sprawę. Poza tym to nie był pierwszy przypadek mobbingu w gorzowskim WORD kierowanym przez pana Śliwińskiego. Wcześniej jedna z pracownic, główna księgowa WORD była mobbingowana, a jej małżonek, członek Platformy (Wiesław Suchogórski – dop. red.) apelował o pomoc do polityków lubuskiej Platformy. Sprawę w skandaliczny sposób zamieciono pod dywan. W mojej ocenie te przypadki się łączą na zasadzie zamietliśmy pod dywan jedną sprawę, to może się uda załatwić w podobny sposób i drugą.

Bezkarność rozzuchwaliła?

Tak mocno to może bym nie powiedział. Ale jest to specyficzne województwo, gdzie wszyscy – że użyję takiego sformułowania – są „poukładani” na różnych stanowiskach, często synekurach dla partyjnych działaczy Platformy, jak puzzle. Taki układ zamknięty. Jest tajemnicą poliszynela, że bez właściwej legitymacji partyjnej nikt nie dostanie dobrej roboty. Taka mała republika kolesi. Mam niestety anonimowe na razie sygnały, że do podobnych zachowań dochodziło w innych instytucjach podległych urzędowi marszałkowskiemu, m.in. w gorzowskim szpitalu.

Wracając do prokuratorskiego postępowania. Jak Pan ocenia dotychczasowe działania?

Tak jak powiedziałem, aktualnie prokurator oczekuje od nas wniosków dowodowych. Mamy za sobą wielogodzinne przesłuchanie pani Magdaleny Szypiórkowskiej, która ze szczegółami opowiadała o całej sprawie. Protokół z tego przesłuchania jest wielostronicowy – z uwagi na tajemnicę śledztwa nie mogę jednak ujawnić, co on zawiera. 

W mojej ocenie prokurator dostrzega w sprawie pewien aspekt polityczny i myślę, że nie ma zamiaru angażować się w żadną aferę polityczną, która rozpętała się po jej medialnym nagłośnieniu. Sprawa będzie badana wyłącznie pod kątem naruszenia prawa karnego. A to z kolei jest uzależnione od tego, jak my wywiążemy się z obowiązku złożenia wniosków dowodowych. Rzecz sprowadza się do tego, co będzie zawierał telefon pani Szypiórkowskiej. Będzie on podlegał stosownym oględzinom. Mają się w nim znajdować również informacje wypływające od drugiej strony, a mające potwierdzać to, co zeznała pani Magdalena Szypiórkowska.  

Czy prokuratorzy w Gorzowie, przy lokalnych realiach, o których Pan mówi, będą na tyle zdecydowani, że nie będą mieli oporów, jeśli trzeba będzie nadepnąć na odcisk ważnym w regionie politykom?

Obawiam się, że to może mieć jakiś wpływ na bieg sprawy. Nie chciałbym jednak pochopnie oceniać prokuratora prowadzącego sprawę. To nie leży w moich kompetencjach, ale jako pełnomocnik pokrzywdzonej mam takie wewnętrzne obawy.

Muszę zadać to pytanie. Czy istnieje ryzyko, że Magdalena Szypiórkowska nie mówi prawdy i z jakiegoś powodu pomawia dyrektora WORD?

Na razie jest to słowo przeciwko słowu. Zeznania pani Magdaleny potwierdzone są jednak casusem żony pana Wiesława Suchogórskiego. Dopóki jednak nie ma potwierdzenia faktów z innych źródeł, to nie wypowiem się na ten temat w stu procentach. Natomiast, żeby to było jasne – ja wierzę pani Szypiórkowskiej. Dlaczego? Osobiście znam pana Wiesława Suchogórskiego i mogę o nim powiedzieć tylko dobre rzeczy. Proszę zwrócić uwagę na to, że przez 15 lat był członkiem PO. A jeżeli mamy do czynienia z jednym zamiecionym pod dywan przypadkiem mobbingu, to pani Szypiórkowska nagle sobie wymyśliła taką historię tylko dlatego, że straciła pracę? Jest to mało prawdopodobne.

W tej chwili jest to postępowanie w sprawie naruszenia praw pracowniczych w postaci mobbingu i molestowania seksualnego. Ale czy bierze Pan pod uwagę scenariusz, że będzie ono rozszerzone o inne zdarzenie z udziałem Jarosława Śliwińskiego jako dyrektora WORD?

Nie mogę tego wykluczyć.

Jarosław Śliwiński złożył prywatny akt oskarżenia przeciwko Szypiórkowskiej. Wiem, że w tej sprawie nie reprezentuje Pan M. Szypiórkowskiej, ale jak Pan odbiera taki ruch dyrektora WORD?

On twierdzi, że to wszystko nieprawda. Skoro to jest nieprawda, to został zniesławiony. Implikacją tego jest akt oskarżenia. Pytanie tylko, jakie dowody przedstawi pan Śliwiński jako oskarżyciel prywatny.

A miejscowi sędziowie zaczęli się wyłączać z orzekania w tej sprawie.

Gorzów to małe miasto, tutaj praktycznie wszyscy ważniejsi ludzie się znają. Nie zaskakuje mnie, że sędziowie się wyłączają. Poza tym kto chce mieć w referacie takie śmierdzące jajo… (śmiech).

Czy istnieje ryzyko, że ta sprawa zostanie przekazana poza Gorzów?

Nie wykluczam tego.

Pytam, bo jeśli w przyszłości prokuratura skieruje akt oskarżenia, to sytuacja będzie bardzo podobna. Stroną będzie Jarosław Śliwiński, sędziowie będą ci sami. Powtórka ze scenariusza?

Trudno przewidywać, co zrobią poszczególni sędziowie, ale nie można wykluczyć podobnego zachowania. Wierzę w ich obiektywizm i niezawisłość.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Grzegorz Broński
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo