Putin grabi Ukrainę, jego ludzie okradają go. Wagnerowcy wysadzili jeńców, żeby "usunąć" problem

Ukraińskie służby dotarły do nowych informacji na temat morderstwa ok. 50 jeńców w obozie dla jeńców w Ołeniwce. Za zbrodnie odpowiedzialna ma być elitarna Grupa Wagnera, która działa na zlecenie "kucharza Putina". Z dostępnych źródeł wynika, że najemnicy posłużyli się m.in. rękami bojowników samozwańczej republiki. Śmierć jeńców nastąpił dlatego, że oligarcha nie chciał, aby Moskwa dowiedziała się, na co naprawdę przeznaczane są fundusze dla jeńców.

fot. screen/Twitter

Przypomnijmy, że dziś pojawiły się doniesienia o zniszczeniu przez Rosjan obozu dla Ukraińców w Ołeniwce, w obwodzie donieckim. Rosyjska propaganda odcina się od morderstw i odpowiedzialność za nie, chce zrzucić na stronę ukraińską. Jednak jak twierdzi SBU, mundurowi znaleźli niepodważalne dowody.

Niepodważalne dowody

Z przechwyconych rozmów wynika, że zbrodni dopuścić się miały bojówki separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej. Służby twierdzą, że posiadają kilka takich nagrań, które potwierdzają, że ostrzał został przeprowadzony, jednak okupanci nie doświadczyli ognia powrotnego.

Ponadto, zniszczenie obiektu nie nastąpiło w skutek ataku z zewnątrz a eksplozji wewnątrz budynku. SBU twierdzi, że dostępne w Internecie nagrania pokazują, że okna niektórych pomieszczeń kolonii były całkowicie nienaruszone, co sugeruje, że epicentrum eksplozji było w środku, a ściany "wytłumiły" falę uderzeniową. Tę tezę potwierdza również wstępna analiza wybuchów pirotechnicznych.

Ukrywanie machlojek

To jednak nie koniec nowości. Ukraiński wywiad ujawnia prawdziwy cel zbrodni, a jest nim próba ukrycia machlojek. Według informacji wywiadowczych cała operacja została przeprowadzona na zlecenie najemników z tzw. Grupy Wagnera, którzy otrzymali rozkaz bezpośrednio od oligarchy Jewgienija Prigożyna, "kucharza Putina".

Grupa Wagnera to prywatna firma wojskowa powiązana - według mediów - z prokremlowskim biznesmenem Jewgienijem Prigożynem. Od połowy grudnia 2021 roku wagnerowcy są objęci unijnymi sankcjami za tortury, egzekucje i zabójstwa m.in. w Libii, Syrii i ukraińskim Donbasie.

Nie chodziło tylko o wywarcie presji psychologicznej na ukraińskie społeczeństwo. Bo przypomnijmy, w obiekcie przebywali m.in. obrońcy Azowstalu, których losy powodują duże zainteresowanie. Głównym motywem miało być ukrycie procederu rozkradania pieniędzy przeznaczonych na utrzymanie ukraińskich jeńców.

"Wiadomo, że 1 sierpnia do tego "obiektu" miała przybyć inspekcja z Moskwy, aby sprawdzić wydatkowanie przyznanych środków oraz warunki przetrzymywania osadzonych. Ponieważ faktyczny stan budynku i warunki życia więźniów nie odpowiadały wymogom rosyjskiego kierownictwa, "problem" rozwiązano poprzez zniszczenie pomieszczenia wraz ze znajdującymi się tam Ukraińcami"

- czytamy w raporcie służby.

Biorąc pod uwagę fakt, że fundusze dla jeńców były rozkradane, o wiele bardziej pewne stają się doniesienia na temat warunków w jakich spędzili ostatnie chwile przetrzymywani Ukraińcy. "Więzieni nie mogą położyć się z powodu tłoku w celach, mogą tylko stać bądź siedzieć. Brakuje wody i jedzenia, nie ma spacerów, a do toalety można pójść raz dziennie. Towarzyszą temu wielogodzinne przesłuchania, tortury, groźby i zmuszanie do współpracy" - alarmował lojalny wobec Kijowa doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.

Warto zaznaczyć, że pod koniec marca ówczesny rzecznik Pentagonu John Kirby poinformował, że Kreml sprowadził do Donbasu na wschodzie Ukrainy około tysiąca wagnerowców. 

 

 


Źródło: bielsat.eu, niezalezna.pl

#Grupa Wagnera #zbrodnie wojenne rosji #Ukraina

Mateusz Święcicki
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo