Sędziowie nie chcą zajmować się gorzowską seksaferą. Czy znają dyrektora WORD?

Sędziowie z Gorzowa Wielkopolskiego nie chcą się zajmować seksskandalem w tamtejszym WORD. „Codzienna” ustaliła, że kilku już wyłączyło się z orzekania ws. prywatnego aktu oskarżenia złożonego przez Jarosława Śliwińskiego, twierdząc, że znają jedną ze stron. Dlatego nie wiadomo, kiedy proces ruszy. A z jego przebiegu będzie można wywnioskować, czy doczekamy się sprawiedliwego finału afery - pisze dzisiaj "Gazeta Polska Codziennie".

fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

Wczoraj potwierdziliśmy, że prokuratura jednak wszczęła śledztwo z zawiadomienia Magdaleny Szypiórkowskiej, która twierdzi, że padła ofiarą mobbingu oraz molestowania seksualnego. I wskazuje na Jarosława Śliwińskiego, dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Gorzowie Wielkopolskim, zarazem działacza Platformy Obywatelskiej. Czego konkretnie dotyczy postępowanie?

– Naruszania praw pracowniczych wobec byłej już pracownicy WORD. Miały one polegać na stosowaniu wobec niej mobbingu i molestowania seksualnego – mówił Łukasz Gospodarek z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim. Zawiadomienie złożyła także marszałek województwa lubuskiego Elżbieta Polak, ale nie wtedy, kiedy dowiedziała się o aferze, lecz dopiero wówczas, gdy opisali ją dziennikarze „Gazety Lubuskiej”.

Dyrektor WORD oskarża

Szypiórkowska nie doczekała się wsparcia ze strony samorządowców Platformy Obywatelskiej (WORD jest nadzorowany przez urząd marszałkowski), za to nie zabrakło z ich strony sugestii, aby dyrektor WORD wytoczył sprawę przeciwko kobiecie. I w mediach krążyła informacja, że Śliwiński skierował prywatny akt oskarżenia. Zweryfikowaliśmy ją. Okazało się, że dyrektor WORD rzeczywiście złożył takie pismo procesowe – wpłynęło ono 15 czerwca do Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim. Oskarżycielem jest Śliwiński, a oskarżoną Szypiórkowska. 

– O zniesławienie za pomocą środków masowego komunikowania

– potwierdza „Codziennej” sędzia Lidia Wieliczuk z Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim. Śliwiński wykorzystał niesławny art. 212 Kodeksu karnego – od lat toczy się debata o likwidacji tego przepisu, który często służy do kneblowania ust m.in. dziennikarzom, ale nie tylko. Zgodnie z par. 2 Szypiórkowskiej może grozić grzywna, kara ograniczenia wolności, a nawet do roku za kratkami. – Oczywiście, to jest kwalifikacja oskarżyciela prywatnego – dodaje sędzia Wieliczuk. 

Wyłączenia sędziów

Sprawie nadano już sygnaturę (IIK 859/22), ale nie wiadomo, kiedy proces ruszy, jeszcze bowiem nie wyznaczono ani terminu posiedzenia organizacyjnego, ani tym bardziej rozprawy głównej. I szybko to się raczej nie stanie – z zaskakującego powodu. Jak się nieoficjalnie dowiedziała „Codzienna”, obecnie akta trafiły do sędzi Aleksandry Zygmund-Bogacz, ale wcześniej to inni sędziowie mieli być referentami. Oni się jednak wyłączyli, składając oświadczenie, że znają jedną ze stron. Wprawdzie nie udało się potwierdzić, o kogo dokładnie chodzi, ale Szypiórkowska nie pełniła dotychczas funkcji publicznych i do niedawna była postacią raczej anonimową. Zapewne więc sędziowie mieli kontakt z dyrektorem WORD i działaczem Platformy Obywatelskiej.

CZYTAJ WIĘCEJ w dzisiejszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Grzegorz Broński
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo