Marszałek z PO wiedziała, ale zwlekała. Jest śledztwo ws. mobbingu i molestowania w Gorzowie Wielkopolskim

O zarzutach stawianych dyrektorowi gorzowskiego WORD, dotyczących m.in. molestowania i mobbingu, marszałek Elżbieta Polak, prominentna polityk Platformy Obywatelskiej, wiedziała od dłuższego czasu. Od pokrzywdzonej, która szukała u niej pomocy. Prokuraturę Polak powiadomiła jednak dopiero wtedy, gdy aferę nagłośnili dziennikarze - informuje dzisiaj "Gazeta Polska Codziennie".

Elżbieta Polak
Fot. Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

Obecnie politycy Platformy Obywatelskiej nerwowo reagują na pytania o skandal w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gorzowie Wlkp. A zarzuty stawiane dyrektorowi WORD (i zarazem działaczowi PO) przez byłą pracownicę Magdalenę Szypiórkowską są bardzo poważne: molestowanie seksualne oraz mobbing. 

Pojawił się też wątek polityczny, bo kobieta poprosiła o pomoc polityków PO: poseł Krystynę Sibińską oraz marszałek województwa lubuskiego Elżbietę Polak, która sprawuje nadzór nad WORD. Ta ostatnia miała – jak wynika z nagrań ujawnionych w programie Michała Rachonia „#Jedziemy” na antenie TVP Info – opowiedzieć o skandalu sekretarzowi generalnemu partii Marcinowi Kierwińskiemu. Bardzo długo żadna z tych osób nie zareagowała stanowczo na skandaliczne zachowanie dyrektora WORD. Afera jednak wyszła na jaw, bo Szypiórkowska, nie mogąc doczekać się pomocy od parlamentarzystów i samorządowców Platformy, opowiedziała o wszystkim dziennikarzom „Gazety Lubuskiej”. 

W medialnych wypowiedziach Polak i jej partyjnych kolegów zazwyczaj padało stwierdzenie, że to prokuratura powinna wyjaśnić sprawę. Ciągle jednak brakowało precyzyjnej informacji, czy złożone zostało zawiadomienie o podejrzeniu popełniania przestępstwa, a także czy wszczęto postępowanie. „Codzienna” postawiła więc sprawdzić u źródła. Okazało się, że Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wlkp. od nieco ponad trzech tygodni prowadzi postępowanie mające wyjaśnić, co się wydarzyło w WORD

- Wpłynęły dwa zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa

 – poinformował nas Łukasz Gospodarek z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp., podkreślając, że dotychczas są one jedynymi. Jako pierwsza zawiadomienie osobiście złożyła pokrzywdzona. Stało się to 30 czerwca. Co ciekawe, drugiego dnia to samo zrobiła marszałek Polak.

- Zawiadomienie to [Polak] było oparte na doniesieniach prasowych

– dodał Gospodarek. 

To dość zaskakujące, bo Polak wiedziała o skandalu w WORD wcześniej niż dziennikarze „Gazety Lubuskiej”. Według nich co najmniej od… maja! Czyli złożyła zawiadomienie nie wtedy, gdy dowiedziała się o podejrzeniu molestowania i mobbingu, ale dopiero gdy sprawę ujawniły media.

Oba zawiadomienia włączono do jednego postępowania wszczętego przez gorzowską prokuraturę. A czego ono dotyczy? - Naruszania praw pracowniczych wobec byłej już pracownicy WORD. Miały one polegać na stosowaniu wobec niej mobbingu i molestowania seksualnego – tłumaczy Gospodarek. O zakresie dotychczas przeprowadzonych czynności, zabezpieczonych materiałach, przesłuchaniach itp. nie chciał się wypowiadać. To akurat zrozumiałe. Natomiast sporym zaskoczeniem jest, że nie chciał udzielić informacji, która w podobnych sytuacjach jest niemalże rutynowa. Czy obecnie postępowanie ws. WORD jest prowadzone w sprawie czy przeciwko. To drugie oznaczałoby, że ktoś usłyszał zarzuty.

- Na ten moment nie informujemy o charakterze przeprowadzonych i planowanych czynności – skwitował pytania prok. Gospodarek.

Zapewne będzie jeszcze jedno śledztwo, bo zawiadomienia złożył również Janusz Życzkowski, redaktor naczelny „Gazety Lubuskiej”. Chodzi o „utrudnianie i tłumienie krytyki prasowej” oraz przekroczenie uprawnień, którego miała się dopuścić marszałek Polak. 


 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Grzegorz Broński
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo