Łukasz Ciepliński – „odbiorą mi tylko życie”…

„Kochana Wisiu! Jeszcze żyję, chociaż są to prawdopodobnie już ostatnie dla mnie dni. Siedzę z oficerem gestapo. Oni otrzymują listy, a ja nie. A tak bardzo chciałbym otrzymać chociaż parę słów Twoją ręką napisanych (...). Ten ból składam u stóp Boga i Polski (...). Bogu dziękuję za to, że mogę umierać za Jego wiarę świętą, za moją Ojczyznę i za to, że dał mi taką żonę i wielkie szczęście rodzinne” – pisał z więzienia mokotowskiego do żony Łukasz Ciepliński. Od trzech lat był katowany przez oprawców pod ścisłym nadzorem NKWD.

fot. AIPN (Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej)

Łukasz Ciepliński urodził się 26 listopada 1913 r. w Kwilczu (Wielkopolska). Od najmłodszych lat marzył o służbie wojskowej i poświęceniu się Ojczyźnie. W 1929 r. zdał do Korpusu Kadetów nr 3 w Rawiczu, a po jego ukończeniu wstąpił do Szkoły Podchorążych Piechoty w Komorowie.

Na wojskowym szlaku

W listopadzie 1936 r. rozpoczął służbę w 62. pp w Bydgoszczy pod dowództwem ppłk. Kazimierza Heilmana-Rawicza. Kiedy nadeszła II wojna światowa i polski Wrzesień, Ciepliński wsławił się w bitwie nad Bzurą, zatrzymując skutecznie jeden z nieprzyjacielskich ataków, niszcząc sześć niemieckich czołgów oraz ich dwa wozy dowodzenia. Za tę postawę został uhonorowany Orderem Virtuti Militari. Później walczył w obronie Warszawy, a po kapitulacji przedostał się przez zieloną granicę do bazy „Romek” w Budapeszcie. Tam przeszedł przeszkolenie konspiracyjne. Do okupowanego kraju ruszył z rozkazami na początku 1940 r. 16 stycznia zatrzymała go w Baligrodzie policja ukraińska, po czym przekazała Niemcom, ale Ciepliński uciekł z więzienia i dotarł do Komendy Okręgu Kraków Związku Walki Zbrojnej. Szybko otrzymał tam nominację na komendanta Obwodu ZWZ Rzeszów, a rok później na inspektora rejonowego ZWZ Rzeszów. Stworzył na tamtych ziemiach prężnie działające struktury, m.in. sekcje wywiadu, propagandy i dywersji. Jedną z najsłynniejszych jego akcji było zdobycie niemieckich map wojskowych ZSRS, świadczących o przygotowaniach III Rzeszy do wojny z Sowietami, które przekazano aliantom.


fot. IPN

Czasy drugiej konspiracji

Ciepliński wysłał na Zachód także raporty o niemieckich próbach z bronią V-2, prowadzonych na poligonie w Bliznej. W czasie akcji „Burza” dowodził działaniami bojowymi Grupy Operacyjnej 24. Dywizji Piechoty AK. 2 sierpnia 1944 r. Rzeszów zajęły oddziały Armii Czerwonej, wraz z nimi do miasta wkroczyły NKWD i Smiersz. Rozpoczęło się rozpracowywanie rzeszowskich struktur AK i fala aresztowań członków podziemia. Łukasz Ciepliński, jako zastępca płk. Kazimierza Putki „Zwornego”, przygotował akcję odbicia uwięzionych z rzeszowskiego zamku, gdzie byli przetrzymywani. Niestety, operacja się nie powiodła, a sowiecka pętla zaciskała się coraz mocniej. Po rozwiązaniu AK opuścił Rzeszów. W połowie 1945 r. ożenił się z Jadwigą Sicińską. Zamieszkali w Zabrzu, gdzie prowadzili sklep galanteryjny, ale droga konspiracyjna Cieplińskiego się nie zakończyła – zaangażowany był w działalność organizacji niepodległościowych. Kiedy kolejne trzy zarządy WiN zostały rozpracowane przez UB, a ich członkowie aresztowani, kierowanie IV ZG WiN powierzono Cieplińskiemu. Odbudował on strukturę WiN-u, obsadzając ją współpracownikami z rzeszowskiej AK. Wiceprezesem został Adam Lazarowicz, Wydział Informacji przejął Mieczysław Kawalec, Wydział Organizacyjny Ludwik Kubik, komórkę polityczną Józef Rzepka, propagandy Franciszek Błażej, łączność zewnętrzną Józef Batory, łączność wewnętrzną Józef Szmid. Szefem Delegatury WiN za granicą został Józef Maciołek, a doradcą politycznym Karol Chmiel z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

W katowni UB

Po sfałszowanych wyborach w styczniu 1947 r. Ciepliński zbudował wywiad polityczny i wojskowy oraz uruchomił nowe szlaki przerzutowe na Zachód. Chciał skonsolidować siły opozycyjne w Polsce. Gdy ogłoszono amnestię (22 lutego 1947 r.), niektórzy członkowie WiN zdecydowali się ujawnić, licząc na powrót do normalnego życia. Łukasz Ciepliński ps. Pług, został zatrzymany w Zabrzu pod koniec roku i przewieziony do katowni na Mokotowskiej w Warszawie. Ubecy obiecali mu, że jeśli ujawni swoich podkomendnych i współpracowników, zostaną objęci tzw. cichą amnestią i będą aresztowani. Zgodził się, ale wkrótce dotarło do niego, że obietnice nie zostaną dotrzymane, wycofał się wówczas z dalszego składania zeznań, wiedząc, że podpisuje na siebie wyrok śmierci. Rozpoczęły się trzy lata nieustającej gehenny. Bito go, używano elektrowstrząsów, sadzano na nodze odwróconego stołka, kazano stać nago w celi przez wiele godzin, trzymano w karcerach. Po przesłuchaniach odnoszono nieprzytomnego do celi. Katowani byli też inni członkowie IV Zarządu: mjr Adam Lazarowicz „Klamra” stracił zęby, kpt. Franciszek Błażej miał ropiejące rany od uderzeń, kpt. Józef Rzepka postradał zmysły.

Listy z celi śmierci

Z więzienia Ciepliński pisał piękne listy do swojego malutkiego synka Andrzeja:

„Odbiorą mi tylko życie. A to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą, jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość. Wierzę dziś bardziej niż kiedykolwiek, że idea Chrystusowa zwycięży i Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona. To moja wiara i moje wielkie szczęście. Gdybyś odnalazł moją mogiłę, to na niej możesz te słowa napisać…”.

14 października zapadły wyroki: z dziesięciorga oskarżonych siedmiu otrzymało karę śmierci. Pułkownik Ciepliński pięciokrotną. 1 marca 1951 r. strażnicy przyszli po więźniów. „Pomiędzy wyczytanymi znalazł się także ppłk Łukasz Ciepliński >>Pług<<, prezes Czwartej Komendy WiN. Pamiętam, gdy stał w grupce więźniów, wśród których byłem i ja, mówiąc do nas powoli i dobitnie, że gdy spostrzeże, iż zanosi się na egzekucję, wówczas połknie srebrny medalik z wizerunkiem Matki Boskiej. Żegnając nas jeszcze się zwracał o zapamiętanie tego, co zamierza zrobić z medalikiem” – wspominała Mieczysław Chojnacki. Od strzału w tył głowy zginęli wówczas ppłk Łukasz Ciepliński, mjr Adam Lazarowicz, mjr Mieczysław Kawalec, kpt. Franciszek Błażej, kpt. Józef Rzepka, por. Karol Chmiel i por. Józef Batory.

Ich szczątków nigdy nie odnaleziono, ale 1 marca (od 11 lat) dzień śmierci członków IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” obchodzony jest jako Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Słowa płk. Cieplińskiego okazały się prorocze:

„Wierzę – nie pójdą, sny wstaną, syn zastąpi ojca (…). Wierzę bardziej niż kiedykolwiek, że Chrystus zwycięży, Polska niepodległość odzyska, a pohańbiona godność ludzka zostanie przywrócona”.

 

 


Źródło: redakcja

#Bohaterowie polscy

redakcja



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo