Jak Amerykanie wywalczyli swą niepodległość

Dzisiaj Amerykanie świętują swój Dzień Niepodległości. Jakkolwiek istnienie tego państwa i jego dominująca pozycja na świecie wydają się nam dzisiaj czymś oczywistym, tak zrzucenie z siebie rządów Wielkiej Brytanii wcale nie było takie oczywiste w końcówce XVIII wieku.

Podpisanie deklaracji niepodległości, mal. John Trumbull

Pierwsze brytyjskie kolonie na kontynencie amerykańskim zostały założone przez purytan. Była to radykalna protestancka sekta, która domagała się wyczyszczenia Anglikanizmu z ostatnich resztek Katolicyzmu. Wielu z nich ruszyło do Nowego Świata w obawie przed prześladowaniami i założyło kolonie w regionie, który dziś jest znany jako Nowa Anglia. Równocześnie Brytyjczycy zakładali też kolonie, które były nastawione na zysk. W latach siedemdziesiątych osiemnastego wieku było ich trzynaście i, chociaż nadal formalnie podlegały Koronie, cieszyły się dużą autonomią. Problem pojawił się po wojnie francusko-indiańskiej, będącej częścią Wojny Trzydziestoletniej. Dała ona Wielkiej Brytanii dominację w Ameryce Północnej. Nie chcąc jednak zaogniać konfliktu z Indianami i z Hiszpanami, Brytyjczycy znacznie ograniczyli kierunki rozwoju kolonii. Równocześnie wojna była dla nich ogromnym obciążeniem finansowym, więc zaczęli bardziej pilnować pobierania starych podatków nałożonych na kolonie, a także nakładać nowe. To z kolei budziło oburzenie kolonistów, bo uważali, że te podatki są nielegalne, skoro oni nie mają nawet swojej reprezentacji w nakładającym je parlamencie.

Sytuacja szybko zaczęła eskalować. W 1768 roku w Bostonie doszło do zamieszek, podczas których żołnierze otwarli ogień do tłumu. Zginęło wtedy pięć osób, ale niepodległościowa propaganda sprawiła, że wszyscy zaczęli mówić o „bostońskiej masakrze”.

W 1773 roku, w proteście przeciwko brytyjskiemu monopolowi na herbatę, grupa nazywająca się „Synami wolności”, weszła na pokład statku stojącego w bostońskim porcie i wrzuciła do morza ponad 340 skrzyń z herbatą. W odpowiedzi Londyn przyjął serię ustaw, które miały ukarać Massachusetts i inne kolonie. Konflikt był nieunikniony. 

Pierwsze strzały padły w 1765 roku, kiedy brytyjski gubernator Massachusetts chciał skonfiskować broń z magazynu lokalnej milicji i aresztować przywódców ruchu niepodległościowego. Amerykanie dowiedzieli się o tym planie i stawili opór. Doszło do dwóch bitew, pod Lexington i Concord, które przeszły do historii jako „strzał, który usłyszał cały świat”. Brytyjczycy ponieśli ciężkie straty i musieli się wycofać do Bostonu. W połowie czerwca 1775 roku Kongres przejął kontrolę nad walczącymi z Brytyjczykami milicjami i stworzył z nich Armię Kontynentalną, powierzając dowodzenie Jerzemu Waszyngtonowi. Początkowo wszyscy spodziewali się, że rebelia przeciwko najpotężniejszemu imperium świata zostanie szybko i krwawo stłumiona. Patriotom, jak zaczęli siebie nazywać Amerykanie, udało się odnieść szereg zwycięstw w walce. Jednym z powodów było to, że wielu z nich używało prywatnej broni myśliwskiej i choć jej przeładowanie było znacznie wolniejsze niż przeładowanie brytyjskiego muszkietu, to umożliwiała ona prowadzenie celnego ognia na dużo większą odległość.

Jerzy Waszyngton

4 lipca 1776 roku Drugi Kongres Kontynentalny przyjął Deklarację Niepodległości. Zadeklarowano w niej, że trzynaście kolonii, które znalazły się w stanie wojny z Wielką Brytanią, odrzuca jej władzę i staje się niepodległymi państwami. Zerwali również z panującym w Wielkiej Brytanii systemem kastowym. Uznali, że jest ewidentne, że „wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi, że zostali obdarowani przez Stwórcę pewnymi niezbywalnymi prawami, i że są wśród nich Życie, Wolność i pogoń za Szczęściem”. To właśnie rocznicę tego dnia Amerykanie obchodzą jako Dzień Niepodległości.

Do końca wojny było jednak daleko, a jej wynik był mocno niepewny. Dwa dni wcześniej brytyjski generał William Howe rozpoczął kontrofensywę w Nowym Jorku. Brytyjczycy zmusili armię Waszyngtona do odwrotu na Brooklyn, ale nie udało im się ich okrążyć. Amerykanie przedostali się  łodziami na drugą stronę East River. 11 września na Staten Island doszło do nieformalnej konferencji pokojowej, ale przedstawiciele Wielkiej Brytanii nie chcieli zgodzić się na niepodległość, więc porozumienia nie osiągnięto. Perspektywy na zwycięstwo nie były jednak zbyt dobre. Po kampanii nowojorskiej armia Waszyngtona skurczyła się do zaledwie 5 tysięcy ludzi. Morale buntowników spadło, wszyscy spodziewali się, że żołnierze pod koniec roku rozjadą się do domów, gdy tylko skończą im się kontrakty.

W Boże Narodzenie 1776 roku Waszyngton przeprawił się jednak przez rzekę Delaware. O świcie 26 grudnia jego żołnierze zaatakowali siły brytyjskie pod Trenton, zaskakując je i zadając im ogromną klęskę. To sprawiło, że wielu Amerykanów uwierzyło w szansę na wygraną i zaczęli masowo zgłaszać się do służby. Pomogły w tym również patriotyczne felietony byłego brytyjskiego urzędnika celnego Thomasa Paine'a, który walczył w armii Waszyngtona.

Francja początkowo pozostawała w tym konflikcie neutralna, ale wspierała kolonistów przez np. pozwolenie im na korzystanie z własnych portów czy wysyłanie im broni. Wielu Amerykanów obawiało się zacieśnienia sojuszu, bo bali się, że Paryż przejmie rolę Londynu. Po porażce w bitwie pod Saratogą w 1777 roku Brytyjczycy byli jednak bardziej skłonni do negocjacji, a Paryż, który prowadził od jakiegoś czasu negocjacje z Amerykanami, zaczął się obawiać, że podpiszą pokój, który zagrozi ich koloniom na Karaibach. Nieoficjalne zbliżenie sprawiło, że Amerykanie odrzucili brytyjskie warunki, a w lutym 1778 roku podpisali z Francją traktat handlowy i obronny. Francja oficjalnie dołączyła do wojny po stronie przyszłego USA, wysyłając doradców, żołnierzy i okręty.

Lata 1779-1781 były bardzo trudne dla Patriotów. Ponieśli szereg klęsk, a w ich wojskach dochodziło do poważnych buntów i dezercji. Symbolem złej sytuacji stała się ucieczka generała Benedicta Arnolda na stronę brytyjską, która dla wielu osób była szokiem. Wszystko wskazywało, że mimo francuskiego wsparcia rewolucja upadnie.

Zmieniło się to dopiero, kiedy Nathanael Green, nowy głównodowodzący Amerykanów na froncie południowym, zmusił jesienią 1781 roku Brytyjczyków do odwrotu na półwysep Yorktown. Ze wsparciem Francuzów i ich okrętów zaatakował ich tam Waszyngton, na czele 14 tysięcy żołnierzy. Bitwa o Yorktown była de facto przełomowym punktem tej wojny, chociaż mało kto od razu zrozumiał jej znaczenie. Kapitulacja Brytyjczyków odebrała im chęć do dalszej walki. W styczniu 1782 roku brytyjski parlament przyjął ustawę, która zabraniała jakichkolwiek dalszych ofensyw, a większość amerykańskich żołnierzy została urlopowana.

W kwietniu, w Paryżu, rozpoczęły się negocjacje pokojowe między przedstawicielami 13 kolonii i Wielką Brytanią. Brytyjczycy uznali niepodległość kolonii, które od 1781 roku były połączone w jedną konfederację, oraz zgodzili się też na żądania terytorialne. Pokój podpisano 3 września 1783 roku. Cztery lata później, na Konwencji Filadelfiskiej, napisano przyszłą konstytucję USA, (ratyfikowano ją rok później). Konstytucja stworzyła system rządów, który w niemal niezmienionej formie istnieje do dzisiaj, i była pierwszym takim dokumentem w historii. Jerzy Waszyngton został pierwszym prezydentem nowej republiki, a inni politycy, którzy odegrali istotne role w jej powstaniu, do dzisiaj są nazywani Ojcami Założycielami.

 

 

 



Źródło: GPC

#Dzień Niepodległości USA #4 lipca #Ojcowie Założyciele #wojna z Wielką Brytanią

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo