Cele liliputina

Analizę radomskiego występu Donalda Tuska należy rozpocząć od przypomnienia kontekstu, którym jest wojna na Ukrainie i bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa Polski. Wbrew interesom Rosji i Niemiec Polska stała się kluczowym elementem pomocy walczącej Ukrainie i strategicznym zwornikiem bezpieczeństwa wspólnoty transatlantyckiej.

W tej sytuacji z ust lidera opozycji padły słowa będące w istocie wypowiedzeniem już nie zimnej, lecz wprost wojny domowej. Zapowiedzi obalenia demokratycznego rządu w drodze ulicznych wystąpień czy jawnie niekonstytucyjnego wyrzucenia z urzędu szefa NBP, okraszone paplaniną bez jakiejkolwiek zawartości merytorycznej oraz Tuskową wersją nazistowskiego „Gott mit uns” nie pozostawiają żadnych złudzeń, że celem Tuska jest podpalenie Polski. Nie wygranie wyborów, bo do tego taka wojenna retoryka jest wręcz przeszkodą, lecz destabilizacja i zamieszanie wyłączające nasz kraj jako stabilny i obliczalny czynnik wspólnoty międzynarodowej, zdają się celem samym w sobie, celem wymarzonym przez zewnętrznych mentorów kariery Tuska. Ten sam cel miało prowadzenie operacji „Śluza” polegającej na szturmowaniu polskiej granicy przez nachodźców zwiezionych przez Łukaszenkę i Putina.

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

 

Adrian ­Stankowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo