Bez-Królewie

Do niedawna kwestię tzw. Obwodu Kaliningradzkiego, który w kontekście wojny na Ukrainie już w niedalekiej przyszłości rysuje się jako teren poniekąd bezpański, poruszały tylko takie oszołomy jak ja, czy inne rusofoby: prof. Grzegorz Górski i b. minister obrony Romuald Szeremietiew, ale ostatnio także b. szef MSW Łotwy Maris Gulbis stwierdził, że NATO gotowe jest do „odbicia” Kaliningradu.

Mój artykuł w GPC „Nowa Wielka Gra” z 5 lutego, czyli 3 tygodnie przed ostatnią agresją Rosji, strasznie wzburzył Moskali, jego omówienia tytułowano np. tak: „Polski reżyser - wymiennie z „politolog”, a nawet, by przydać ważności personie wroga - „profesor (!) Lubach” - grozi wymazaniem z mapy Obwodu Kaliningradzkiemu!”. Herezji Łotysza dał odpór Władimir Dżabarow, zastępca przewodniczącego Komisji Spraw Zagranicznych Rady Federacji, wyższej izby rosyjskiego parlamentu, typ o fizjonomii gada, któremu nadepnięto na ogon.

„Niektórzy «politycy», którzy zastanawiają się nad potencjalnym zdobyciem Kaliningradu, powinni zdać sobie sprawę, że może to doprowadzić do konfrontacji wojskowej z Rosją.” – napisał i wezwał Litwę i Polskę do dwukrotnego zastanowienia się, „bo to one jako pierwsze znajdą się w maszynce do mięsa. Jestem pewien, że wypowiedź byłego łotewskiego ministra spraw wewnętrznych na ten temat jest próbą przetestowania stanowczości naszego kraju. Chcę podkreślić, że Rosja się nie wycofa”.

Przypomniałem sobie, że znam tego typa, bo i mnie rugał za mój artykuł „Albo Trójmorze, albo Mitteleuropa!” (GPC 31.08.2021), w którym wg Rosjan „polski politolog straszy Kreml sojuszem Polska-Ukraina”. Portal Lenta.ru pisał wtedy: „Sojusz Ukrainy i Polski bynajmniej nas nie przeraża.” - oświadczył Dżabarow, komentując artykuł Lubacha - „Ten publicysta powinien pojąć, że Rosjanie niczego się nie boją! Polacy powinni zrozumieć, że Zełeński, Poroszenko, przychodzą i odchodzą, a narody rosyjski i ukraiński jak są, tak pozostaną braćmi. A dla Polski najlepiej by było utrzymywać ze swymi najbliższymi sąsiadami – Białorusią, Rosją – normalne a nie konfrontacyjne stosunki, gdyż do niczego dobrego to nie doprowadzi”.

Ponieważ za komuny nauczyłem się czytać między wierszami, słowa kremlowskiego trepa o Białorusi i Rosji jako „najbliższych sąsiadach” od razu wzbudziły moją czujność: wszak na razie graniczymy z Rosyjską Federacją (bo trudno te tereny nazywać Rosją!) jedynie w postaci Okręgu Kaliningradzkiego, a niewymienienie w ogóle Ukrainy w kontekście polskiego sąsiedztwa sugeruje wyraźnie, że wedle Kremla owo „sztuczne państwo” wkrótce zniknie, a z drugiego brzegu Bugu będą nas po bratersku pozdrawiać bojcy Sił Zbrojnych Rosyjskiej Federacji!

Przypomnijmy Moskalom gest Kozakiewicza z Moskwy ‘80: o - taaakiego Bayraktara!

 

 


Źródło:

Jerzy „Bayraktar” Lubach
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo