Szok dla Putina – silne NATO koncentruje się na Rosji

NATO na szczycie w Madrycie pokazało swoją determinację i potęgę. Udowodniło, że jest największą na świecie organizacją obronną. Sojusz powstał 73 lata temu, by obronić Zachód przed Związkiem Sowieckim. Koło się zamknęło. Agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę spowodowała prawdziwe jego odrodzenie. Podczas szczytu NATO w Madrycie wysłano jednoznaczny sygnał w świat – „Federacja Rosyjska jest najważniejszym i bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa sojuszników oraz dla pokoju i stabilności w obszarze euroatlantyckim”. Taka ocena jest zawarta w nowej koncepcji strategicznej, najważniejszym dokumencie, ustępującym swoją wagą jedynie traktatowi waszyngtońskiemu, który w 1949 r. powołał do życia sojusz obronny wówczas 12 państw.

Koncepcja przyjęta w Madrycie stwierdza, iż Rosja „dąży do ustanowienia sfer wpływów i bezpośredniej kontroli poprzez przymus, działalność wywrotową, agresję i aneksję. Wykorzystuje środki konwencjonalne, cybernetyczne i hybrydowe przeciwko nam i naszym partnerom”. Ten fundamentalny dokument w preambule nie unika emocjonalnej oceny państwa Putina: „Agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę zburzyła pokój i poważnie zmieniła nasze środowisko bezpieczeństwa. Jej brutalna i bezprawna inwazja, powtarzające się naruszenia międzynarodowego prawa humanitarnego oraz ohydne ataki i okrucieństwa spowodowały niewyobrażalne cierpienia i zniszczenia”.

W tym kontekście tym mocniej wybrzmiewa jednoznaczna deklaracja NATO wpisana do koncepcji, iż „silna, niepodległa Ukraina ma kluczowe znaczenie dla stabilności obszaru euroatlantyckiego”. To jasny sygnał dla Kremla, że Sojusz nie pozwoli na to, by Kijów przegrał tę wojnę. W strategii pada też jasne ostrzeżenie wobec Rosji: „Chociaż NATO jest sojuszem obronnym, nikt nie powinien wątpić w naszą siłę i determinację, by bronić każdego centymetra terytorium sojuszników, zachować ich suwerenność i terytorialną integralność i pokonać każdego agresora”.

Wzmocnienie NATO

Madrycki szczyt to sukces Polski. Po wielkiej ofensywie dyplomatycznej i dzięki wsparciu USA osiągnęliśmy główne strategiczne cele – stałą obecność wojsk USA na wschodniej flance NATO i niemal trzykrotne wzmocnienie ich liczebności – z poziomu batalionowych grup do brygad. Stajemy się filarem bezpieczeństwa Sojuszu na froncie wschodnim.

Potwierdzeniem tego jest stałe usytuowanie w Poznaniu kwatery głównej V Korpusu. Ta amerykańska formacja, po raz pierwszy utworzona jeszcze w czasach wojny secesyjnej, w okresie zimnej konfrontacji ze Związkiem Sowieckim broniła kluczowego w Europie miejsca w zachodnim systemie obrony – przesmyku Fulda. To w tym miejscu miała uderzyć sowiecka 1 Gwardyjska Armia Pancerna, aby opanować Frankfurt nad Menem, serce finansów europejskich, i dalej przebić się w głąb Europy. Jej sztab mieścił się w Dreźnie, gdzie rezydował Władimir Putin jako agent wywiadu zagranicznego KGB.

Dziś V Korpus będzie odgrywał podobną rolę. Bo przesmyk Suwalski ma podobne znaczenie dla bezpieczeństwa NATO jak Przesmyk Fulda w okresie zimnej wojny. Nasza granica z Litwą to swoista aorta dla Wilna, Rygi i Tallina. Jesteśmy też logistycznym centrum dla Ukrainy. Amerykański Kontradmirał Duke Heinz, który w stuttgarckim Patch Barracks, gdzie mieści się, w ramach US EUCOM (The United States European Command), sztab logistyczny największej w dziejach Sojuszu operacji wsparcia w sprzęt i amunicję armii ukraińskiej, nie ma wątpliwości, iż Polsce w tym procesie przypada strategiczna rola. Ale przez nasze państwo prowadzi też optymalny korytarz do agresji Rosji na Europę. W 2014 r. Putin odtworzył 1 Gwardyjską Armię Pancerną jako najsilniejszy związek operacyjny w całej rosyjskiej armii. Stała się elementem Zachodniego Okręgu Wojskowego, a więc miała być główną siłą, która uderzy na Polskę.
Zdefiniowanie Rosji przez nową strategię NATO jako największe zagrożenie powoduje, iż w globalnej wizji geopolitycznej RP jest dla USA kluczowym państwem osiowym, sojusznikiem, bez którego nie jest możliwe wyeliminowanie tego zagrożenia. Dziś 1 Gwardyjska Armia, zdziesiątkowana na ukraińskiej wojnie, nie stanowi znacznego potencjału militarnego, ale strategia wyznacza Sojuszowi cele, które mają doprowadzić do tego, by Rosji wyłamać zęby.

Katastrofa dla Rosji

Putin w ultimatum przekazanym USA w grudniu 2021 r. domagał się wycofania NATO do pozycji z 1997 r., gdy na ówczesnym madryckim szczycie Polska, Czechy i Węgry zostały zaproszone do Sojuszu. Dwa lata później staliśmy się częścią Sojuszu. Był to krok przełomowy dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy Środkowej. Od tamtych wydarzeń organizacja zwiększyła się łącznie o 14 państw. W większości były to kraje, które pozostawały przez dziesięciolecia pod sowiecką kontrolą. Odpowiedzią na agresję Putina na Ukrainę jest też kolejny wielki przełom w historii NATO, porównywalny do owego otwarcia się na Warszawę, Pragę i Budapeszt w 1997 r. Finlandia i Szwecja zostały oficjalnie zaproszone do Sojuszu i zostanie zastosowana wobec nich szybka ścieżka procedowania, aby jeszcze w tym roku stało się to faktem.

Sztokholm, który przez dwa wieki uczynił z własnej neutralności fundament swojej polityki i nie zrezygnował z niej nawet w okresie II wojny światowej, stanie się wkrótce silnym wzmocnieniem Sojuszu. Także Finlandia zdecydowała się na ten krok, który przewraca do góry nogami całą geopolitykę regionalną. Morze Bałtyckie stanie się wewnętrznym akwenem NATO, blokującym z każdej strony rosyjską Flotę Bałtycką i Kaliningrad. Otwiera to też nowe możliwości wsparcia dla Litwy, Łotwy i Estonii ze strony NATO. Dodatkowym wielkim ciosem dla Rosji jest decyzja o zwiększeniu o 7,5 razy sił szybkiego reagowania NATO do wielkości 300 tys. To gigantyczny w swej skali projekt, który wyposaża Sojusz w potężny środek globalnego oddziaływania. Jest też on wielkim sygnałem ostrzegawczym dla Chin.

NATO ostrzega Chiny

Nowa koncepcja strategiczna wskazuje też na rosnące zagrożenie ze strony ChRL i jej globalnych ambicji. W dokumencie podkreśla się, iż „złośliwe hybrydowe i cybernetyczne operacje ChRL i jej konfrontacyjna retoryka oraz dezinformacja są wymierzone w sojuszników i szkodzą bezpieczeństwu Sojuszu”. Definiuje się też jako niebezpieczne dla bezpieczeństwa pogłębianie strategicznego partnerstwa między Pekinem a Moskwą, a także „ich wzajemnie wzmacniające się próby podkopania ładu międzynarodowego opartego na zasadach zgodnych z naszymi wartościami i interesami”.

Strategia po raz pierwszy łączy te dwa dotąd odrębne obszary strategiczne. W tym wymiarze Przesmyk Suwalski i Cieśnina Tajwańska łączą się w jedno wspólne wyzwanie dla Sojuszu. Pokazuje to jasno, że atak Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 r. spowodował, że rozpadł się dotychczasowy paradygmat strategiczny, który powstał po zakończeniu zimnej wojny. Nigdy dotąd tak znacznego wpływu na kierunek, w którym zmierzać będzie NATO w przyszłość, nie miała Polska. Nasza dyplomacja wykonała ogromną pracę, aby przebić się z jednoznaczną oceną Rosji.

Come back USA i historyczny madrycki przełom

Ale Madryt to także dowód na niekwestionowaną wiodącą pozycję USA w Sojuszu. To ważne, bo nawet w czasach zimnej wojny NATO nie stanęło przed takim wyzwaniem, jak obecna agresja Rosji na Ukrainę, największy konflikt w Europie od zakończenia II wojny światowej. Gdy Putin uderzył, nadal obowiązywała koncepcja strategiczna przyjęta w Lizbonie w 2010 r., która za największe zagrożenie uznawała terroryzm. Na zakończenie ówczesnego szczytu odbyło się posiedzenie Rada NATO–Rosja z udziałem prezydenta FR Dmitrija Miedwiediewa.

Po napaści putinowskiej armii w 2014 r. na państwo ukraińskie Sojusz pospiesznie tworzył mechanizmy, które pozwalałyby na realne udzielenie pomocy państwom Europy Środkowej. Wcześniej nie istniały takie plany operacyjne. Nie było też logistyki pozwalającej na szybkie wsparcie sił Sojuszu. Na szczycie w Warszawie w 2016 r. stworzono prawno-logistyczne instrumenty pozwalające na realne wsparcie NATO-wskich państw Europy Środkowej. Był to gigantyczny proces zakończony sukcesem. Kraje te realnie stały się pełnoprawnymi członkami Sojuszu, powstało też samo pojęcie wschodniej flanki NATO. Brakowało jednak najważniejszego – przekształcenia tego wszystkiego w zwarte ramy strategiczne.

Być może dobrze się stało, że nie nastąpiło to wówczas, bo w tamtym czasie nie było politycznej woli do realistycznej oceny, że zagrożenie ze strony Rosji ma długotrwały charakter. Podczas szczytu NATO w Bukareszcie w kwietniu 2008 r. Angela Merkel w sposób, który zdumiał nawet prezydenta Busha, zdecydowanie i histerycznie sprzeciwiła się otwarciu drogi do Sojuszu dla Ukrainy i Gruzji, zachęcając tym samym Putina do agresji na te dwa państwa. Niemcy wówczas budowały strategiczny sojusz z Moskwą oparty na geopolityce surowcowej. Obecny szczyt jest konsekwencją europejskiej katastrofy, do której doprowadziła polityka Berlina. Odzwierciedla on silny come back USA. Po Afganistanie Rosja głośno mówiła o upadku amerykańskiego przywództwa i bliskim końcu Sojuszu. W chwili krytycznej okazało się, że NATO oparte na potędze i politycznej woli Waszyngtonu do gotowości użycia siły jest jedyną organizacją, która ma zdolność do skutecznej ochrony Europy przed Rosją.

Jest też w stanie skutecznie zdyscyplinować Niemcy. Berlin wyraźnie prezentował już przed agresją postawę bagatelizującą rosyjskie zagrożenie i osłabiającą NATO-wską strategię odstraszania. Nawet wówczas, gdy Siergiej Karaganow, jeden z głównych ideologów Kremla, otwarcie twierdził, iż zimna wojna Rosji z Zachodem jest faktem. Ten doradca Jelcyna i Putina już w 2017 r. obwieścił „nową epokę konfrontacji”. Twierdził, iż „Rosja się nie cofnie. To jest dla nas sprawa życia i śmierci”. Polska jest państwem frontowym, najsilniejszym na wschodniej flance NATO – dlatego z niepokojem przyjmowaliśmy rosnącą falę głosów niemieckich polityków otwarcie opowiadających się za wycofaniem broni atomowej z obszaru RFN, co osłabiało spójność Sojuszu. Nowa koncepcja strategiczna kładzie mocny nacisk na potencjał odstraszania NATO-owskiego potencjału jądrowego.

Droga do Madrytu

Na samym początku istnienia Sojuszu pierwszy sekretarz NATO, lord Hasting Lionel Ismay, w telegraficznym skrócie tak określał strategiczne cele Sojuszu: „to keep the Russians out, the Americans in, and the Germans down”. Trzymać Rosję z dala od Zachodu, opierać się na przywództwie USA, nadal skutecznie kontrolować Niemcy. Wszystko jakby wracało do punktu wyjścia.

Od 1949 r. do dnia dzisiejszego Sojusz przyjął siedem koncepcji strategicznych. Pierwsza z nich, z roku 1950, głosiła, że głównym celem NATO jest odstraszanie Związku Sowieckiego, aby nie dokonał agresji, a jeśli do niej dojdzie, Sojusz jest przygotowany do jej odparcia. Już dwa lata później NATO przyjęło Strategiczną Koncepcję Obrony Obszaru Północnoatlantyckiego. Miała ona na celu „zapewnienie obrony obszaru NATO oraz zniszczenie woli i zdolności Związku Sowieckiego i jego satelitów do prowadzenia wojny”. W 1955 r. Sojusz oparł swoją strategię na pojęciu „massive retaliation” (masowego odwetu). Oznaczała ona użycie w odpowiedzi wszelkiej dostępnej broni, w tym nuklearnej. Odstraszanie oparte na równowadze jądrowej stało się znane jako „mutually assured destruction” (wzajemnie gwarantowane zniszczenie) lub „MAD”. Jednak wzrost sowieckich zdolności nuklearnych unaocznił ograniczenia tej strategii. A kryzys berliński ukazał, że taka sytuacja nie uzasadniała rozpoczęcia totalnej wojny jądrowej. Dlatego strategia przyjęta w 1968 r. opowiadała się za „elastyczną reakcją”, łączącą środki wojskowe, dyplomatyczne, polityczne i gospodarcze w celu powstrzymania ataku wroga. Użycie broni jądrowej uznawane było za opcję ostateczną, gdy wyczerpane zostaną inne instrumenty oddziaływania.

Wszystkie cztery strategie z okresu zimnej wojny opierały się na odstraszaniu i obronie zbiorowej. Rozwiązanie Układu Warszawskiego i upadek Związku Sowieckiego w 1991 r. spowodowały, że Sojusz nie miał już wroga. Musiał na nowo zdefiniować swoją rolę. Już na szczycie NATO w Londynie w 1990 r. stwierdzono, iż nie ma dla Sojuszu zagrożeń egzystencjalnych na Starym Kontynencie, a można jedynie mówić o wyzwaniach dla bezpieczeństwa. Pojawiły się głosy, że NATO wyczerpało swoją misję i powinno się rozwiązać. Ale też rozważana była wizja przekształcenia Sojuszu w globalny instrument stabilizacji.

Ostatecznie piąta koncepcja strategiczna, przyjęta w Rzymie w 1991 r., kładła nacisk na współpracę i dialog polityczny, rozszerzając jednocześnie zakres działania Sojuszu poza obszar traktatowy. Powołano też w 1997 r. Stałą Wspólną Radę NATO-Rosja, a w 1998 r. Federacja Rosyjska ustanowiła Stałą Misję przy Sojuszu. Rok później do NATO przystąpiły: Polska, Czechy i Węgry, a w 2004 r.: Bułgaria, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Litwa, Łotwa i Estonia. W 1999 r. na szczycie w Waszyngtonie NATO przyjęło szóstą koncepcję strategiczną. Aby możliwe było powstrzymanie czystek etnicznych w Kosowie, dokument wprowadzał pojęcie interwencji humanitarnej i zarządzania kryzysowego poza geograficznym obszarem obejmującym członków organizacji. Ostatnią, siódmą koncepcję strategiczną przyjęto na szczycie lizbońskim w 2010 r. Z uwagi na to, iż wyznaczała ona – jako główny cel – walkę z terroryzmem, dokument nie nakładał żadnych ograniczeń terytorialnych na NATO. Aby zapewnić skuteczne warunki dla funkcjonowania Sojuszu, przyjęto założenie, że powinien mieć on globalne możliwości działania.

Nowy paradygmat strategiczny NATO

Madryt wprowadza NATO w nową epokę, tworząc nowy paradygmat strategiczny, który ma być odpowiedzią na zagrożenia kreowane głównie przez Rosję i Chiny dla światowego porządku. Przed Sojuszem stawia też wyzwania, aby wzmocnić dominację technologiczną sił NATO nad innymi armiami. W koncepcji strategicznej pada też jednoznaczne ostrzeżenie, że nawet złośliwy cyberatak lub wrogie operacje przeprowadzone w kosmosie mogą być odczytane przez Sojusz jako atak zbrojny i skutkować militarną odpowiedzią NATO w ramach art. 5 Traktatu Atlantyckiego.

Równie jednoznacznie Sojusz deklaruje, że za atak zbrojny uznane mogą zostać operacje z wykorzystaniem przymusu politycznego, ekonomicznego, energetycznego, informacyjnego i innych operacji hybrydowych wymierzonych w państwa sojusznicze. Także w takiej sytuacji Sojusz odpowie militarnie. Uderza to w istotę prowadzonej od lat przez Rosję i Chiny wojny wymierzonej w państwa zachodnie.

 

 


Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Piotr Grochmalski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo