Niebieski bajerant – testujemy Nissana Juke N-Design

Paolo Sousa, były już trener naszej narodowej reprezentacji piłkarskiej, był i jest, najpierw, gdy jeszcze pracował, to po cichu, a gdy uciekł - głośno, przezywany „siwym bajerantem”. Dlaczego? Zdaje się nieźle wyglądał, wydawało się, że ma coś, co nazywamy „światową ogładą”, chętnie się wypowiadał i dużo obiecywał. I był siwy. I właściwie tylko to ostatnie okazało się prawdziwe. Z jego obietnic i opowieści o wejściu naszej reprezentacji na wyższy poziom nie pozostało nic, a wrażenie ogłady prysnęło, gdy zupełnie niekulturalnie uciekł z zajmowanego stanowiska. Dlaczego skojarzył mi się z Nissanem Juke?

Tomasz Jędrzejowski

Ano dlatego, że poliftingowy Juke z automatyczną skrzynią biegów też świetnie wygląda, pożera się go wzrokiem. Zarówno z zewnątrz jak i w środku. Użyto do jego wykończenia wysokiej jakości materiałów, wyposażenie posiada bardziej niż zadowalające, ale cały czar pryska po pierwszej jeździe. Ale, w odróżnieniu do Sousy i wrażenia jakie po sobie pozostawił, wystarczy jedna korekta i ten wzór dla wszystkich crossoverów może znów przeskoczyć do moto ekstraligi.

Jak wspomniałem, auto wygląda kosmicznie. Zastosowanie zarówno okrągłych jak i skośnych przednich reflektorów jest doskonale skomponowane. Z boku przyciągają wzrok mięsiste nadkola i duże koła z 19-calowymi felgami. Z tyłu uroczo podniesiony „kuperek” całkiem sporego bagażnika.

W środku wszystko jest bardzo dobrze spasowane, spłaszczona na dole kierownica dobrze siedzi w dłoniach, a materiały zastosowane do wykończenia są powyżej średniej. Również fotele nie pozostawiają wiele do życzenia. Z tyłu oczywiście nie siedzi tak komfortowo jak z przodu, ale pamiętajmy, że to w sumie niewielki samochód.

Niestety ze znanym 114-konnym benzynowym litrowym silnikiem połączono tutaj automatyczną skrzynię biegów DCT. To bardzo nieszczęśliwy związek. Silnik może nawet chce, ale skrzynia nie pozwala na szybką zmianę przełożeń, działa ślamazarnie, jakby tylko przypadkowo jakiś domorosły mechanik domontował ją do tego samochodu. Jazda do tyłu tez staje się udręką, bo tutaj znowu delikatne naciskanie gazu nic nie daje, trzeba mocniej depnąć i auto może np. z miejsca parkingowego na ruchliwą jezdnię wystrzelić jak z procy. Szkoda, ale zawsze można wydać 8 tysięcy złotych na auto z manualnym napędem z tym samym wyposażeniem. I zostaną niemal same zalety.

DANE TECHNICZNE: 

Silnik 999 ccm

Moc 84 kW/114 KM/ 5000 obr.

Moc skumulowana 105 kW/143 KM

Przyspieszenie 0-100 km/h 11,8 s. 

Moment obrotowy 200 Nm /3000 obr.

Prędkość max. 180 km/h

Zużycie paliwa wg producenta (cykl mieszany) 6.1-6.5 l100 km

Masa własna masa całkowita ok. 1300 kg1725 kg

Wymiary (dł./szer./wys.) 4210 mm/1827/1595

Pojemność bagażnika 422-1305 litrów

Cena od (Visia, manual) 89 270 zł

Samochód testowy ok. 130 000

Wyposażenie m.in. 6 poduszek, klima automatyczna, ABS, ESP, system multimedialny z nawigacją, czujniki parkowania i kamera cofania, światła LED, felgi 19’.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#moto #test #technologie #innowacje #auto

Igor ­Szczęsnowicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo