Polska przystankowa

Choć nie wszyscy w to wierzą, nawet w czasach tańszego paliwa znaczna część Polaków podróżowała komunikacją zbiorową. Autobusy, tramwaje, pociągi – to wszystko, co dopiero odkrywa Donald Tusk – dla mieszkańców dużych miast i Polski B są od zawsze ważnymi elementami codziennego funkcjonowania.

Niestety, często różnego rodzaju wiaty i przystanki są nieprzystosowane już nie tyle nawet do ochrony przed deszczem i śniegiem, ale przed potężnymi upałami. A one, możemy być tego pewni, staną się stałym elementem polskiego lata. Tymczasem nie tylko w Warszawie wiele przystanków pozamieniano w przestrzeń reklamową. Społeczeństwo się starzeje, gwałtownych zjawisk pogodowych przybywa, paliwo już raczej tańsze nie będzie – a u nas ważne elementy komunikacji zbiorowej traktuje się jak bzdurę. Na przystankach nie ma gdzie usiąść ani gdzie schronić się przed skwarem, szczególnie gdy w pobliżu wycięto wszystkie drzewa. Takie widoki, powtórzę, widać i w wielkich miastach, i w mniejszych ośrodkach, gdzie szczęśliwie zachowała się komunikacja zbiorowa. Wiem – nie są to tematy, które obchodzą duże, liberalne media, ale może z pomocą „Codziennej” uda się dotrzeć choćby do samorządowców i innych władnych osób. 
 

 

 


Źródło:

Krzysztof Wołodźko
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo