Setki tysięcy ton towarów z Ukrainy jeździ przez Polskę

W czerwcu przewieźliśmy niecałe 100 tys. ton ładunku z i na Ukrainę. Oczywiście to nie jest tylko zboże, ale też stal, olej słonecznikowy i paliwa w drugą stronę – powiedział podczas debaty na V edycji Forum Wizja Rozwoju w Gdyni Jaromir Falandysz, wiceprezes zarządu LOTOS Kolej. Zapowiedział też, że w jego opinii jest jeszcze potencjał do nawet dwukrotnego wzrostu tych ilości.

FOT. KONRAD FALECKI/GP

Agresja Rosji na Ukrainę i jej konsekwencje mają wpływ nie tylko na spekulację surowcami energetycznymi na świecie, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo ich dostaw. Podobnie sprawa ma się m.in. ze zbożem, którego tysiące ton czekają na wywiezienie z Ukrainy, ale przez blokadę portów czarnomorskich udaje się dowieźć za granicę tylko ich niewielką część.

To właśnie te dwa problemy były głównym tematem panelu dyskusyjnego zatytułowanego „Bezpieczeństwo dostaw paliw, żywności i towarów masowych”, który zorganizowano podczas tegorocznej edycji Forum Wizja Rozwoju w Gdyni.

Eksperci dostrzegają ogromne wyzwania

Moderatorem wspomnianej dyskusji był Mateusz Kowalewski, prezes zarządu i wydawca w GospodarkaMorska.pl. Natomiast w gronie prelegentów znaleźli się: Jaromir Falandysz (wiceprezes zarządu LOTOS Kolej Sp. z o.o.), a także Daniel Alain Korona (prezes zarządu Elewarr Sp. z o.o.), Dorota Arciszewska-Mielewczyk (prezes zarządu Polskich Linii Oceanicznych S.A. oraz prezes zarządu POL-Levant Linie Żeglugowe Sp. z o.o.) oraz Krzysztof Golubiewski (członek zarządu PKP S.A.).

Mamy do czynienia z kryzysem gospodarczym bez precedensu. Szereg wyzwań, szereg zupełnie nowych problemów

– stwierdził na początku prowadzący Mateusz Kowalewski, jednocześnie zaznaczając, że Polska ma do odegrania ważną rolę w procesie zlikwidowania paraliżu eksportowania towarów z Ukrainy. Pomaga w tym m.in. transport kolejowy, a o szczegółach tych prac opowiedział Jaromir Falandysz, reprezentujący LOTOS Kolej.

Lotos Kolej jest dużym graczem na polskim rynku przewozów towarowych koleją. W czerwcu przewieźliśmy niecałe 100 tys. ton ładunku z i na Ukrainę. Oczywiście to nie jest tylko zboże, ale też stal, olej słonecznikowy i paliwa w drugą stronę, bo jak wiemy, tam import produktów naftowych jest teraz kluczowy. Wszystkie rafinerie na Ukrainie przestały funkcjonować, podobnie jak składy paliwowe

– powiedział wiceprezes Falandysz.

Myślę, że jest jeszcze potencjał do wzrostu, być może dwukrotnego, czyli 200 tys. ton przewiezionego ładunku. Ile cały rynek będzie w stanie przewieźć, to trudno teraz powiedzieć. My wozimy ładunki tylko przez dwa przejścia graniczne: Dorohusk–Jagodzin i Medyka–Mościska

– dodał ekspert.

Chęci są duże, ale...

Jaromir Falandysz zwrócił również uwagę, że przepustowość infrastruktury kolejowej w Polsce jest pewnym kłopotem, który powoduje tworzenie się ogromnych korków na torach.

Najsłabszym elementem jest tutaj przepustowość infrastruktury. Te pociągi jeżdżą bardzo wolno. Prędkość handlowa na poziomie nieco ponad 20 km/h jest daleko niezadowalająca. Faktycznie korki, postoje są już w Zduńskiej Woli, Karsznicach, aż do stacji Gdańsk–Port Północny, z tym że w tej kwestii liczę na dużą poprawę, bo PKP Polskie Linie Kolejowe właśnie w zeszłym tygodniu zakończyły tę gigantyczną inwestycję, jaką jest stacja Gdańsk–Port Północny. Tam teraz będzie 26 zelektryfikowanych torów zdawczo-odbiorczych, wszystkie o pełnej długości 750 metrów. Dlatego też liczę, że te korki uda się jakoś rozładować

– ocenił przedstawiciel LOTOS Kolej.

Prowadzący rozmowę zwrócił uwagę na wcześniejszą wypowiedź wiceprezesa Falandysza dotyczącą dostaw paliw na Ukrainę. – Robimy, co możemy. Oczywiście są tam duże problemy z infrastrukturą – odpowiedział, jednocześnie zaznaczając, że w tym przypadku chodzi o niedostosowanie ukraińskiej infrastruktury do europejskich standardów.

Kierunki tranzytu zmienione przez wojnę

Podczas debaty zauważono też, że wojna na Ukrainie i kryzys przez nią wywołany zmieniła kierunki dostaw i tranzytu towarów.

Czasy są bardzo dynamiczne. Jeszcze rok temu naszym głównym kierunkiem był Nowy Jedwabny Szlak. Woziliśmy chińskie produkty na zachód Europy. Teraz ten kierunek bardzo mocno spadł, a właściwie jest marginalny. Nie wiemy, co będzie za pół roku. Jeżeli chodzi o te kwestie energetyczne, to z jednej strony jest dużo pracy dla kolei, żeby wywieźć węgiel z portów, a z drugiej jesteśmy ofiarą tej sytuacji, bo ceny energii drastycznie wzrosły. To bardzo mocno przekłada się na koszty naszych usług

– odpowiedział wiceprezes LOTOS Kolej. Dodał również, że wzrosty kosztów za energię są kilkukrotne.

Tak jak zawsze energia elektryczna stanowiła kilkanaście procent kosztów całej usługi logistycznej, tak teraz jest to główny koszt. Wszystko na to wskazuje, że w przyszłym roku energia będzie kilkukrotnie droższa. Teraz kontrakty na przyszły rok na towarowej giełdzie energii to jest ponad 1100 zł. Najwyższy wynik w historii. (…) Za kilka miesięcy może się okazać, że usługa będzie za droga dla klienta

– stwierdził Jaromir Falandysz.

Z kolei Mateusz Kowalewski kończąc panel dyskusyjny ocenił, że obecna sytuacja za naszą wschodnią granicą wymusiła zmiany „do jakich wszyscy musimy się dostosować”.

Na pewno składowanie to jest najgorsze, co każdy ładunek może spotkać, bo to jest po prostu mało opłacalne. Towar musi być w ruchu

– mówił Kowalewski.

 

 


Źródło: redakcja

Andrzej Ratajczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo