Czego mały Frans nie czytał w szkole

W jednej z moich ulubionych książek „Małym Księciu” król odwiedzanej przez głównego bohatera planety zadaje retoryczne pytanie. – Jeśli rozkażę generałowi, aby jak motyl przeleciał z jednego kwiatka na drugi, albo rozkażę mu napisać tragedię, albo zmienić się w morskiego ptaka, a generał nie wykona otrzymanego rozkazu, kto z nas nie będzie miał racji: ja czy on? – pyta monarcha absolutny.

Mimo że teoretycznie odpowiedź wydaje się oczywista, to nie wiem, czy urzędnicy w Brukseli daliby radę. Oto bowiem Frans Timmermans oczekuje od Polski, by jej lasy nagle zwiększyły pochłanianie dwutlenku węgla z atmosfery. Aby móc sprostać oczekiwaniom unijnych urzędników, Polska musiałaby zakazać gospodarki leśnej i dodatkowo zalesić wszystkie dostępne w naszym kraju grunty. Nie jest to więc mądre oczekiwanie biurokratów. No, ale Timmermansowi w jego planach już dawno wszystko przestało się zgadzać. Poza jednym. Nie zmarnuje on żadnej okazji do tego, aby Polsce zaszkodzić. Tym razem będzie igrał życiem setek tysięcy ludzi żyjących z przerobu drewna. Najgorsze jest to, że jest on fetowany przez niektóre opiniotwórcze środowiska w Polsce. A może właśnie dlatego tak jest, bo szkodzi.
 

 

 


Źródło:

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo