Macron: Rosja nie może i nie powinna wygrać tej wojny

Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział we wtorek na zakończenie szczytu G7, że grupa ta będzie wspierać Ukrainę "tak długo, jak to będzie konieczne, i z taką intensywnością, jaka będzie konieczna". Podkreślił, że Rosja ma jeden cel - zmuszenie Kijowa do poddania się.

Remi Jouan, CC BY 4.0 , via Wikimedia Commons

- Rosja nie może i nie powinna wygrać tej wojny, toteż państwa G7 będą również utrzymywać sankcje na Moskwę tak długo, jak będzie to wymagane

- dodał Macron podczas konferencji prasowej kończącej szczyt na zamku Elmau w Bawarii.

Atak sił rosyjskich na centrum handlowe w Krzemieńczuku na Ukrainie nazwał "nową zbrodnią wojenną" Rosji. Odnosząc się do szczytu NATO, który odbywać się będzie w środę i czwartek w Madrycie, powiedział, że przekaz, jaki muszą wysłać państwa Sojuszu z tego forum, to "sygnał jedności i siły", chodzi bowiem o "bezpieczeństwo europejskiego kontynentu". Sojusznicy muszą dowieść, że są silni i zjednoczeni w kwestiach "obrony i bezpieczeństwa wschodniej flanki" NATO - podkreślił.

Macron zwrócił uwagę na problem, jakim są dla państw europejskich zbyt wysokie ceny ropy, będące pochodną wojny na Ukrainie. Poinformował, że rozmawiał z prezydentem Zjednoczonych Emiratów Arabskich szejkiem Abu Zabi Muhammadem ibn Zajedem an-Nahajanem na temat zwiększenia produkcji surowca i wyraził nadzieję, że podczas swej podróży do Arabii Saudyjskiej prezydent USA Joe Biden zdoła skłonić Rijad do zwiększenia wydobycia, aby obniżyć ceny ropy.

Ocenił, że w obecnej sytuacji na krajach-producentach "spoczywa ogromna odpowiedzialność", zważywszy że od ich decyzji o skali produkcji "zależni są wszyscy".

Francuski prezydent poparł też plan nałożenia limitu na ceny rosyjskiej ropy. Jak wyjaśnia Reuters, G7 rozważa wprowadzenie takiego pułapu, ponieważ gwałtownie rosnące ceny surowców energetycznych sprawiają, że nałożone na Rosję sankcje są mniej skuteczne, a Moskwa odnosi znaczne korzyści ze zwyżek kursu ropy.

Grupa G7 obejmuje USA, Kanadę, Wielką Brytanię, Francję, Włochy i Japonię. W szczycie uczestniczyli również przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel. W poniedziałek w rozmowach podczas szczytu G7 brali udział także przywódcy z Indii, Indonezji, Senegalu i Argentyny, a dyskusje dotyczyły kryzysu klimatycznego, bezpieczeństwa energetycznego i zbliżającego się kryzysu żywnościowego.

 

 


Źródło: Pap, Niezalezna.pl

as
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo