Niedzielski: w latach 90. popełniony został ogromny błąd

Musimy też sobie zdawać sprawę, że w latach 90. popełniony został ogromny błąd związany z ograniczeniem naboru na studia lekarskie i ten błąd w zasadzie odbija nam się w tej chwili czkawką – ocenił w rozmowie w RMF FM szef resortu zdrowia.

pixabay.com/Parentingupstrea

Szef resortu zdrowia odniósł się w RMF FM do informacji medialnych o spadku liczby lekarzy chirurgów w Polsce. "Od kiedy jestem ministrem zdrowia, cały czas słyszę, że grozi nam w każdej dziedzinie zapaść" – ocenił.

Zgodnie z danymi Naczelnej Izby Lekarskiej 1 czerwca 2022 r. w Polsce było 9535 chirurgów ogólnych, z czego 8910 wykonujących zawód. Wśród tych 8910 jedynie 6416 miało skończony II stopnień specjalizacji lub ukończoną jednolitą specjalizację. Na niespełna sto miejsc tylko 35 lekarzy w Polsce zdecydowało się rozpocząć szkolenie specjalizacyjne z chirurgii ogólnej.

Niedzielski przekazał, że takie same dane dotyczą także innych zakresów. "My w tej chwili poszerzamy możliwości, ale jeszcze trzeba chcieć z nich korzystać" – dodał.

Dopytywany, dlaczego młodzi lekarze nie chcą wybierać tej specjalizacji, odpowiedział, że oprócz indywidualnych preferencji młodzi pewnie wybierają te profile, które "są łatwiejsze, nie wymagają aż takiego zaangażowania czasowego bądź może jest to też kwestia motywacji finansowej".

Szef resortu zdrowia wskazał, że ministerstwo wprowadziło zachęty np. rezydenci, którzy wybierają specjalizacje priorytetowe z punktu widzenia MZ, mają zwiększone stypendia, mają możliwość łatwiejszego uzyskania pracy.

"To nie jest problem, który można rozwiązywać jednym narzędziem. To nie jest tylko kwestia miejsc na specjalizacji, to jest kwestia tego, nad czym będzie pewnie trochę dyskusji, czyli zwiększenia minimalnych wynagrodzeń w systemie opieki zdrowotnej"

– zaznaczył, dodając, że ma to wpływ na zwiększanie atrakcyjności zawodu. Kolejne narzędzia, które wymienił, to sprowadzanie lekarzy z zagranicy, którzy są zainteresowani pracą w Polsce. Wyjaśnił, że w ciągu roku było to ponad 1,6 tys. specjalistów, którzy zasilili polski system.

Minister odniósł się również do zarzutu podawanego przez studentów, czyli konieczności odbycia półrocznych specjalizacji głównie w szpitalach powiatowych, a w związku z tym zmiany swojego życia na sześć miesięcy. Polityk wskazał, że są różne perspektywy tej sytuacji. Jedna – rezydentów, a druga – państwa.

"Jest perspektywa państwa, które płaci za rezydenturę. Jest perspektywa państwa, gdzie mamy mniejsze szpitale, gdzie wykonywanych jest dużo mniejszych zbiegów i środowisko powiatowe upominało się o takie rozwiązania"

– tłumaczył. "To rozwiązanie jest pewną wypadkową i nie można patrzeć na to przez pryzmat interesu rezydentów" – dodał.

Szef resortu zdrowia pytany o system no-fault przekazał, że razem z ministrem sprawiedliwości został wypracowany kompromis i zostanie on przedstawiony w najbliższych tygodniach na Stałym Komitecie Rady Ministrów. Jego szczegóły, jak dodał, zostaną podane w najbliższych dniach bądź tygodniach. System no-fault opiera się na tym, że zgłaszanie niepożądanego zdarzenia medycznego odbywa się bez orzekania o winie lekarza, natomiast pozwala na zadośćuczynienie pacjentowi za uszczerbek na zdrowiu, który powstał w wyniku tego zdarzenia.

 

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl,

bm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo