Prof. Musiał: niemieckie rządy współdziałały w tym, aby Ukraina stała się łupem Putina

- Niewiarygodne jest mówienie teraz, że Niemcy byli naiwni w stosunku do Putina. Przepraszam, ale tak naiwnym być się nie da. Putin dokładnie mówił, jak on postrzega Ukrainę, a niemieckie rządy współdziałały w tym, aby Ukrainę wyizolować politycznie, aby stała się łupem Putina - mówi historyk prof. Bogdan Musiał.

Sandro Halank, Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0

- Niemcy, jak każdy inny naród mają swoje uprzedzenia - zauważa historyk.

- Historie kolonializmu poszczególnych państw też różnią się między sobą, np. w Wielkiej Brytanii uprzedzenia etniczne kierowane były przede wszystkim przeciwko skolonizowanym narodom Afryki czy Azji, Niemcy zaś mają tylko krótki swój "epizod", kiedy mieli kolonie w Afryce. Epizod ten nie był dominujący w niemieckiej narracji XIX i XX wieku, bo kolonializm niemiecki był skierowany przede wszystkim na wschód od Niemiec i to już od średniowiecza

- dodaje.

Zdaniem prof. Musiała "w pewnym sensie jego podstawą ideologiczną i moralną było przekonanie, że są to narody niższe, które trzeba cywilizować. Celem nadrzędnym był oczywiście wyzysk". Jeśli chodzi o postrzeganie innych nacji, to "niemieckie DNA kulturowe ukształtowało się w XIX wieku, a głównym obiektem niemieckich uprzedzeń byli Polacy, ale również Ukraińcy i Białorusini, jako słowiańskie narody, które wtedy nie miały własnej państwowości".

Dla ówczesnych Prus i Austrii sojusznikiem przy rozbiorach Polski była oczywiście Rosja - przypomina profesor i zwraca uwagę, że "niemieckie wpływy były zresztą ogromne na kształtowanie się Rosji, np. na naukę rosyjską. Uniwersytety były zakładane na wzór niemiecki przez niemieckich naukowców. Armia rosyjska była często dowodzona przez Niemców. Dla Niemców Rosja była swego rodzaju fascynacją. Ale kluczowy był sojusz z przełomu wieku XVIII i XIX w celu opanowania terenów, nazwijmy to umownie między Berlinem a Moskwą. Oni się podzielili strefami wpływów i ich granica tak naprawdę przebiegała, tak, jak w sumie dzisiaj przebiega. Ta strefa wpływów w głowach niemieckich elit nadal funkcjonuje".

Jak Berlin postrzega Ukrainę

"Funkcjonują też uprzedzenia, ponieważ w Niemczech do dzisiaj nie było żadnej debaty, w której elity zmierzyłyby się z niemieckim rasizmem" - podkreśla prof. Musiał.

"Oczywiście jest debata na temat antysemityzmu, ale ona ma kompletnie inny wymiar, jest spowodowana Holokaustem, którego dokonali Niemcy. To bardzo istotny element ich polityki historycznej"

- nadmienia. Ale "z rasizmem w stosunku do Polaków, Ukraińców czy Białorusinów [Niemcy] nigdy się nie zmierzyli",

"Zresztą Ukraińcy i Białorusini w ogóle nie funkcjonują w niemieckim myśleniu" - zauważa historyk. "To jest strefa wpływów i panowania Kremla. A jeżeli chodzi o zbrodnie, których Niemcy dokonali na tych narodach, to jest to nieporównywalne z żadnymi innymi zbrodniami kolonializmu. Szczyt niemieckiego rasizmu i kolonializmu przypadł na lata trzydzieste i czterdzieste XX wieku, czyli czas niemieckiej okupacji w Polsce i Niemcy nigdy tego nie przepracowali" - mówi.

Jeśli chodzi o Ukraińców, to "oni są przez Niemców postrzegani jako dużo niżsi kulturowo nawet od Polaków" - mówi Bogdan Musiał. "Ukraińcy byli przez niemieckie rządy wykorzystywani do eskalowania konfliktów z Polakami". To, podkreśla profesor, "widać na przykład w latach trzydziestych XX wieku, kiedy Abwehra stworzyła bataliony, które szkoliła i przygotowywała do inwazji na Polskę. Jest wypowiedź Hitlera z 15 września 1939 roku, dwa dni zanim Związek Sowiecki wkroczył do Polski, chociaż Niemcy do końca nie wiedzieli czy wkroczy. Hitler się wtedy zastanawiał, co zrobić z oddziałami ukraińskimi, które były uzbrojone i przygotowane ideologicznie do masakr na Polakach i na Żydach. Hitler stwierdził, że jeżeli Stalin nie będzie miał nic przeciwko temu, to stworzymy państwo ukraińskie, żeby Ukraińcy wymordowali Polaków i Żydów. To expressis verbis Adolfa Hitlera. Tak planowali wykorzystywać Ukraińców. Ale podobnie rozgrywali ich bolszewicy".

Ukraina "jest postrzegana przez Niemców jako strefa wpływów rosyjskich. I Putin o tym wiedział. Ukraina została zostawiona Putinowi na pożarcie. Niewiarygodne jest mówienie teraz, że Niemcy byli naiwni w stosunku do Putina. Przepraszam, ale tak naiwnym być się nie da. Putin dokładnie mówił, jak on postrzega Ukrainę, a niemieckie rządy współdziałały w tym, aby Ukrainę wyizolować politycznie, aby stała się łupem Putina" - uważa Musiał. "Brakuje w Niemczech debaty, że wojna na Ukrainie jest wynikiem ich polityki" - ocenia.

Profesor zwraca uwagę, że "mamy więc taką sytuację, że z jednej strony Ukraina nie należy do strefy wpływów politycznych Zachodu, ale Niemcy oczywiście roszczą sobie prawo do ekspansji gospodarczej. Tutaj Moskwa im w ogóle nie przeszkadza, bo rosyjski imperializm się definiuje przez zdobycze terytorialne, a niemiecki ekspansjonizm jest gospodarczy. Putin zapewnia im to. Mamy więc do czynienia z dwoma państwami, z dwoma ekspansjonizmami, które sobie kompletnie nie przeszkadzają w Europie Wschodniej. One się uzupełniają".

Cyniczne elity Niemiec

Niemiecka opinia publiczna "oczywiście jest wprowadzana w błąd, bo to nie jest tak, że wszyscy Niemcy są takim cynikami, jak Gerhard Schroeder, Angela Merkel, Frank-Walter Steinmeier czy szefowie wielkich koncernów" - podkreśla Musiał.

Media "urabiają opinię publiczną, żeby wspierała tę politykę. Nie mówię, że niemieckie media są totalnie sterowane, to bardziej mentalne zglajchszaltowanie. Oczywiście po 24 lutego widzimy, że coś się zmienia, że media są w szoku, nie rozumieją tej sytuacji. Byli też niemieccy intelektualiści, którzy rozumieli, co się dzieje, ale nie mogli się przebić do mainstreamu".

Niemieckie elity polityczne i gospodarcze są zdaniem Bogdana Musiała "niesamowicie cyniczne, nastawione na ekspansję gospodarczą wszelkimi sposobami". Aby niemiecka gospodarka "mogła ekspandować, potrzebne są surowce, a te ma Rosja. I to jest ten sojusz gospodarczo-polityczny. Zresztą to widać po działaniach Scholza, który jest tak samo cyniczny, jak GasGerd, czyli Gerhard Schroeder. Jak Scholz kłamie, jak wprowadza w błąd, jak hamuje, obiecuje i tego nie dotrzymuje. Wojna w pewnym sensie przyspiesza historię i to wszystko dzieje się w bardzo krótkim czasie, dlatego niemieckie media to wyłapują".

Niemcy oczywiście dorobili sobie do tego ideologię, według której tzw. nowa polityka wschodnia z lat 70. i późniejszych XX wieku doprowadziła do upadku komunizmu i gwarantuje stabilizację polityczną. Pranie mózgów jest tak daleko posunięte, że tego uczą w szkołach i to jest uznawane za dogmat. W pewnym sensie jest tu podobieństwo do "ruskiego miru" i co ciekawe to jest właściwie równoległe. Putin dochodzi do władzy i zaczyna tę ideologię wzmacniać, rozbudowywać. Równolegle tutaj w Niemczech ta nowa polityka wschodnia staje się dogmatem za czasów kanclerza Gerharda Schroedera - uważa Bogdan Musiał. - Te ideologie też się nawzajem uzupełniają - precyzuje.

Zdaniem profesora Musiała "dla nas ten sojusz jest bardzo niebezpieczny, zresztą Ukraina płaci za to ogromną cenę. W Polsce trzeba sobie zdawać sprawę, że celem niemieckiej polityki jest ekspansja gospodarcza za wszelką cenę, kosztem krajów wschodnich, czego symbolem jest gazociąg Nord Stream 1 i 2. I że w Niemczech są bardzo mocne uprzedzenia, jeśli chodzi o narody wschodnie, dlatego w Niemczech tak łatwo jest zorganizować antypolskie nagonki pod różnym pretekstem".

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

wg
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo