Mentalność Kalego w KRRiT. Dworak broni Miecugowa, innych atakował

W komunikacie odnoszącym się do incydentu na Przystanku Woodstock Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stanowczo piętnuję „przemoc fizyczna” wobec Grzegorza Miecugowa. To doprawdy zdumiewające, bo jeszcze niedawno przewodniczący KRRiT Jan Dworak w pod

YouTube
W komunikacie odnoszącym się do incydentu na Przystanku Woodstock Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stanowczo piętnuję „przemoc fizyczna” wobec Grzegorza Miecugowa. To doprawdy zdumiewające, bo jeszcze niedawno przewodniczący KRRiT Jan Dworak w podobnej sprawie, gdy zaatakowana została dziennikarka Ewa Stankiewicz stwierdził praktycznie, że sama jest ona sobie winna.

- Przemoc fizyczna wobec prowadzącego audycję „Szkło kontaktowe” podczas tegorocznego Przystanku Woodstock redaktora Grzegorza Miecugowa jest kolejnym przykładem wymagającym jednoznacznej reakcji. To czyn niedopuszczalny, nie tylko zabroniony prawem, ale naganny moralnie i godzący w istotę wolnych mediów – napisał w komunikacie przewodniczący KRRiT Jan Dworak.

Tym razem Dworak przekonuje nawet, że agresja wobec dziennikarzy ma szczególny wymiar i należy ją traktować jako „atak na swobodę wypowiedzi, która stanowi fundament demokracji i wolności każdego człowieka”.

- Nikt nie może dzielić mediów na dobre i złe, siłą eliminować tych, które uzna za niewłaściwe, decydować, kto i jak może publicznie zabierać głos. Próba relatywizacji lub usprawiedliwień zachowań agresywnych wobec dziennikarzy w istocie stanowi przyzwolenie na obecność przemocy w mediach. Oznacza to, że elementem publicznego sporu mogą być już nie tylko argumenty, ale także fizyczna przemoc wobec oponentów -  czytamy w komunikacie KRRiT.

Co ciekawe Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przekonuje nawet, że wszelkie akty agresji fizycznej wobec dziennikarzy wykonujących swoje obowiązki zawodowe, niezależnie od ich motywacji, muszą spotkać się z właściwą reakcją organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także z potępieniem opinii publicznej.

Tłumaczenie KRRiT jest doprawdy zdumiewające, zwłaszcza w kontekście odpowiedzi udzielonej przez Jana Dworak stowarzyszeniu Blogmedia24.pl, którego przedstawiciele w 2012 roku zwrócili się do do przewodniczącego KRRiT o „udzielenie informacji publicznej w sprawie działań, jakie podjęła KRRiT w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej podczas wykonywania obowiązków dziennikarskich przez red. Ewę Stankiewicz, którego dopuścił się poseł Platformy Obywatelskiej, Przewodniczący Komisji Obrony Narodowej i były Marszałek Sejmu - Stefan Niesiołowski”.

Wówczas Dworak przekonywał, że KRRiT krytycznie odniosła się do zachowania posła Niesiołowskiego, jednak zaraz przystąpił do ostrego ataku na dziennikarkę Ewę Stankiewicz.

- Należy jednak zwrócić uwagę, że incydentu tego nie da się w prosty i jednoznaczny sposób zakwalifikować jako atak na dziennikarza wykonującego swoją pracę. Red. Ewa Stankiewicz wielokrotnie w publicznych wypowiedziach deklarowała się jako przeciwnik polityczny obecnego obozu rządzącego. Jej wystąpienia podczas wieców i publicznych zgromadzeń (...), a także jej zaangażowanie w działalność Stowarzyszenia Solidarni 2010, dają podstawy do twierdzenia, że p. Ewa Stankiewicz jest nie tylko dziennikarką, ale również działaczką polityczną. W opinii Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji takie postępowanie jest niezgodne z etyką dziennikarską. Dlatego ocena zajścia, jakie miało miejsce przed gmachem Sejmu RP nie może być jednoznaczna, gdyż wykracza poza typowe relacje dziennikarz-polityk – stwierdził wówczas Dworak.

Do doprawdy zdumiewające, gdy KRRiT nawołująca publicznie do tego, aby „nie dzielić mediów na dobre i złe” sama dokonuje subiektywnej oceny poszczególnych dziennikarzy.

 


Źródło: PAP,niezalezna.pl

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo