Były burmistrz Włoch miał dać teściowi 150 tys. Pieniądze leżały w garażu

Był burmistrz Włoch Artur W. miał dać teściowi 150 tys. złotych do przechowania w dniu swojego zatrzymania. Mężczyzna, jak zeznał dziś przed sądem, gotówkę w plastikowej torbie zostawił w garażu na skrzynce po cytrusach. Przypomnijmy, że pieniądze mają pochodzić z łapówki.

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

W środę odbyła się kolejna rozprawa w procesie byłego burmistrza dzielnicy Włochy Artura W. oraz przedsiębiorcy Sabriego B., pierwszego z nich oskarża się o przyjęcie korzyści majątkowej w wysokości 200 tysięcy złotych za przychylność w załatwieniu spraw związanych z warunkami zabudowy nieruchomości przy ulicy Łopuszańskiej 22 i 47, a drugiego o jej wręczenie. Z wyjaśnień oskarżonych, składanych na poprzednich rozprawach, wynika, że w październiku 2019 roku biznesmen przekazał samorządowcowi pieniądze, ale miały być one pożyczką lub zaliczką na poczet pośrednictwa przy sprzedaży nieruchomości.

Konkretne pieniądze w plastikowej torbie

Według ustaleń śledczych do przekazania łapówki doszło w Raszynie - Artur W. na spotkanie przyjechał skodą, a Sabri B. mercedesem. Jak ustalono w śledztwie, obaj mężczyźni wyszli z samochodów, a następnie W. otworzył tylne drzwi w swoim aucie, wtedy B. wrzucił torbę z 200 tys. złotych w gotówce. Po spotkaniu Artur W. - według śledczych - pojechał na inną posesję, gdzie chciał schować część pieniędzy.

"28 października spotkaliśmy się w garażu, zięć zadzwonił do mnie i poszliśmy do garażu na papierosa. Przyniósł pieniądze. Były w torbie reklamówce czy innej foliowej. Chciał je tylko zostawić, powiedział, że przyjedzie i na drugi dzień odbierze. Przywiózł je, bo miał jechać na jakieś spotkanie związane z pracą"

- zeznawał teść samorządowca. Sąd szczegółowo ustalał przebieg ostatnich chwil przed zatrzymaniem: czy obaj palili papierosy, czyje to były papierosy, w jakiej torbie były pieniądze i gdzie je umieszczono w garażu. Świadek sam poprosił sąd, by odczytano jego zeznania ze śledztwa.

"Zięć przekazał informację, że jest tam 150 tys. zł, położyłem ją (torbę) na skrzynce po cytrusach. Rozmawialiśmy na luźne rodzinne tematy" - tłumaczył świadek.

"Gdy odprowadzałem zięcia do furtki to akurat weszli"

- mówił, mając na myśli funkcjonariuszy, którzy chwilę później dokonali zatrzymania.

Teść ponoć nic nie wiedział nic o planowanym przez zięcia i córkę dużym zakupie - choć według Artura W. pieniądze przeznaczone były na zakup nowego samochodu dla jego żony Aleksandry. Przedmiotem dociekań śledczych był też stan majątkowy samego świadka, a zwłaszcza to, że nabył nieruchomość przy ul. Okrętowej, na którą pożyczki gotówkowej udzielił mu "znajomy córki, komornik z Warszawy".

Prokurator dopytywała, czy Artur W. był zdziwiony lub zdenerwowany zatrzymaniem. "Był spokojny" - stwierdził świadek. "Płakał?" - Pytała oskarżycielka. "Nie" - odpowiedział.

Wizjoner urbanistyczny

Kolejnym świadkiem był były naczelnik wydziału architektury urzędu Warszawa-Włochy. Mężczyzna chwalił swojego byłego pracodawcę, burmistrza Artura W., jako samorządowca, który miał wizję dzielnicy, a w kwestii inwestycji chciał uzyskać określony efekt urbanistyczny.

"Było spotkanie w sprawie Łopuszańskiej ze strony właścicieli i coś w rodzaju zapytania, czy można dokonać przebudowy tego terenu. To były osoby narodowości tureckiej"

- powiedział były naczelnik. Świadek tłumaczył, że w takich sprawach chodziło zwykle o różne parametry warunków zabudowy. Na przykład współczynniki parkingowe, wyliczenie powierzchni użytkowo-mieszkalnej.

"To układ naczyń połączonych: współczynnik parkingowy w praktyce wpływa na liczbę mieszkań. A od tego zależy zysk dewelopera. Nie można precyzyjnie określić, ile miejsc parkingowych przypada na mieszkanie, inwestorzy zazwyczaj chcieli mieć jak najlepsze parametry" - tłumaczył.

Pełnomocniczka Sabriego B. już zapowiedziała, że będzie miała dużo pytań do świadka.

"W tej dzielnicy było wielu inwestorów tureckich, prokuratura utożsamia mojego klienta ze wszystkimi tymi osobami"

- tłumaczyła.


Akt oskarżenia przeciwko byłemu burmistrzowi dzielnicy Włochy Arturowi W. oraz przedsiębiorcy Sabriemu B. trafił do Sądu Rejonowego w Pruszkowie pod koniec listopada 2021 roku. W trakcie śledztwa obaj podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów, za które grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Po zatrzymaniu obaj podejrzani zostali aresztowani na trzy miesiące. Areszt był kilkakrotnie przedłużany. W lipcu 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował, że Sabri B. może opuścić areszt za poręczeniem majątkowym w wysokości 2 mln zł. Z kolei w pod koniec września 2020 roku areszt opuścił były burmistrz dzielnicy Włochy Artur W.

Na najbliższej rozprawie mają być przedstawione niejawne materiały z postępowania przygotowawczego, więc będzie ona zamknięta dla publiczności.

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl

#aresztowany burmistrz dzielnicy Włochy #łapówki #korupcja #Warszawa

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo