Brak jedności na arenie międzynarodowej. Prof. Legutko: „Dla Francji i Niemiec liczą się stosunki z Rosją, a nie Ukraina"

- Pytaniem jest - co faktycznie reprezentuje stanowisko Niemiec i Francji. Czy to, co mówili w Kijowie, czy to co mówili wcześniej. Nikt nie wmówi mi, że w interesie Francji i Niemiec ważniejsza od układów z Rosją jest Ukraina - ocenił prof. Ryszard Legutko na antenie TVP Info.

Zrzut ekranu (tvpstream.vod.tvp.pl)

Gościem Michała Rachonia w programie "#Jedziemy" na antenie TVP Info był europoseł PiS, prof. Ryszard Legutko.

Rozmowa toczyła się wokół kilku tematów. Omówiono m.in. inwestycje rozwojowe dla Polski, aspiracje Ukrainy, co do członkostwa w Unii Europejskiej oraz wizyta Scholza i Macrona w Kijowie.

Na początku rozmowy, red. Michał Rachoń zapytał swojego gościa o to, dlaczego opozycja jest tak bardzo przeciwna wielu inwestycjom, które - najprościej mówiąc - mogłyby poprawić jakość życia Polaków. Jako przykłady podał przekop Mierzei Wiślanej czy budowa gazociągu Baltic Pipe.

"Pierwsza rzecz to jest oczywiście strategia przyjęta przez opozycję i jej zwolenników (około 1/3 elektoratu) to jest mówić "nie" na cokolwiek, co jest proponowane. Następnie szuka się jakichś powodów. Ale najważniejszym z nich jest mówienie "nie", żeby rząd nie miał żadnych sukcesów. Jest to zachowanie patologiczne, które zdemoralizowało opozycję. Myślę, że chodzi też o drugą, gorszą rzecz. Chodzi tu o uruchamianie mechanizmu, który polega na tym, żeby Polska była zdominowana przez "mądrzejszych" sąsiadów, jakieś podmioty zewnętrzne, które noszą na swoich barkach ciężar cywilizacji, a my powinniśmy się w to wpisać. To niestety jest taki syndrom niewolnika, co możemy zaobserwować w zachowaniach polityków opozycyjnych. Jeśli któryś z nich mówi - nie ma sensu czegoś budować, bo to już jest np. w Belgii. Jest to zwyczajna postawa lizusostwa"

- odparł prof. Legutko.

Jak zaznaczył redaktor - wydaje się być to efektem pewnej koncepcji politycznej, która trwa w Polsce od około 2010. Mówi ona o zaprzeczeniu wielu działań - nawet wbrew wbrew własnych interesom. Jako przykład podał miasto Elbląg, gdzie od lat mówi się o przekopie Mierzei Wiślanej. To przedsięwzięcie wpłynęłoby pozytywnie na rozwój miasta, a mimo to - istnieje grupa sceptyków, którzy powołując się na kwestie ideologiczne, są temu przeciwne.

"To jest tak, że z jednej strony pojawia się ideologia ekologiczna, która często jest bardzo szkodliwa. Całkowite nieingerowanie prowadzi do zniszczenia przyrody. Jest też ideologia polityczna, że jednak ta prawa strona jest uznawana za stronę, która jest pozbawiona legitymacji politycznej i każdy człowiek inteligentny, który uważa, że rozumie współczesny, postępowy świat, musi od czasu do czasu rzucić jakimś bluzgiem. W żadnym razie nie może podpisać się pod niczym, co z tej prawej strony wychodzi. A że niestety jest to widoczne na arenie europejskiej - daje to pewnego rodzaju przepustkę - nawet do działań wbrew swoim interesom. To jest myślenie w kategoriach awansu towarzyskiego - tu interesy nie są ważne. Gdybyśmy się skupili na interesach to temperatura w Polsce mocno by opadła. Zaczęłyby się kalkulacje, sprawy przyziemne, a tu jest jednak święta wojna. A to dla niektórych jest ważniejsze niż dobro Polski, dobro regionu, w którym się mieszka. Widać tu elementy fanatyzmu, pewnego szaleństwa"

- zaznaczył europoseł PiS.

Michał Rachoń przypomniał, że w pobliżu przekopu Mierzei Wiślanej znajduje się pomnik, postawiony przez polityków opozycyjnych. Pochodzi on z 2006 roku, a treść, która na nim widnieje świadczy o tym, że opozycja popierała to przedsięwzięcie. Co więcej, widnieją na nim hasła, świadczące o tym, że ten przekop jest ważny i konieczny.

Ukraina w UE? Co chcieli osiągnąć zagraniczni politycy, pojawiając się kilku dni temu w Kijowie?

Prowadzący wspomniał, że prezydent Ukrainy - Wołodymyr Zełenski cały czas nawołuje do tego, żeby status kandydata do Unii Europejskiej został publicznie potwierdzony. Redaktor zapytał swojego rozmówcy o to skutki wizyty Scholza i Macrona na Ukrainie. Co ciekawe, niemieckie media donoszą, że podczas rozmowy z ukraińskim prezydentem, politycy próbowali nakłonić Zełenskiego do tego, aby dogadał się z Rosjanami.

"To brzmi bardzo prawdopodobnie. Oczywiście, tam padły słowa ważne - że nie będzie nacisku, że nic bez Ukrainy o jej pokoju. Co ciekawe, wcześniej padały inne słowa. Pytaniem jest - co faktycznie reprezentuje stanowisko Niemiec i Francji. Czy to, co mówili w Kijowie, czy to co mówili wcześniej. Obawiam się, że dla nich interesy z Rosją okażą się ważniejsze i nie będą bronić Ukrainy do końca. Nikt nie wmówi mi, że w interesie Francji i Niemiec ważniejsza jest Ukraina. To był niewątpliwie sukces Zełenskiego - ta wizyta. Ale jest to też sukces Polski. Gdyby nie nasze działania, to ta polityczna agenda europejska byłaby mniej wpływowa"

- powiedział prof. Legutko.

"Oczywiście, że kraje zachodnie nie chcą Ukrainy w Unii Europejskiej. Między innymi z powodów politycznych. Oni boją się wzmocnienia Europy Wschodniej. Pojawienie się nowego, dużego państwa z tej części wschodniej osłabia asymetrię władzy, która jest teraz. A wiadomo, że nikt władzy nie chce oddawać i nikt jej nie oddaje, jeśli nie jest do tego przymuszony"

- dodał eurodeputowany.

 


Źródło: niezalezna.pl, tvpstream.vod.pl

##Jedziemy #prof. Ryszard Legutko #Michał Rachoń

Anna Zyzek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo